- Bez wsparcia państwa dla rodziny i samorządu problem będzie narastać - mówi dr Marek Rymsza, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Miejskie ośrodki pomocy rodzinie odsyłają rodziny starszych osób do domów opieki. Te informują, że miejsc brak, a kolejka do pokojów jest długa na kilka lat. Prywatne ośrodki też mają więcej chętnych niż miejsc. Pokój na wakacje trzeba rezerwować w grudniu.
A zapotrzebowanie na całodobową opiekę dla schorowanych osób będzie z każdym rokiem rosło. Według prognozy
GUS w 2035 r. ponad 9,5 mln Polaków będzie miało powyżej 60 lat. Czy
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad rozwiązaniami, które mogłyby poprawić sytuację? Czy w ogóle zajmuje się tym problemem?
- Opieka nad osobami starszymi to przede wszystkim sprawa rodziny. Gdy jej nie ma - samorządu. To jest zadanie gmin i powiatów. Tak zostało zapisane w ustawie o pomocy społecznej z 2004 r. - odpowiedziało biuro prasowe resortu. - Samorządy muszą się martwić zaspokajaniem potrzeb starszych i chorych. Mają zapewnić im opiekę. A przede wszystkim budować nowe ośrodki.
W Polsce jest prawie 800 domów pomocy społecznej. Dwie trzecie z nich prowadzą samorządy, reszta jest albo prywatna, albo prowadzone przez różne organizacje. Opiekunka to koszt około 2 tys. zł miesięcznie, prywatny ośrodek - średnio 2,5 tys. zł. Na taki wydatek nieraz składają się wszyscy krewni. Gdy rodziny nie stać na taki koszt, opiekunem zostaje najbliższy krewny, najczęściej córka. W sondażach Polki na pytanie, dlaczego nie pracują, często odpowiadają, że muszą opiekować się członkiem rodziny.
- Jednocześnie państwo zachęca nas, dzisiejszych 50-latków, byśmy dłużej pracowali - mówi 51-letnia Anna. Opiekuje się matką ze starczą demencją. - Na razie jej stan jest niezły. Tylko nie wiem, co będzie za rok.
Rozmowa z dr. Markiem Rymszą, socjologiem z UW Małgorzata Kolińska- Dąbrowska: Czy rzeczywiście ustawa zdjęła obowiązek opieki nad najstarszymi Polakami z państwa? Marek Rymsza: Tak to wygląda z perspektywy ustawy o pomocy społecznej. Ale zgodnie z zasadą pomocniczości, jeżeli samorząd nie daje sobie z tym rady, powinny wkroczyć służby państwa.
A jak samorządy radzą sobie z tym problemem? - Są samorządy bogate i biedne. Do tego to ich rozwarstwienie postępuje. Dlatego państwo powinno wesprzeć te samorządy, które z własnych środków systemu opieki nie zbudują.
Polacy generalnie czują odpowiedzialność za los osób starszych, szczególnie z rodziny. I chcą się z tym obowiązkiem mierzyć. Wszystkie działania państwa i samorządu powinny być nakierowane, by ludzi w tym wspierać.
W ostatnich latach sporo zrobiliśmy, by pomagać rodzicom w opiece nad dziećmi. Zmieniliśmy prawo pracy, praktykę organizowania czasu pracy. A przecież opieka nad rodziną to też opieka nad osobami starszymi.
Fundusze z Unii Europejskiej są wykorzystywane na organizowanie różnych form opieki nad dzieckiem. Dlaczego nie na opiekę nad seniorami?
A jak to by miało wyglądać? Mamy budować ośrodki opiekuńcze? - Nie tylko. Chodzi przede wszystkim o ośrodki dziennego pobytu czy okresowego pobytu, całą tego rodzaju infrastrukturę. To mogą być kluby seniora, system pomocy sąsiedzkiej.
U nas albo to jest dom pomocy społecznej, albo nic, czyli rodzina musi radzić sobie sama. Służby społeczne powinny organizować pomoc w środowisku. Są przykłady, jak to robić w środowisku ludzi niepełnosprawnych. Mieli wiele pomysłów, np. samopomoc - rodziny dzieci niepełnosprawnych dzielą się opieką.
Na jakim kraju Europy moglibyśmy się wzorować? - Na Niemczech. Zorganizowali stacje przy Caritasie, punkty prowadzone przez organizacje pozarządowe. Nie tylko zajmują się opieką socjalną, także pielęgniarską. U nas usługi opiekuńcze polegają na tym, że ktoś przyjdzie, posprząta, coś ugotuje. Tam robi to pielęgniarka, która może też wykonywać zabiegi medyczne. Myśmy popełnili błąd, dzieląc zadania między Ministerstwo Pracy a resort zdrowia.
Niedługo obudzimy się i stwierdzimy, że sytuację demograficzną mamy tak trudną jak
Niemcy, tylko nie mamy systemu opieki i ośrodków. To już jest cywilizacyjny problem Polski.