http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rząd: wyposażymy naszych w Afganistanie

PAP Lech Bojarski, Marcin Górka, Paweł Wroński
2009-08-19, ostatnia aktualizacja 2009-08-19 07:41

Śmigłowiec transportowy Mi-17 w bazie Ghazni
Śmigłowiec transportowy Mi-17 w bazie Ghazni
Fot. MARCIN GORKA

Premier, szefowie MON i BBN żegnali wczoraj w Jarocinie poległego w Afganistanie kpt. Daniela Ambrozińskiego. W dniu uroczystości rząd podjął decyzję o wyposażeniu naszych żołnierzy w nowoczesny sprzęt

Jarocin. Wyprowadzenie trumny ze zwłokami kpt. Daniela Ambrozińskiego
z kościoła o. Franciszkanów
Fot. Piotr Skórnicki / AG
Jarocin. Wyprowadzenie trumny ze zwłokami kpt. Daniela Ambrozińskiego z...
Polscy żołnierze z bazy Ghazni
Fot. Damian Kramski / AG
Polscy żołnierze z bazy Ghazni
Kpt. Ambroziński miał 32 lata, pochodził z Witkowic pod Skierniewicami. Był m.in. absolwentem wrocławskiej Wyższej Szkoły Oficerskiej, służył za granicą jako oficer operacyjny w szóstej zmianie polskiego kontyngentu wojskowego w Iraku. 10 sierpnia w zginął w Afganistanie w pułapce zastawionej przez talibów.

- Panie kapitanie, jesteśmy tu dzisiaj z tobą i twoimi najbliższymi - mówił premier Donald Tusk. - Chcemy, żebyś wiedział, że w wielu domach Polacy myślą o tym, co zrobiłeś, jak zginąłeś. Wszyscy Polacy chylą dziś przed tobą czoła. Dzisiaj zaczynasz swoją ostatnią misję. Żegnaj, będziemy pamiętać.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło odczytał list prezydenta Lecha Kaczyńskiego: "Pełni żalu i współczucia żegnamy dziś żołnierza Rzeczypospolitej Polskiej, który złożył największą ofiarę - ofiarę życia. Zginął jak bohater, broniąc swoich towarzyszy broni. Żadne słowa nie są w stanie złagodzić bólu po stracie. Pamiętajmy jednak, że sensem służby żołnierza jest poświęcenie się dla innych. W imieniu ojczyzny dziękuję mu".

W "pi-eksie" kupisz każdy gadżet

Od kilku dni stawiane było pytanie, czy kpt. Ambroziński musiał zginąć. Dyskusję wywołał dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak. Podczas ceremonii sprowadzenia zwłok oficera do kraju oskarżył cywilnych urzędników MON o blokowanie zakupów sprzętu dla naszych żołnierzy służących na misjach. Dziennik "Polska" opublikował z kolei wywiad z Natalią Ambrozińską, wdową po poległym. Opowiadała, że żołnierzom na misjach brakuje odpowiedniej broni, wyposażenia, a nawet jedzenia.

Rozpadające się buty, przepuszczające piach gogle, śmierdząca pasta do zębów czy wycierające się rękawice to była rzeczywistość, z jaką zetknęli się nasi żołnierze z pierwszego kontyngentu, który pojechał do Afganistanu wiosną 2007 r. Wtedy jeszcze Polacy jeździli hummerami, które w pierwszych miesiącach były podstawowymi pojazdami. Jeśli hummer wjechał na minę, żołnierze najczęściej ginęli. Dziś poruszają się transporterami opancerzonymi Rosomak i tzw. MRAP-ami, amerykańskimi pojazdami odpornymi na miny.

Wyjeżdżający na akcje żołnierze mają kamizelki kuloodporne (pierwsze były ciężkie, ale wojsko systematycznie dostaje coraz nowsze, mocniejsze i lżejsze), noktowizory, uzbrojeni są w automatyczne granatniki, karabiny Beryl.

Część żołnierzy chce mieć jednak jeszcze lepszy sprzęt, taki jak amerykańscy marines. Sami przyznają, że często jest to "gadżeciarstwo", bo po zakupach nawet sztabowcy wyglądają jak żołnierze jednostek specjalnych. W większości dużych baz są amerykańskie sklepy wojskowe PX, gdzie każdy może kupić dowolne wyposażenie - od latarki po kamizelkę kuloodporną. Każdy z naszych żołnierzy przed wyjazdem na misję dostaje 2,5 tys. zł na tzw. doposażenie.

Wieprzowina ? Tylko w bazie

W każdej dużej bazie, jak np. główna polska baza Ghazni, jest stołówka obsługiwana najczęściej przez amerykańskich pracowników firmy KBR. Tam menu jest urozmaicone: kurczaki, wieprzowina, ryż, ziemniaki, jarzyny, owoce, soki, sosy, kawa. Mniejsze bazy, jak polska Four Corners, też mają stołówki, ale z uboższym jadłospisem. Są za to obsługiwane przez polskich kucharzy, dzięki czemu jedzenie jest bardziej swojskie.

Nie najlepsze warunki panują tylko w tzw. bazach tymczasowych, jak polska w Karabachu. Tam żołnierze zmieniają się co dwa tygodnie i śpią w polowych warunkach. Przez ten czas musi wystarczyć im jedzenie zabierane ze sobą - puszki, które podgrzewają (np. z fasolką po bretońsku). W najgorszym razie pozostają im amerykańskie racje polowe, tzw. MRE (Meal Ready to Eat). Są bez smaku, za to kaloryczne.

Koszmar podróży pozostał

Nadal kuleje transport do Afganistanu, który opłaca i organizuje amerykańska armia. Jak to wygląda? Amerykanie czarterują samolot, najczęściej to Boeing 737 jakiejś cywilnej linii lotniczej. Zabiera ponad 200 naszych żołnierzy z kraju i leci do portu przesiadkowego. To najczęściej baza Manas w Kirgistanie. Stamtąd już wojskowe samoloty transportowe zabierają ich do Afganistanu. W bazie na przerzut w tę i z powrotem czeka najczęściej kilka tysięcy żołnierzy. Czasem trwa to kilka dni. Kolejna przesiadka to najczęściej główna amerykańska baza Bagram. Tam znów kilka dni - by załapać się na śmigłowiec, który przerzuci żołnierzy do bazy docelowej. Jeśli żołnierz czeka na to w czasie tzw. rotacji (wymiana dużych liczby oddziałów), może to trwać kolejne kilka dni, bo mamy za mało śmigłowców transportowych, które mogłyby kursować bez przerwy między Bagram a Ghazni. Robią to więc najczęściej wielkie amerykańskie chinooki. W ten sposób podróż np. z Wrocławia do Ghazni trwać może i dwa tygodnie.

Miliard na Afganistan

Wczoraj, w dniu pogrzebu kpt. Daniela Ambrozińskiego, rząd znalazł pieniądze na doposażenie naszych żołnierzy służących na misjach. Do końca roku żołnierze mają otrzymać nowe kamizelki kuloodporne, odbiorniki GPS, moździerze 60 mm, wielkokalibrowe karabiny maszynowe 12,7 mm, celowniki i ubiory strzelca pokładowego. Doposażone zostaną też transportery Rosomak. Natomiast w przyszłym roku wysłane zostaną m.in. kolejne śmigłowce Mi-17, bezpilotowe samoloty średniego zasięgu, samochody opancerzone, karabiny wielolufowe, granatniki 40 mm i nowoczesny system ochrony biernej śmigłowców. Pieniądze - ok. 1 mld zł - będą pochodzić z budżetu MON. Rząd chce też znowelizować ustawodawstwo tak, aby dostawom dla kontyngentów nie musiał towarzyszyć offset, co pozwoli uniknąć zbędnej biurokracji.

Rozwiązanie honorowe

Gen. Waldemar Skrzypczak, który po oskarżeniach pod adresem urzędników MON oddał się w poniedziałek do dyspozycji prezydenta, przebywa na urlopie. Otrzymał zakaz wypowiadania się dla mediów. Według szefa BBN Aleksandra Szczygły, aby prezydent mógł go odwołać z funkcji, potrzebny jest wniosek szefa MON. Tymczasem nic nie wskazuje na to, aby taki wniosek miał wpłynąć.

- Minister Klich zdecydował, że na razie pierwszoplanową sprawą było przygotowanie pakietu dla Afganistanu oraz pogrzeb kpt. Daniela Ambrozińskiego, kwestię generała zostawia na później - powiedział nam rzecznik MON Robert Rochowicz.

Nasi rozmówcy twierdzą, że nadal możliwe jest, aby sprawę generała "rozwiązać honorowo". Z końcem września kończy się jego kadencja na stanowisku dowódcy wojsk lądowych i mógłby ponownie o to stanowisko nie ubiegać.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 54 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':