Wskazał, że na przełomie 2008 i 2009 r. współczynnik wypłacalności działających w naszym kraju banków spadł poniżej 11 proc. KNF domagała się od banków, żeby nie wypłacały wypracowanych w ubiegłym roku zysków w formie dywidendy, tylko wykorzystały je do wzmocnienia własnych kapitałów. Kluza podkreślił, że zdecydowana większość banków dostosowała się do oczekiwań nadzoru, dzięki czemu współczynnik wypłacalności sektora w połowie roku przekroczył 12,5 proc. Wyłamały się dwie instytucje - niewielki
Noble Bank, który specjalizuje się w obsłudze zamożnych klientów, oraz PKO BP.
Szef Komisji Nadzoru Finansowego wskazywał też, że w dobie kryzysu zagraniczni właściciele polskich banków wielokrotnie wspierali je finansowo. Powiedział, że łączna wartość transferów sięgnęła kilkudziesięciu miliardów złotych.
Kluza przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem. Podkreśla, że trudno przewidzieć, czy kryzys dla Polski już się skończył, czy też będziemy musieli zmierzyć się z kolejną jego fazą. Teraz przedmiotem troski KNF jest jakość udzielonych przez banki kredytów. Eksperci alarmują, że doszło do zjawiska przekredytowania i jest ok. 100 tys. klientów banków, którzy zaciągnęli ponad 10 kredytów, często jedne spłacając drugimi. Żeby sprawdzić skalę tego niepokojącego zjawiska, KNF zawarł przed kilkoma dniami umowę o współpracy z Biurem Informacji Kredytowej.