Dawno temu, gdy Wszechziemia zaczęła swój powolny rozpad, niebo było prawie puste, bez ptaków. Falowało pod nim ciepłe morze, gdzie żyły koralowce, małże, ślimaki i ramienionogi. W pobliżu znajdował się ląd, imperium gadów.
Po białych węglanowych plażach wędrowały dinozaury i zostawiały odciski swych łap.
250 milionów lat później w Europie, Polsce, na ziemi świętokrzyskiej, nad rzeką Kamienną, w Okole.
- Lodziu, idź nastaw wodę, młodsza jesteś - dyryguje Pelagia Tobis. Za chwilę przed każdą "Okolanką" paruje kawa.
Zespół powstał 29 lat temu przy kole gospodyń wiejskich. Należało do niego 100 kobiet, teraz 12. Stare pomarły, młode się nie garną. W niewielkiej szkolnej salce próba. "Okolanki" wkładają okulary i otwierają śpiewniki.
- "Nasa okolica" - komenderuje pani Pela.
- "Nasa okolica to daleko słynie, kwiecista chustecka na kazdy dziewcynie" - posłusznie rozpoczyna chór.
Dziś na spotkanie przyszły Leokadia Wyroda, Longina Zdonek, Regina Choinka, Janina Stefankiewicz, Kazimiera Kamińska, Irena Walczyk i Zofia Kowalczyk. Okół to wieś Walczyków i Kowalczyków.
Ćwiczą w szkole, do której kiedyś chodziły. Rok szkolny 1945/1946. Wcześniej liznęły trochę rachunków i tyle abecadła, żeby się podpisać. Wojna. Niemcy przerabiają szkołę na komendanturę. Na strychu leży ukryta przed wrogiem kronika, która zaczyna się tak:
"Chłopi żyli inaczej niż obecnie. Zamiast płacić podatek, odrabiali pańszczyznę. A praca to była nielekka. Rządca o świtaniu wypędzał do roboty. Kobiecie piekącej chleb zalał ogień wodą z drewnianej konewki, jej męża zbił i wysłał na pole".
Dawne dzieje opowiada dzieciom "staruszek Józef Szeląg, lat 76, mrużąc oczy od blasku światła". Każde słowo zostaje kaligraficznie zapisane stalówką i atramentem.
Część Okołu należała do dziedzica Ostrowskiego. "Jakim człowiekiem był, to trudno powiedzieć, ale pewnego dnia zastrzelono go" - prawi dziadek. Właściciel drugiej części zwanej Ignacówką - Ignacy Arkuszewski, "przegrywa w karty cały swój majątek, pobity zostaje przez chłopów i tak kończy swoją karierę".
Kiedyś w środku wioski stała karczma. "Chłopi rozmawiali tu o kłopotach, pili i bili się. Karczmę więc znali wszyscy, ale szkoły prawie nikt". Aż kobiety z Okołu zaczęły dawać lekcje w domach. "Jedna uczy czytać z książeczki do nabożeństwa, a druga to i pisać oraz rachunków".
"1924 to rok przełomowej zmiany". We wsi powstaje dwuklasowa
szkoła powszechna. Mieści się w domu Bolesława Skwarka, który dostaje za wynajem 350 złotych rocznie. Nauczycielka - Emilia Ćwiklińska.
Trzy lata później władze oświatowe oświadczają, że powstanie prawdziwa szkoła. Gospodarze dają plac po dawnej kuźni gromadzkiej i dwa tysiące złotych. W 1928 roku szkoła przyjmuje pierwszych uczniów. Z biegiem lat powiększa się do siedmiu klas - relacjonuje kronika.
Wojennych losów nikt nie zapisuje.
Krwawy chleb Historia Okołu według koła gospodyń wiejskich: przed wojną głód, a w czasie wojny głód i strach. Zapamiętały.
- To tarte zboże rękami. Były młynki, tam się wpuściło żyta albo jęczmienia, trzeba było bez siłe toto kręcić. A wcześniej koso skosić, cepami omłócić. A jak nie było kosy, to sierpem.
- Ja zbierałam kłosy zagrabione w koszyk, żeby się żaden na ściernisku nie zmarnował.
- Ojca nie było, bo w Niemcach. Posłam do Franków, Franek był niezabrany nigdzie. Mieli biało mąke, piekli chleb. "Ukrojcie mi kromeckę". Boże kochany, jaki dobry. W domu to mama piekła razowy, taki śrut. Krwawy chleb, pomimo że czarny.