http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Telewizyjne kłamstwo o wojnie w Gruzji

ricz
2009-08-16, ostatnia aktualizacja 2009-08-16 17:35

Rosyjska telewizja nieudolnie próbowała oskarżyć Reutersa i opozycyjną "Nową Gazietę" o fałszowanie obrazu ubiegłorocznej wojny w Gruzji

Rosjanie w Inguri, Gruzja
Fot. Vladimir Popov AP
Rosjanie w Inguri, Gruzja
Kanał pierwszy rosyjskiej telewizji kilka dni temu nadał reportaż pt. "08. 08. 08. bezpośrednia relacja z wojny". Autorzy dowodzili, że fotoreportaż Gleba Garanicza, dziennikarza "szanowanej do tej pory agencji Reuters", uhonorowany trzecią nagrodą w konkursie World Press Photo of the Year, to fałszywka.

Argumentem potwierdzającym tezę miała być opinia amerykańskiego korespondenta wojennego Davida Axe'a, który pokazuje telewidzom, jak rozpoznać prawdziwe zdjęcia z pola walki. Amerykanin pokazał przed kamerą fotografię ciężko rannego w pierś żołnierza rosyjskiego tłumacząc, że tę fotografię publikowaną wcześniej jako zrobioną w Gruzji on sam zrobił w Iraku...

- Kiedy to usłyszałem, zdębiałem. Axe pokazywał nie swoją z Iraku, lecz moją fotografię, którą zrobiłem w ubiegłym roku Gruzji - powiedział "Gazecie" Arkadij Babczenko z opozycyjnej "Nowej Gaziety".

Babczenko napisał o tym w blogu, a internauci uważnie posłuchali tego, co mówił dla telewizji rosyjskiej Axe, a nie tłumaczący jego słowa rosyjski lektor. I okazało się, że Amerykanin chwali zdjęcie rosyjskiego kolegi jako przykład dobrej roboty.

- To kłamstwo na krótkich nogach. Moja fotografia obiegła cały świat. Fotoreportaż Gleba Garanicza też stał się bardzo sławny, a media rosyjskie już dawno próbowały wmówić światu, że jest on fałszywką. Reuters nawet przeprowadził śledztwo w tej sprawie i potwierdził, że fotoreporter pokazał prawdę. I chyba tylko w naszej telewizji nic o tym nie wiedzą - przypomniał Babczenko.

"Nowaja Gazieta", która opisała sprawę, cytuje rosyjskich blogerów pokazujących, jak rosyjskie telewizje tłumaczą zagranicznych rozmówców. Jeden z internautów napisał: "Rozśmieszyło mnie to, jak w dziennikach pokazywali nam Niemców z Berlina czy Kilonii oburzających się na Gruzję za napad na Osetię Południową, a ja słyszałem, że oni skarżą się na zamknięcie sklepów sieci Herti i problemy z Oplem".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 57 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':