http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Vattenfall i CEZ nie chcą Enei

Tomasz Prusek
2009-08-16, ostatnia aktualizacja 2009-08-16 20:39

Tylko dwie firmy chcą kupić 67 proc. akcji energetycznej spółki Enea. Kurs na GPW załamał się, bo nie ma wśród nich faworyta, szwedzkiego Vattenfalla ani czeskiego CEZ

Enea
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Enea
Kurs Enei 14 sierpnia 2009 po tym jak faworyci do kupna prywatyzowanych akcji się wycofali.
Kurs Enei 14 sierpnia 2009 po tym jak faworyci do kupna prywatyzowanych akcji się wycofali.
W piątek w południe minął termin, w jakim inwestorzy mieli złożyć oferty zakupu trzeciego pod względem wielkości producenta prądu. Kilka dni wcześniej atmosferę wokół prywatyzacji podgrzał wiceminister skarbu Jan Bury (PSL), mówiąc, że zainteresowanie Eneą jest bardzo duże, chętnych będzie wielu, a skarb państwa oczekuje premii za sprzedaż pakietu kontrolnego, czyli ceny wyższej niż bieżący kurs giełdowy.

Dlatego gracze byli bardzo rozczarowani, kiedy Reuters podał, że nie zgłosiło się dwóch poważnych kandydatów - Vattenfall i CEZ. Na giełdzie kurs poleciał na łeb na szyję. W zaledwie pół godziny papiery potaniały z 25 do 21 zł. Oznacza to, że wartość pakietu posiadanego przez skarb państwa stopniała z grubsza o 1,2 mld zł. Później kurs nieco poszedł w górę, ale ostatecznie zakończył sesję na minus 9 proc.

Sensacją było przede wszystkim nieprzystąpienie do wyścigu o pakiet Enei szwedzkiego Vattenfalla. Jest on już znaczącym akcjonariuszem polskiej spółki, bo w jesiennej ofercie publicznej zainwestował ogromne pieniądze i kupił 18,7 proc. akcji. Mając tak znaczną pozycję w akcjonariacie poznańskiej firmy, wydawał się żelaznym kandydatem do przejęcia Enei. Tymczasem Szwedzi nie odpowiedzieli na zaproszenie resortu, choć podtrzymują - jak podał Reuters - zainteresowanie polskim rynkiem energii i Eneą.

Ostatecznie oferty złożyły tylko dwie firmy - resort skarbu na razie nie ujawnia ich nazw. Wcześniej spekulowano, że o Eneę mogą starać się również niemiecki RWE oraz francuski GdF Suez.

Sprzedaż Enei ma kapitalne znaczenie dla tegorocznego budżetu. To największa zaplanowana prywatyzacja. Państwowy pakiet jest warty ok. 6 mld zł i ma dać lwią część tegorocznych przychodów z prywatyzacji szacowanych na 12 mld zł. Na rynku pojawiały się opinie, że skoro resort skarbu oczekuje wysokiej premii za pakiet kontrolny, to może zainkasować nawet 10 mld zł. Teraz szczególnie brak Vattenfalla może utrudnić ministerstwu wynegocjowanie bardzo wysokiej ceny za Eneę.

Rychły finał prywatyzacji Enei i oczekiwania co do ceny nakręciły w ostatnich miesiącach kurs Enei. Jeszcze trzy miesiące temu akcje kosztowały jedynie nieco ponad 15 zł. W sierpniu, po wypowiedzi ministra Burego, zaczęły dynamicznie drożeć, codziennie poprawiając historyczny rekord notowań.

W ostatnich dniach resort skarbu, chcąc załatać dziurę budżetową, intensywnie sprzedaje za pośrednictwem warszawskiej giełdy tzw. resztówki prywatyzacyjne. Ostatnio pozbył się papierów Remaku, Budimeksu, Kogeneracji, Energomontażu Południe, BZ WBK oraz Pekao SA. Największe dochody przyniosły resztówki banków: za blisko. 3 proc. Pekao SA dostał 1,1 mld zł, a za 1,9 proc. BZ WBK - 167 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego