http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Muzułmanie nie są postrachem Europy

Marta Kazimierczyk
2009-08-12, ostatnia aktualizacja 2009-08-12 08:16

Europejscy muzułmanie wcale się nie radykalizują i chętnie przyjmują wartości rdzennych Europejczyków. A dzielnice wyznawców Allaha wcale nie są wylęgarniami ekstremistów

Na ulicach Marsylii można czasami zobaczyć kobietę w burce
Fot. CLAUDE PARIS AP
Na ulicach Marsylii można czasami zobaczyć kobietę w burce
Jak wynika z badań instytutu Gallupa opublikowanych przez brytyjskiego "Observera", nie powinno mówić o radykalizacji wśród 20 mln europejskich muzułmanów. Na pytanie, czy można usprawiedliwić ataki na cywili, 82 proc. francuskich muzułmanów i 91 proc. niemieckich, odpowiada zdecydowanym "nie", niezależnie od stopnia religijności. To niemal identyczny odsetek jak wśród pozostałych obywateli Europy.

- Liczba muzułmanów o radykalnych poglądach się nie zwiększa - przekonuje Magali Rheault z instytutu Gallupa. - Musimy odróżniać poglądy całej społeczności od niewielkich grup, które często przyciągają zbyt dużą uwagę mediów.

Z badania wynika też, że chociaż media emocjonują się sprawą muzułmańskich chust, to w rzeczywistości nosi je zdecydowana mniejszość muzułmanek, a ich liczba ciągle spada. W Niemczech wśród imigrantek w pierwszym pokoleniu włosy zasłania jedna czwarta, a w drugim - już tylko kilkanaście procent.

Okazuje się też, że muzułmanie chętnie przyjmują wartości i poglądy ludzi, wśród których żyją. We Francji, gdzie aż 45 proc. ludzi uważa, że seks pozamałżeński jest dopuszczalny, takie same poglądy ma duża część imigrantów. W Niemczech, gdzie 73 proc. obywateli jest przeciwnych karze śmierci, niemal identyczny odsetek muzułmanów wyraża taką opinię. Ponieważ Brytyjczycy są wrogo nastawieni do pornografii, to i tamtejsi imigranci myślą podobnie.

W Europie antymuzułmańskie uprzedzenia sięgnęły zenitu między 2004 a 2006 r. czyli po zamachach islamskich fanatyków w Madrycie i w Londynie.

Posypały się przepowiednie, że muzułmanie nie tylko zaleją Europę, ale też ustanowią tutaj państwo szariatu, jak ostrzegał amerykański pisarz Bruce Bawer w książce "Kiedy Europa spała: jak radykalny islam niszczy Zachód od środka". A wybitny znawca historii islamu Bernard Lewis twierdził, że do końca XXI wieku Europa będzie całkowicie muzułmańska.

"Daily Telegraph" pytał, czy "Francja jest na drodze do państwa muzułmańskiego?", a "Daily Mail" opisywał zamieszki na francuskich przedmieściach z 2005 r., jako "muzułmańską intifadę".

Dzisiaj Europejczycy powoli przyznają, że przesadzali. - Zaledwie 10 proc. młodych muzułmanów w Europie odrzuca europejskie wartości, a z kolei 10 proc. ma poglądy nawet bardziej proeuropejskie niż rdzenni Europejczycy - twierdzi Alain Bauer, doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Francji. - Pozostałe 80 proc. to zwyczajni ludzie.

W Wielkiej Brytanii w zeszłym tygodniu stopień zagrożenia atakiem terrorystycznym zmniejszono z "wysokiego" do "znacznego", czyli najniższego od zamachów z 11 września 2001 r. Władze przyznają, że ta zmiana to efekt skutecznych działań służb bezpieczeństwa połączonych z walką przeciwko ekstremizmowi wśród samych muzułmanów.

W Holandii, gdzie wrogość wobec muzułmańskich przybyszy niezmordowanie podsyca ksenofobiczny deputowany Geert Wilders i jego Partia Wolności, władze przyznają, że nie ma zagrożenia radykalizmem. - Wpływy ekstremistów zdecydowanie słabną - twierdzi Judith Sluiter z narodowej agencji antyterrorystycznej (AIVD). - Za to coraz powszechniejsze jest przyjmowanie zasad holenderskiego społeczeństwa.

Także cytowany przez "Observera" włoski prawnik z Brukseli Sebastiano Guzzone, który od ośmiu lat pomaga miejscowym muzułmanom, twierdzi, że od kilku lat nie słyszał o ekstremistach w Molenbeek, muzułmańskiej dzielnicy miasta. - Ostatni raz miałem do czynienia z fundamentalistami w 2006 r. Ten problem niepotrzebnie jest rozdmuchiwany przez media - mówi.

Badanie Gallupa pokazało też, że europejscy muzułmanie zupełnie inaczej rozumieją integrację niż ich gospodarze. Dla imigrantów najważniejsze są sprawy praktyczne, jak lepsze mieszkania, brak dyskryminacji na rynku pracy, dostęp do edukacji. Rdzenni Europejczycy oczekują zaś, że muzułmanie będą się integrować w sferze moralności i obyczajów takich jak podejście do homoseksualizmu czy seksu pozamałżeńskiego.

Według badaczy Europejczycy nie mają też powodów, by bać się zmniejszenia swojej przewagi demograficznej. W Holandii w latach 1990-2005 liczba dzieci w rodzinach tureckich i marokańskich imigrantów spadła prawie o połowę.

Według Carla Hauba z waszyngtońskiego Centrum ds. Populacji przepowiednie, że za 50 lat w Europie muzułmanie będą stanowić większość, to "kompletna głupota". - Wymagałoby to przyrostu naturalnego, który fizycznie jest po prostu niemożliwy - tłumaczy.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 164 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów