http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krok od Matriksa

Przemysław Poznański, Vadim Makarenko, tigi
2009-08-17, ostatnia aktualizacja 2009-08-18 13:44

Pierwszy polski reklamodawca przenosi swoich klientów w wirtualną rzeczywistość. Gonimy świat, gdzie podobne eksperymenty - choć z różnym skutkiem - trwają od lat.

Technologia AR w wykonaniu Lego
Technologia AR w wykonaniu Lego
- Co robisz, Moneypenny? - zdziwił się Q, widząc asystentkę szefa brytyjskiego wywiadu MI6 na podłodze sekretariatu. Rozpięta bluzka. Rozwichrzone włosy. Oczy zasłonięte wielkimi plastikowymi okularami. To one są tu najważniejsze. To za nimi rozgrywa się akcja: panna Moneypenny daje się wreszcie (po 19 odcinkach) uwieść agentowi 007.

Zła wiadomość dla sekretarki (i dla Bonda) jest taka, że to tylko tzw. rozszerzona rzeczywistość (augmented reality, AR), zwana też rzeczywistością wirtualną. Obraz, który widzi sekretarka - mimo pozornie prawdziwych doznań - tak naprawdę nie istnieje. Przypomina to fikcyjną wizję Matriksa z filmu braci Wachowskich. Ale sama AR nie jest już fikcją. Wręcz przeciwnie.

- Wierzę, że w niedługiej przyszłości będą możliwe tego typu technologie i rozwiązania jak specjalna soczewka kontaktowa, która zastąpi okulary i umożliwi ciągły dostęp do przekazów tworzonych w AR - przekonuje Arkadiusz Szulczyński z agencji K2 zajmującej się rozszerzoną rzeczywistością.

Największa rewolucja w grach i nie tylko? Projekt Natal:



Chłopiec Milo, projekt Natal:



Jak to działa? Najprostszą i wciąż najczęstszą metodą kontaktu z AR jest zbliżenie do kamery internetowej kartki z konkretnym, przeważnie bardzo prostym rysunkiem (tzw. marker). Jest on odczytywany przez komputer i zamiast czarno-białego kwadratu, litery czy obrysu mieszkania na ekranie widzimy trójwymiarowy but, samochód czy dany lokal, którym zainteresować chce nas deweloper. Jeśli obracamy kartkę, porusza się też trójwymiarowy model - możemy go obejrzeć z każdej strony.

Z tej technologii korzystał producent samochodu Mini Cooper. W gazetach pojawiły się specjalne reklamy, z których - po zbliżeniu do kamery internetowej - na ekranie komputera "wyrastał" model samochodu w formacie 3D. Podobne metody zastosował Nissan w przypadku swoich broszur.



Również producent klocków Lego wykorzystał technologię rozszerzonej rzeczywistości. W sklepach ustawiono specjalne ekrany z kamerami, do których podchodziły dzieci z wymarzoną paczką klocków. Na wierzchu pudełka pojawiał się gotowy model np. śmigłowca lub zamku, który dodatkowo poruszał się dzięki trójwymiarowej animacji.



Podobny efekt w zeszłym roku zaprezentował w jednym z warszawskich hoteli Intel - jeden z pracowników koncernu wszedł na scenę z niewielkim urządzeniem wielkością przypominającym palmtopa. Oko wbudowanej kamery wycelował na pudełko z koparką z klocków Lego - urządzenie rozpoznało produkt i automatycznie zaczęło szukać materiałów w sieci. Następnie na ekranie można było zobaczyć film z YouTube'a pokazujący koparkę-zabawkę w akcji, przeczytać opinie użytkowników o produkcie, a także podejrzeć w trójwymiarze, jak koparka będzie wyglądała po złożeniu. Co więcej, serwer wykrył, że urządzenie łączy się z Polski i przetłumaczył opis na pudełku na język polski.

- Jest tylko jedno małe "ale" - przerwał pokaz Paul Otellini, szef Intela. Okazało się, że urządzenie było podłączone do komputera stacjonarnego. - Dziś moc obliczeniowa w przenośnych urządzeniach jest zbyt mała, by umożliwić tego typu wyszukiwanie - rozłożył ręce. - Ale za kilka lat będą już to potrafiły urządzenia wielkości komórki - zapewnił.

Po augmented reality sięgnęła też w końcu firma z Polski. Od miesiąca należąca do Kompanii Piwowarskiej marka Lech Premium reklamuje się billboardami z hasłem "Znajdź Nową Kaledonię!". Klienci zachęcani są do wydrukowania z internetu rysunku palmy. Po zbliżeniu do kamery stylizowane drzewko zamienia się w kulę ziemską. Umiejętnie obracając globem, możemy znaleźć wyspę Nowa Kaledonia (pobyt tam jest główną nagrodą w promocji Lecha).

- Chcemy przekonać, że Lech to marka kierowana do ludzi otwartych na technologiczne nowinki - przekonuje Tomasz Kanton z Kompanii Piwowarskiej.

Czy rozszerzona rzeczywistość zawojuje rynek reklamy? Niekoniecznie. Niedawno eksperymentowała z nią Best Buy - sieć sklepów z elektroniką za oceanem. W reklamie prasowej umieściła marker, który po zbliżeniu do kamery przeistoczył się na ekranie komputera w trójwymiarowy laptop Toshiba, który można było oglądać pod różnymi kątami. Tygodnik branżowy "Advertising Age" zwraca uwagę na to, że reklamę wydrukowały gazety o łącznym nakładzie 43 mln egzemplarzy, ale tylko 6,3 tys. osób obejrzało prezentację laptopa. "Żeby było jasne: to nie jest zawrotna liczba" - kwituje tygodnik.

To zrozumiałe. Po co klient miałby kombinować z kartką papieru i kamerą wideo, skoro zazwyczaj taka prezentacja produktu jest dostępna na stronie producenta?

Na witrynę Kompanii Piwowarskiej weszło poszukać Nowej Kaledonii już niemal 11 tys. osób, 58 tys. obejrzało w sieci film o AR Lecha. Aplikację uruchomiło jednak tylko 3,61 tys. osób.

- Główną zasadą reklamy jest to, że sama powinna dotrzeć do klienta. Dlatego obawiam się, że AR się tu nie sprawdzi. Zmuszanie konsumenta do tego, by założył specjalne okulary czy podsuwał pod kamerę internetową jakieś kartki tylko po to, by obejrzeć reklamę 3D nie odniesie zamierzonego skutku - przekonuje Jacek Balicki, współzałożyciel agencji marketingowej FireFly. Świetlaną przyszłość dla AR widzi natomiast w turystyce i usługach. - Okulary, które podczas wycieczki pokażą i opiszą ważne miejsca to będzie hit. Tak samo okulary, już zresztą używane, które pomagają mechanikom przy naprawie silników aut, wskazując po kolei, którą śrubkę trzeba odkręcić najpierw - opowiada.



Oferta Augmented Reality dla internetowych sklepów odzieżowych:



AR wykorzystywana jest też w medycynie - podczas operacji chirurg, zakładając interaktywne okulary, widzi oprócz świata rzeczywistego również opisane przez komputer poszczególne organy. Umożliwia to jeszcze precyzyjniejsze działanie i szybsze docieranie do konkretnych miejsc w ciele ludzkim. AR wykorzystywane jest również w lotnictwie - pilot widzi przed sobą ukształtowanie terenu, którego normalnie nie byłby w stanie zobaczyć. Z kolei w muzeach każdy zwiedzający - oprócz eksponatu czy instalacji - może dzięki AR zobaczyć elementy związanej z nimi wizualizacji historycznej. Ciekawym wykorzystaniem AR jest przykład amerykańskich studentów z Massachusetts Institute of Technology, którzy zdobywają wiedzę o ekosystemie, wędrując po uniwersyteckim kampusie. Przy użyciu palmtopów oraz nawigacji GPS muszą dotrzeć do konkretnych elementów otaczającej ich natury. Program nazywa się "Detektywi środowiskowi".

O tym, że technologia ma przyszłość, świadczą inwestycje - Korea Institute of Science and Technology (KIST) w połączeniu z The Korea Culture & Content Agency (KOCCA) zainwestuje blisko 10 mln dol. na rozwój mobilnej technologii AR w ciągu następnych 4 lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':