- Ja bym bardzo prosiła. Mam wesele kuzynki - błaga klientka.
- Strasznie przepraszam, ale naprawdę nie mogę - Dawid twardo odmawia.
- Koncert?
- Koncert.
Raz Berlin. Dwa razy Paryż. Nowy Jork, Londyn, Madryt. W najbliższą sobotę będzie to Warszawa - Dawid Kanciała, szczeciński fryzjer, układa grafik w swoim salonie pod trasę koncertową Madonny.
Jako członek oficjalnego fanklubu zna plany piosenkarki wcześniej niż inni. Jako jeden z pierwszych może kupić bilet. Czekają na niego najlepsze miejsca, tuż pod sceną - zwane golden circle.
Najwierniejszym fanom wydaje się, że Madonna śpiewając, patrzy właśnie na nich. Puszcza oko, macha ręką, uśmiecha się. Gdy w tańcu podchodzi na skraj sceny, mogliby jej dotknąć.
Raz w roku wysyła im wszystkim, w tym Dawidowi, miły drobiazg. Wcześniej okulary. Ostatnio maleńką sakiewkę z ni to sygnetem, ni to kastetem, na którym zamiast oczka widnieje logo najnowszego tournée "Sticky and sweet".
- Madonna dba o fanów, dba o mnie - przekonuje Dawid.
Seks jest przereklamowany
Żeby zrozumieć jego pasję, muszę obejrzeć nagranie z koncertu Madonny. Bez tego Dawid w ogóle nie będzie rozmawiać. Włącza DVD z "Confessions Tour" i oglądamy jej taniec na wielkim, plazmowym ekranie.
Madonna wpatruje się we mnie z ogromnego plakatu nad telewizorem. Zerka z trzech namalowanych przez Dawida obrazów. Trudno je opisać. Malując je, Dawid próbował naśladować Picassa.
Pod szklanym stolikiem amerykański album o piosenkarce, na kanapie kolorowy magazyn z serią jej zdjęć, na półce książki - rzuca się w oczy "Moje życie z Madonną" Christophera Ciccone, brata gwiazdy. W długiej szafce pod telewizorem płyty, filmy, nagrania z koncertów.
Dopiero po obejrzeniu "Confessions Tour" Dawid jest gotów na wyznanie.
Płyta była prezentem na 30. urodziny. Przyjaciółka podejrzewała, że Dawidowi spodoba się koncert Madonny, bo oboje mają duszę artysty: - Niezwykły show, rytm, tempo, ruch. Chciałem dowiedzieć się, czy to tylko obrazki zmontowane komputerowo. Pojechałem na pierwszy koncert. I wpadłem.
We wrześniu ub.r. Dawid wygrał konkurs na projekt T-shirta ogłoszony w imieniu Madonny na jej stronie internetowej. Wykorzystał zdjęcie, które sam zrobił na ostatnim koncercie. Wmontował w nie wielkie "M" ze srebrnych cekinów. Spodobało się. W nagrodę pojechał za darmo na kolejny koncert.
Raz zabrał przyjaciółkę. Gdy Madonna skończyła grać, dziewczyna wydusiła z siebie tylko jedno zdanie: - Seks jest przereklamowany.
Rano na mszę, wieczorem na koncert
Do Warszawy Dawid jedzie już w piątek. W sobotę chce być na lotnisku, gdzie odbędzie się koncert, przed godz. 10 rano, by zająć miejsce pod samą sceną. Założy zaprojektowaną przez siebie koszulkę. W ręku będzie trzymał białe, papierowe serce.
- Odśpiewamy Madonnie "Sto lat" i podniesiemy w górę serca - zapowiada Dawid. - Pokażemy jej, że nie jesteśmy ciemnogrodem.
Bo Dawid, choć - jak deklaruje - katolik, nie rozumie protestów przeciwko koncertowi w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny: - Gdyby zapytać katolików, co to za święto jest 15 sierpnia, połowa nie potrafiłaby powiedzieć. Nikt nie zakazuje rano iść na mszę, a wieczorem na koncert.
A jak odpowie na zarzuty pod adresem Madonny, że prowokuje niepotrzebnie, szydzi z wiary, podpala krzyże, zakłada koronę cierniową?
Dawid: - Widziałem jej koncerty i teledyski. Rozumiem je zupełnie inaczej. Kiedy ona w koronie cierniowej jest rozpięta na krzyżu, w tle lecą napisy po angielsku, więc może nie każdy rozumie. Tam jest napisane, że 12 mln dzieci w Afryce choruje na AIDS. Że za rok 20 mln dzieci zostanie sierotami. Ja wtedy myślę: Chrystus umarł dla nas, a co my zrobiliśmy dla innych, np. dla tych dzieci?
Źródło: Gazeta Wyborcza