http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sondaż 1: Nasza duma i wstyd

Wojciech Szacki
2009-08-19, ostatnia aktualizacja 2009-08-21 16:18

Listopad 1942 r., gen. Władysław Sikorski i jego sztab w Wielkiej Brytanii
Listopad 1942 r., gen. Władysław Sikorski i jego sztab w Wielkiej Brytanii
Fot. Popperfoto EAST NEWS

Polakom trudno się pogodzić z tym, że w czasie wojny były postaci i wydarzenia, które przyniosły nam wstyd. Dumni jesteśmy z generałów Sikorskiego i Andersa, Powstania Warszawskiego i kampanii wrześniowej.

9 sierpnia, Warszawa, rekonstrukcja walk powstania warszawskiego
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
9 sierpnia, Warszawa, rekonstrukcja walk powstania warszawskiego

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



"Gazeta" prezentuje wyniki wielkiego badania pamięci i wiedzy Polaków o II wojnie, które dla powstającego Muzeum II Wojny Światowej przeprowadził Pentor. 70 lat po napaści Niemiec na Polskę wojną bardzo interesuje się 16 proc. Polaków, dla 36 proc. jest ona średnio interesująca, a dla 48 proc. nieciekawa.

A jak ją pamiętamy? - Po wojnie ukształtował się jednoznacznie pozytywny obraz zachowań Polaków - mówi socjolog Piotr Kwiatkowski z Pentora. - Ale rzeczywistość okazuje się złożona, a nam trudno się z tym pogodzić. Znajomość jasnych stron jest znacznie częstsza i głębsza niż wiedza o tym, co złe - dodaje. Zwięźle ujął to jeden z badanych: - Nie chce się tego pamiętać, czy byli źli Polacy.

70 proc. Polaków uważa, że są postaci z czasów wojny, z których możemy być dumni (przeciwnego zdania jest 6 proc.). Na pierwszym miejscu jest premier i wódz naczelny gen. Władysław Sikorski, który w lipcu 1943 r. zginął w katastrofie na Gibraltarze. Za nim gen. Władysław Anders, twórca Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, dowódca 2. Korpusu Polskiego, zwycięzca spod Monte Cassino.

Za wojskowymi jest św. Maksymilian Kolbe, który oddał życie za innego więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz. I Irena Sendlerowa, Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, która uratowała 2,5 tysiąca żydowskich dzieci.

Rzadziej wymieniani byli mjr Henryk Dobrzański "Hubal", prezydent Warszawy Stefan Starzyński ("To jak burmistrz Nowego Jorku Giuliani, który 11 września był z mieszkańcami" - powiedział jeden z ankietowanych) i gen. Stanisław Maczek. Mniej niż 3 proc. wskazań padło na Emila Fieldorfa "Nila", Janusza Korczaka czy komendanta AK gen. Tadeusz Bora-Komorowskiego (badani mogli wymienić kilka nazwisk).

Bohaterów cenimy przede wszystkim za cnoty militarne: dobre dowodzenie, przewodzenie narodowi (15 proc. wskazań), męczeńską śmierć (11 proc.), a także za walkę w podziemiu (10 proc.), odwagę (9 proc.), pomoc Żydom (6 proc.). "Sendlerowa, Korczak to jednostki, ale dawały światło innym" - powiedziała jedna z badanych.

73 proc. Polaków uważa, że są wydarzenia, z których możemy być dumni. W pierwszym rzędzie wymieniają Powstanie Warszawskie (34 proc.), potem bitwy września, walki Wojska Polskiego na Zachodzie, ruch oporu i pomoc Żydom. - II wojna w badaniach pamięci przeszłości Polaków od lat 60. jest na pierwszym miejscu wśród wydarzeń będących powodem do dumy. Niezmiennie dwa wydarzenia z czasów wojny, które budzą największą dumę, to Powstanie Warszawskie i kampania wrześniowa - zauważa w rozmowie z "Gazetą" socjolog prof. Barbara Szacka.

Z drugiej strony 27 proc. ankietowanych uważa, że były postaci, które przyniosły Polakom wstyd. Ale tu odpowiedzi są głównie zbiorowe: "zdrajcy, kolaboranci", "donosiciele, konfidenci", "folksdojcze", a pierwszym antybohaterem z imienia i nazwiska jest Bolesław Bierut (zapewne wyróżniony w ten sposób za to, że w czasie wojny "instalował" w Polsce komunizm).

Niepopularny jest pogląd, że są wydarzenia, które przyniosły Polakom wstyd - uważa tak zaledwie 17 proc. (wymieniają szmalcownictwo, kolaborację, podpisywanie volkslisty). Przeciwnego zdania jest 36 proc., reszta wybiera odpowiedź "nie wiem".

Rozmowa z Pawłem Machcewiczem historykiem, dyr. powstającego Muzeum II Wojny Światowej

Wojciech Szacki: Polacy niechętnie przyznają, że były wydarzenia w czasie wojny, które przynoszą nam wstyd. Uważa tak tylko 17 proc. badanych. Mało kto wymienia też postaci, które przynoszą nam wstyd.

Paweł Machcewicz, historyk, dyrektor powstającego Muzeum II Wojny Światowej: W okupowanej Polsce nie było masowej kolaboracji i postaci, która mogłaby to symbolizować. Są lokalnie lub środowiskowo znane postaci jak Wacław Krzeptowski, lider Goralenvolk czy aktor i konfident gestapo Igo Sym. Bardzo interesujące, że to Bolesław Bierut jest pierwszym czarnym charakterem z imienia i nazwiska. Więc kolaboracja, zdrada w czasie wojny kojarzą się dziś przede wszystkim z działaniami na rzecz ZSRR dążącego do podporządkowania Polski. Kolejne miejsca w tym rankingu wstydu też zajmują komuniści: Karol Świerczewski, Wanda Wasilewska.

Z badań wynika, że Polacy mają pozytywną samoocenę, duma zdecydowanie - i słusznie - przeważa nad wstydem. Te wyniki obalają tezę, jakoby III RP wpoiła Polakom poczucie wstydu za ich historię. Taka ocena była wypowiadana przy formułowaniu założeń polityki historycznej PiS.

Wydawałoby się, że wiedza o Jedwabnem - gdzie w 1941 r. Polacy spalili kilkuset Żydów - powinna wystarczyć, by przyznać, że były wydarzenia, które przyniosły Polakom wstyd.

- Wiedza o Jedwabnem jest rzeczywiście powszechna, tyle że nie wszyscy przyjmują do wiadomości, że to Polacy - inspirowani przez Niemców - byli sprawcami mordu na Żydach. Są hamulce świadomości narodowej, które utrudniają przyjęcie prawd bolesnych. To nie tylko polska specyfika. Oswajanie się Francuzów z wiedzą o różnych ciemnych kartach Vichy trwało długo.

A bohaterowie? Sikorski, Anders, Kolbe...

- Badania pokazują, że przez 20 lat III RP tworzy się nowa pamięć II wojny, wolna od komunistycznej indoktrynacji. Anders i Sikorski nie byli kochani przez PRL, a teraz są uważani za bohaterów. Na nową pamięć o wojnie wskazuje też wysoka pozycja na liście bohaterów takich osób jak Irena Sendlerowa czy pojawienie się na niej gen. Emila Fieldorfa. Badani wymieniali też rotmistrza Witolda Pileckiego. Pilecki i Fieldorf zostali po wojnie straceni, a Sendlerowa - zapomniana. To ostatnie lata przyniosły im zasłużoną sławę.

''II wojna światowa za zamkniętymi drzwiami''
to tytuł serialu BBC, którego pierwsze dwa odcinki ukażą się już w najbliższy wtorek z "Gazetą Wyborczą"



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 102 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów