http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego doszło do tragedii na Jeniseju

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-08-19, ostatnia aktualizacja 2009-08-19 16:31

Elektrownia na Jeniseju, gdzie doszło do katastrofy, była eksploatowana ponad miarę i zaniedbana przez właścicieli, którzy starali się wyciągnąć maksymalne zyski - mówią pracownicy siłowni

64 osoby, które zaginęły po katastrofie na Syberii najprawdopodobniej nie żyją
Fot. ILYA NAYMUSHIN REUTERS
64 osoby, które zaginęły po katastrofie na Syberii najprawdopodobniej nie żyją
Liczba ofiar śmiertelnych poniedziałkowej katastrofy w Sajano-Szuszeńskiej Elektrowni Wodnej wzrosła do 14. Ratownicy szukają 60 osób uważanych za zaginione

W Czeromuszkach, miasteczku u stóp wysokiej na 245 m tamy największej w Rosji hydroelektrowni, dochodzi do scen przypominających to, co działo się dziewięć lat temu w Widajewie, bazie floty, z której w swój ostatni rejs wyszedł okręt podwodny "Kursk". Wszędzie widać zrozpaczone rodziny pracowników, którzy przepadli bez wieści, gdy gigantyczny strumień wody zniszczył maszynownię siłowni. Na miejscu czuwają lekarze gotowi ratować tych, którym puszczają nerwy.

Zdaniem kierownictwa elektrowni w zalanych wodą podziemnych pomieszczeniach być może ktoś ocalał, bo mogły tam powstać bąble powietrzne. Ratownicy zaczęli wczoraj wypompowywać wodę z podziemia, ale nadzieje, że dotrą do żywych, są żadne. Temperatura wody wynosi cztery stopnie i w takim zimnie człowiek nie może przetrwać długo.

Przyczyna największej w historii rosyjskiej hydroenergetyki katastrofy wciąż jest tajemnicą. Siergiej Szojgu, minister ds. nadzwyczajnych, przyznaje, że "czegoś tak wielkiego" jeszcze nie było. Komisja ustalająca przyczyny awarii będzie musiała poskładać szczątki jednej z 800-tonowych turbin, którą strumień wody rzucił w górę i rozbił na kawałeczki.

Dla pracowników powód jest jasny. Ich zdaniem przez ostatnie cztery miesiące, kiedy Jenisejem płynęło wyjątkowo dużo wody, szefowie kazali im wyciskać pełną moc z turbin. W poniedziałek rano miała być uruchomiona po remoncie jedna z turbin. W takich przypadkach powoli wypełnia się wodą rurociąg o średnicy 6 m prowadzący do niej od korony tamy. Kierownictwo kazało go zapełnić błyskawicznie, by jak najszybciej uruchomić turbinę. To mogło być przyczyną rozerwania rurociągu.

Jak pisze "Moskiewski Komsomolec", automatyka, systemy bezpieczeństwa, systemy sygnalizacyjne elektrowni już trzy lata temu były wyeksploatowane w 100 proc., a nakłady na remonty groszowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':