W piątek w południe minął termin, w jakim inwestorzy mieli złożyć oferty zakupu trzeciego pod względem wielkości producenta prądu. Kilka dni wcześniej atmosferę wokół
prywatyzacji podgrzał wiceminister skarbu Jan Bury (
PSL), mówiąc, że zainteresowanie Eneą jest bardzo duże, chętnych będzie wielu, a skarb państwa oczekuje premii za sprzedaż pakietu kontrolnego, czyli ceny wyższej niż bieżący kurs giełdowy.
Dlatego gracze byli bardzo rozczarowani, kiedy Reuters podał, że nie zgłosiło się dwóch poważnych kandydatów - Vattenfall i CEZ. Na giełdzie kurs poleciał na łeb na szyję. W zaledwie pół godziny papiery potaniały z 25 do 21 zł. Oznacza to, że wartość pakietu posiadanego przez skarb państwa stopniała z grubsza o 1,2 mld zł. Później kurs nieco poszedł w górę, ale ostatecznie zakończył sesję na minus 9 proc.
Sensacją było przede wszystkim nieprzystąpienie do wyścigu o pakiet Enei szwedzkiego Vattenfalla. Jest on już znaczącym akcjonariuszem polskiej spółki, bo w jesiennej ofercie publicznej zainwestował ogromne pieniądze i kupił 18,7 proc. akcji. Mając tak znaczną pozycję w akcjonariacie poznańskiej firmy, wydawał się żelaznym kandydatem do przejęcia Enei. Tymczasem Szwedzi nie odpowiedzieli na zaproszenie resortu, choć podtrzymują - jak podał Reuters - zainteresowanie polskim rynkiem energii i Eneą.
Ostatecznie oferty złożyły tylko dwie firmy - resort skarbu na razie nie ujawnia ich nazw. Wcześniej spekulowano, że o Eneę mogą starać się również niemiecki RWE oraz francuski GdF Suez.
Sprzedaż Enei ma kapitalne znaczenie dla tegorocznego
budżetu. To największa zaplanowana
prywatyzacja. Państwowy pakiet jest warty ok. 6 mld zł i ma dać lwią część tegorocznych przychodów z prywatyzacji szacowanych na 12 mld zł. Na rynku pojawiały się opinie, że skoro resort skarbu oczekuje wysokiej premii za pakiet kontrolny, to może zainkasować nawet 10 mld zł. Teraz szczególnie brak Vattenfalla może utrudnić ministerstwu wynegocjowanie bardzo wysokiej ceny za Eneę.
Rychły finał prywatyzacji Enei i oczekiwania co do ceny nakręciły w ostatnich miesiącach kurs Enei. Jeszcze trzy miesiące temu akcje kosztowały jedynie nieco ponad 15 zł. W sierpniu, po wypowiedzi ministra Burego, zaczęły dynamicznie drożeć, codziennie poprawiając historyczny rekord notowań.
W ostatnich dniach resort skarbu, chcąc załatać dziurę budżetową, intensywnie sprzedaje za pośrednictwem
warszawskiej giełdy tzw. resztówki prywatyzacyjne. Ostatnio pozbył się papierów Remaku, Budimeksu, Kogeneracji, Energomontażu Południe, BZ WBK oraz Pekao SA. Największe dochody przyniosły resztówki banków: za blisko. 3 proc. Pekao SA dostał 1,1 mld zł, a za 1,9 proc. BZ WBK - 167 mln zł.