http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

IPN: Lustrację może przerwać tylko śmierć

Wojciech Czuchnowski
2009-08-20, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 23:33

Archiwum IPN w Warszawie
Archiwum IPN w Warszawie
Fot. Sławomir Kamiński / AG

Od pięciu lat Stanisław C. leży bez świadomości po udarze mózgu. Lekarze nie dają mu szans na wyleczenie. Mimo to IPN chce kontynuować sprawę lustracyjną tego 82-letniego mężczyzny

Stanisław C. (inicjały zmienione na prośbę rodziny), emerytowany prokurator w jednym z miast w okolicach Łodzi, nie wie, że w łódzkim IPN toczy się w jego sprawie śledztwo lustracyjne. W marcu tego roku lekarze po raz kolejny orzekli, że "jego choroba ma charakter postępujący i nieodwracalny, uniemożliwia udział w postępowaniu lustracyjnym, a Stanisław C. nie jest w stanie zrozumieć, czego dotyczy postępowanie".

13 maja Sąd Okręgowy w Łodzi postanowił w związku ze stanem zdrowia lustrowanego umorzyć jego sprawę. Zgodził się z tym prokurator Artur Domański, szef biura lustracyjnego łódzkiego IPN. Wtedy zaprotestowała warszawska centrala biura, domagając się zaskarżenia decyzji sądu. Według źródeł "Gazety" w IPN prokurator Domański zażądał, by wydano mu polecenie na piśmie. Potem poprosił, by wyłączyć go ze sprawy. To jedyny ruch, jaki może wykonać prokurator, gdy nie zgadza się z decyzją przełożonego.

Ostatecznie zażalenie na decyzję sądu o umorzeniu lustracji Stanisława C. złożył sam dyrektor biura lustracyjnego Jacek Wygoda. 15 lipca zebrał się Sąd Apelacyjny w Łodzi. Przyznając, że lustrowany nigdy już nie będzie mógł brać udziału w żadnym procesie, sąd orzekł, że lustracja nie powinna być umorzona, lecz tylko zawieszona.

Stanisław C. całe życie przepracował jako szeregowy prokurator niskiego szczebla. 17 lat temu przeszedł na emeryturę. Gdy zaczęła obowiązywać ustawa lustracyjna, będąc już w stanie spoczynku, złożył oświadczenie, w którym napisał, że nie współpracował ze służbami specjalnymi PRL. Oświadczenie zaczęto sprawdzać jeszcze u rzecznika interesu publicznego (poprzednik biura lustracyjnego). Kiedy uznano, że nie jest ono zgodne z prawdą, Stanisław C. był już po udarze mózgu, leżał w szpitalu i nie miał pojęcia, co się wokół niego dzieje.

- W grudniu 2005 r. przyszło wezwanie, by mąż złożył wyjaśnienia w sprawie swojego oświadczenia. Odpisałam, że ze względu na udar nie jest w stanie. Myślałam, że dadzą nam spokój, ale zaczęły nadchodzić kolejne wezwania z komisji: psychiatrycznej, psychologicznej, neurologicznej. Wszyscy orzekali tak samo: z mężem nie ma kontaktu. Jednocześnie nikt z IPN nie pojawiał się ani w domu, ani w szpitalu, by zobaczyć męża i przekonać się, jak z nim jest naprawdę - mówi żona Stanisława C. Dodaje: - Nie wiem, skąd ta zajadłość, dlaczego tak się na niego uwzięli. Nie wiem, co jest w tych papierach znalezionych w IPN.

Dyrektor Jacek Wygoda przekonuje, że w jego działaniu nie ma zajadłości ani złej woli.

- Sąd wydał błędne orzeczenie, a prokurator z łódzkiego IPN zgodził się z nim, bo chciał pójść na skróty. Napisałem zażalenie tylko ze względów formalnych, bo trwała choroba nie może być przesłanką do umorzenia, lecz właśnie do zawieszenia, tak jak orzekł sąd wyższej instancji - tłumaczy.

"Gazeta": Ale chodzi o człowieka, który nigdy już nie odzyska świadomości. Czy nie lepiej taką sprawę było umorzyć?

Wygoda: - Umorzyć można by było tylko w przypadku śmierci. Takie są przepisy.

Sprawa lustracji Stanisława C. jest głośna wśród prokuratorów IPN. - Przez ponad dwa lata funkcjonowania biura lustracyjnego udało się złapać na kłamstwie lustracyjnym zaledwie kilka znanych osób publicznych. Wytaczamy postępowania jakimś płotkom z samorządów czy adwokatury. Czarno na białym widać, że cała ta machina przestaje być potrzebna. Stąd nerwowość i rosnący radykalizm dyrektora - mówi jeden z prokuratorów.

Pion lustracyjny IPN powołano wiosną 2007 r. Kadencja dyr. Wygody kończy się w marcu 2010 r.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 73 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':