http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zanim Madonna została Madonną

Jolanta Grabowska
2009-08-14, ostatnia aktualizacja 2009-08-11 17:59

Przysysam się jak pijawka i wyciągam wszystko, co się da, a potem idę dalej

Madonna na rozdaniu nagród MTV, 1984
Fot. AP
Madonna na rozdaniu nagród MTV, 1984
1962: Majtki

Mieszkają w Pontiac, mieście satelicie Detroit, w małym domu z cegły przy Thors Street 443. Ulica jest wielorasowa: jedna trzecia to Meksykanie, jedna trzecia czarni, a jedna trzecia biali. Madonna z domu Fortin (ma korzenie francusko-kanadyjskie), technik rentgenowski, i Silvio Ciccone, nazywany Tony, inżynier w fabryce Chryslera, mają nadzieję, że taka mieszanka wykształci w dzieciach tolerancję.

Rok po roku rodzą się: Anthony, Martin, Madonna, Paula, Christopher, Melanie.

Nonnie - nazywają ją tak, żeby odróżnić od matki - jest w stanie zrobić wszystko, nawet specjalnie poparzyć sobie rękę, żeby zwrócić na siebie uwagę. Numer popisowy: wskakuje na stół i odgrywa numer z repertuaru Shirley Temple, na koniec dodaje coś od siebie: podnosi sukienkę i świeci majteczkami.

Widzi, że ten krótki występ plus odrobina nieprzyzwoitości sprawia widzom przyjemność.

Domaga się też najwięcej miłości od rodziców. W nocy idzie do sypialni i pyta: - Czy mogę z wami spać? Zdaje się, że często to robi, bo mówią: - O nie, znowu to samo!

Matka jest pełna życia, ale równocześnie fanatycznie pobożna. Podczas Wielkiego Postu klęczy na ryżu i modli się, śpi na drucianych wieszakach. W swojej religijności potrafi się tak zapamiętać, że aż mdleje. Kiedy wpada z wizytą jej siostra, która ma na sobie dżinsy zapinane z przodu na zamek błyskawiczny, zasłania wszystkie święte figurki i odwraca religijne obrazy przodem do ściany, żeby nie musiały patrzeć na coś takiego.

Ojciec w każdą niedzielę chodzi do kościoła i jest diakonem. Ma surowe moralne zasady i według nich żyje.

Babcia Ciccone uczy ją, żeby kochała Jezusa, nie chodziła z mężczyznami i była dobrą dziewczynką.

1968: Zakonnice

Ma dziesięć lat, przez większość przerw wisi na drabinkach głową w dół i z premedytacją pokazuje majtki wszystkim chłopcom. Siostry regularnie każą ją za pokazywanie bielizny. I za pyskowanie - prowadzą do łazienki i próbują wymyć język mydłem, a kiedy i to nie skutkuje, zaklejają usta taśmą. Mimo tych kar zakonnice, które prowadzą Szkołę św. Andrzeja, ogromnie ją fascynują. Wydają się jej czyste, twarde i piękne: nigdy nie robią sobie makijażu i mają twarze jak syreny. Myśli, że może kiedyś sama włoży habit.

Jest zła na ojca. Po śmierci matki - umarła na raka piersi, kiedy córka miała pięć lat - postanowiła nie dopuścić, żeby ojciec zapomniał, że teraz jest tylko jedna Madonna. Podobnie jak wtedy, kiedy żyła jeszcze matka, wpełzała w środku nocy do łóżka, gdy dręczyły ją koszmary - tylko przy nim mogła zasnąć. Karmi młodsze rodzeństwo, nawet sprawdza, czy jest odpowiednio ubrane do szkoły, woli sama wszystko robić, byle tylko te wynajęte kobiety trzymały się od ojca z daleka. A on ją zdradził - ożenił się z Joan Gustaf-son, postawną blondynką, jedną z wielu opiekunek. W dodatku posunęli się do tego, że spłodzili jeszcze dwoje dzieci: Jennifer i Maria.

Właśnie przeprowadzili się do zamożnego Rochester, do piętrowego domu w stylu kolonialnym, z cegły, oszalowanego drewnem, z zielonymi okiennicami i niebieskimi drzwiami frontowymi.

1972: Plotki

Cała rodzinna Ciccone siedzi na widowni. Nikt nie ma pojęcia, co przygotowała, ale przyszli ją wspierać w jej pierwszym konkursie szkolnych talentów. Po występach młodych pianistek, skrzypaczek, recytatorów itp. na scenę wchodzi naga 14-letnia Madonna... To znaczy jest ubrana w skąpe bikini, ale pomalowała się od stóp do głów fluorescencyjną farbą i w przyciemnionym świetle wygląda, jakby była całkiem goła. Zaczyna tańczyć, a ściślej mówiąc, wije się po scenie. Kiedy zapalają się światła, nie słychać braw, publiczność jest oniemiała.

To najbardziej oburzający występ, jaki kiedykolwiek widziała ta konserwatywna społeczność.

Przez następny miesiąc całe Rochester aż huczy od plotek. W szkole jej młodszemu bratu Christopherowi kolega mówi: - Twoja siostra się puszcza.

Tony Ciccone jest wściekły: - Jak mogłaś mi to zrobić? I wymierza jej karę dwutygodniowego domowego aresztu.

Mimo że wciąż chce być córeczką tatusia - przy każdej okazji przytula się i chociaż jest za "stara", siada mu na kolanach, ojciec uważa, że trzeba być najlepszym, więc ma same piątki i co roku dostaje od niego najwięcej pieniędzy za świadectwo - wygląda to tak, jakby ciągle wystawiała go na próbę. Czy zaakceptuje mnie, jeśli zrobię coś skandalicznego? Nie zaakceptuje, to dalej będę na niego zła. Zaakceptuje, to znajdę inny powód, żeby wyprowadzić go z równowagi.

Źródło: Duży Format
  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':