http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak rozebrali się Czesi

Mariusz Szczygieł
2009-08-23, ostatnia aktualizacja 2009-09-25 10:14

Libor Kappel.
Libor Kappel. "W salonie piękności"

- Rozmawiałem z moim proboszczem i jemu to nie przeszkadza. Ciało to dar Boga - mówi Pavel Šafr, naczelny tygodnika "Reflex"

Jiri Ružek.
Jiri Ružek. "Czeskie Średniogórze". I nagroda jury w czeskim konkursie pisma...
Karel Vojkovský.
Karel Vojkovský. "Nagość_06". III nagroda jury
ZOBACZ TAKŻE
Zawiadomiłem redakcję tygodnika "Reflex" w Pradze, że tak jak oni chcemy w "Gazecie" namówić czytelników do przysyłania aktów.

- Czy łatwo się w Polsce uzyskuje zgodę Kościoła na taką akcję? - spytała czeska redaktorka.

- Właściwie uzyskanie takiej zgody jest niemożliwe - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Poprosiłem o skontaktowanie z tym, kto konkurs na "Akty X", czyli nagie zdjęcia w ich piśmie, wymyślił. Okazało się, że to sam redaktor naczelny Pavel Šafr (rocznik 1967). Redaktorem naczelnym czeskich tytułów jest od 16 lat, doprowadził do ożywienia dwóch największych dzienników - "Lidovych Novin" i "Mladej Fronty DNES". A "Reflex" ożywia od pół roku.

- Nam w "Gazecie Wyborczej" taki konkurs najpierw kojarzył się z tabloidem.

- A nam nie. Raczej myśleliśmy, że to będzie spotkanie z istotą piękna świata.

- Nikt nie mówił, że to taki tani pomysł?

- Tycjan malował Wenus i było to tanie? Kiedy chodzimy po galeriach, spotykamy nagość na wszelkiego rodzaju obrazach, od religijnych poczynając.

- U nas pierwsza reakcja czytelnika brzmiała: "Kolejny front walki z katolickimi obyczajami i moralnością".

- Ja jestem katolikiem, liberalnym oczywiście, bo z Pragi. Ale rozmawiałem z moim proboszczem i jemu to nie przeszkadza. Ciało to dar Boga.

- My zastanawialiśmy się, czy wypada w gazecie zamieścić zdjęcie Anny (patrz obok), któremu przyznał pan swoją nagrodę.

- To zdjęcie z pociągającą atmosferą. Jeden z naszych jurorów, wybitny menedżer, stwierdził, że ta pani wygląda, jakby właśnie skończyła czytać Dostojewskiego. Anna jest Słowaczką, bardzo subtelną i nieśmiałą. Odwiedziła naszą redakcję. W ubraniu też jest piękna, ale prawie niewidzialna - tak jest skromna.

- Złapaliśmy się na tym, że wokół erotyki mamy w Polsce sporo napięcia. Czesi za to kręcą choćby sporo prywatnego porno, które masowo wstawiają do internetu. W robotniczych dzielnicach sekskabiny są obok warzywniaka i apteki, może więc napięcie związane z seksem jest mniejsze? Nikt nie musi już wysyłać fotek porno do redakcji.

- To nie dotyczy raczej naszych czytelników. Czyta nas miejska liberalna inteligencja. Ona, oczywiście, nie ma zbyt wiele tabu, ale ma swój poziom kulturalny. Domowe porno jest nową zabawą części Czechów, jednak to, co zaproponowaliśmy w konkursie na akt, jest czymś innym. Ważne, żeby rozumieć tę różnicę. Anna nigdy nie sfotografowałaby się w porno. Jest inteligentna i trzyma się pewnego stylu. To zdjęcie to wypowiedź, a porno nie jest wypowiedzią. Jest czymś ciemnym i rozpaczliwym.

- Czesi są jednak postrzegani jako naród, w którym tabu nie istnieje.

- Ważne, czy tabu jest wynikiem bezdusznej konwencji, czy wynikiem wolnej decyzji odpowiedzialnych ludzi. Moja mama mawiała, że to właśnie ubranie jest wielkim darem Boga. To dar dla ludzkiej godności. Osobiście jestem za tym, żebyśmy wiedzieli, gdzie mamy swoje tabu. Bo jesteśmy ludźmi. Tabu ma się właśnie zacząć tam, gdzie kończy się godność.

- My baliśmy się, że "zaleją nas wulgarne zdjęcia od zboczeńców".

- Owszem, u nas była to erotyczna lawina. Nadeszło prawie 1300 prac od 400 fotografów. Ale zdjęć pornograficznych czy zdjęć niesmacznych nadeszło dziesięć.

- Procent?

- Nie, dziesięć sztuk, czyli mniej niż jeden promil.

- Nas ów pierwszy czytelnik przekonywał, że "gdyby nie ten powszechny, na razie, wstyd przed nagością, to gwałtów byłoby jeszcze więcej. Co to za promocja kolejnych wynaturzeń?" - pytał.

- A u nas zakończyliśmy konkurs tekstem, w którym pisze się właśnie, że wykonywanie i oglądanie aktów to sublimacja naszych instynktów. Jest to przemiana instynktu seksualnego, przemiana potrzeby gwałtu oraz przemiana potrzeby przywłaszczania samicy (chociażby tym, że oglądam ją nagą) w wysoce wyrafinowaną i akceptowaną społecznie formę.

- A w jakich okolicznościach wpadł pan na pomysł, żeby pokazać, jak rozbierają się Czesi?

- Zorientowaliśmy się, że różni ludzie w naszym otoczeniu mają ciekawe zdjęcia aktów. Nie erotyczne zdjęcia użytkowe, ale zdjęcia, gdzie estetyka ma pierwszoplanowe znaczenie. I że robią je osoby, których w ogóle byśmy o takie fotki nie podejrzewali.

Źródło: Duży Format
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 54 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy