http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Większość przeciw chamstwu

Jacek Żakowski
2009-08-17, ostatnia aktualizacja 2009-08-16 21:20

Tydzień temu zaapelowałem w "Gazecie" o porozumienie właścicieli największych portali w sprawie walki z chamstwem. Skłoniła mnie do tego sprawa najlepszej polskiej siatkarki Doroty Świeniewicz, która po chamskich atakach w internecie zrezygnowała z gry w reprezentacji. Reakcja była burzliwa, pouczająca i znamienna dla polskich debat. Zwłaszcza internetowych.

Jacek Żakowski
Jacek Żakowski
Pracownicy portalu Gazeta.pl, którzy mi odpowiedzieli w "Wyborczej", stwierdzili, że nie widzą powodu, by cokolwiek zmieniać, i zarzucili mi, że wzywam do wprowadzenia cenzury. Za nimi poszła większość dyskutantów na forach. Tysiące razy powtarzano, że w moim tekście pobrzmiewa tęsknota za czasami, gdy jakaś grupa decydowała, co można wydrukować, że chcę odebrać wolność internautom i że zdecydowana większość internetu wolna jest chamstwa.

Niewiele osób twierdziło, że chamstwo nie jest problemem. Zamiast zastanowić się, co można z tym zrobić, większość dyskutantów zastanawiała się jednak nad moimi mniemanymi przypadłościami i ich przyczynami. O stanie mojego zdrowia psychicznego oraz fizycznego, ubocznych efektach starości (52 lata) i braku wykształcenia, nie będę dyskutował. Może istotnie jestem pacanem, piernikiem, dupkiem, kretynem, komuchem, lewakiem, wrogiem wolności albo lobbystą drukowanych mediów. Nie mnie to oceniać. Coś jednak chciałbym wyjaśnić.

Po pierwsze - cenzura. Zarzucono mi, że zachęcam do jej wprowadzenia. Nieprawda. Między cenzurą a redagowaniem jest zasadnicza różnica. Cenzura to przymus. Redagowanie to swobodna decyzja redakcji. Gdy państwo mówi redaktorom, co wolno, a czego nie wolno, to znaczy, że jest cenzura. Gdy redakcje mają wolność decydowania, żadnej cenzury nie ma. Apeluję tylko, by redaktorzy i właściciele szanujących się mediów internetowych inaczej korzystali ze swojej niezbywalnej wolności. Nie apeluję, by chamstwo zostało zakazane w całym internecie. Niech sobie tam będzie - tak jak jest w realu. Nie ekscytuję się jakością debaty w pisemkach Bubla, nie niepokoi mnie estetyka konsumpcji U Zdzicha czy w Sielance, gdzie dżentelmeni sypiają z twarzami w kotletach. Nie uważam, że powinniśmy robić wszystko pod jeden strychulec. Niechby nawet powstał (jeśli jeszcze nie powstał) portal Cham.pl, gdzie ludzie by się bez żadnych zahamowań, kompletnie bezkarnie i nieodpowiedzialnie obrzucali błotem, inwektywami, bredniami itp. To by mogło być bardziej zabawne niż Hyde Park. Chciałbym tylko, żeby na szanujących się (wcale nie na wszystkich) forach mogła się odbywać w miarę sensowna debata - nie o cellulicie, zmarszczkach siatkarek czy "lizaniu rowa" Ukraińcom przez pana prezydenta, ale o problemach. Jeśli jest to zamordyzm i apel o wprowadzenie cenzury, to cenzurą i zamordyzmem jest także istniejąca praktyka usuwania nieodpowiednich wpisów i karania ich autorów okresowym wykluczeniem z debaty. Tyle że teraz mamy cenzurę represyjną - jak w Związku Radzieckim. Co prawda karą nie jest GUŁag, tylko zakaz udziału w dyskusji, ale to też jest klasyczna represja cenzorska, czyli tak zwany zapis podmiotowy, którego zakazywała już nawet peerelowska - uchwalona po Sierpniu 1980 - ustawa o cenzurze. W istocie nie namawiam więc do cenzury, lecz do jej zniesienia i zastąpienia różnorodną polityką rozmaitych redakcji.

Po drugie - stare i nowe. Obrońcy status quo twierdzą, że apel o walkę z chamstwem to atak starych papierowych mediów na fundamenty nowego internetowego świata. Sformułowania w rodzaju "Żakowski przeciw internautom" pojawiły się setki razy. Można by tej tezie dać wiarę, gdyby nie to, że poza dyskusją (?) Wyborcza.pl i Gazeta.pl przeprowadziły też internetowy sondaż. Wśród jego uczestników 54 proc. okazało się podzielać postulat wyrugowania chamstwa z internetowych forów, a 41 proc. broniło status quo. Wśród głosujących proporcja była więc odwrotna niż wśród forumowiczów. Ale sporo mówią też liczby bezwzględne. W głosowaniu wzięło udział 1,5 tys. internautów. W dyskusji na forum Gazeta.pl i Wyborcza.pl było niespełna 300 wpisów, a liczni forumowicze wpisywali się wielokrotnie. Te liczby powinny dać właścicielom i redaktorom portali do myślenia. Bo okazuje się, że spór nie jest między internetem a tradycyjnymi mediami, tylko między internautami, których większość jest zaniepokojona skalą chamstwa, a mniejszość (w tym redaktorzy) go broni. Co więcej, okazuje się również, że zdecydowana większość (około 90 proc.) osób mających wyrobione zdanie i głosujących w sondażu nie wchodzi na fora. Przyczyny są oczywiście różne, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że zdecydowana większość nie wchodzi tam ze względu na poziom dyskusji. A szkoda, bo to znaczy, że fora - jak stadiony - padają pastwą prostactwa i wbrew zapewnieniom obrońców nie są strefą wolności, lecz dzikości. Prawda jest zatem taka, że rozpasane chamstwo - wbrew tezom swoich obrońców - nie daje wolności, lecz monopolizując dyskusję (?), odbiera cywilizowanej większości możliwość prowadzenia sensownej debaty. I z tym trzeba coś zrobić.

***

Zamiast wymieniać argumenty - wymieniamy obelgi. Zamiast się nawzajem przekonywać - nawzajem się obrażamy - uważa Jacek Żakowski. Tydzień temu rozpoczął debatę na temat chamstwa w internecie. Czy naprawdę jest tak źle? Jeśli tak, to co można zrobić? Co wy o tym sądzicie? Piszcie do nas: listydogazety@gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

51 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne