Ciało polskiego żołnierza, uznanego za zaginionego po poniedziałkowym ataku talibów na patrol w afgańskim dystrykcie Adżiristan znaleziono o godz. 4.30 czasu afgańskiego (ok. godz. 2. czasu polskiego), dzięki informacjom z amerykańskich samolotów szpiegowskich. Ciało leżało kilkadziesiąt metrów od miejsca potyczki. Prawdopodobnie żołnierz odczołgał się i zmarł od odniesionych ran. Został tam wysłany mieszany patrol polsko-afgańsko-amerykański. Poszukiwania trwały cały dzień, przerzucono do nich polskich żołnierzy z innych baz w prowincji Ghazni.
Kpt. Daniel Ambroziński poniósł śmierć w wyniku ran postrzałowych, odniesionych podczas wymiany ognia - poinformował rzecznik Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych ppłk Dariusz Kacperczyk.
Według wojskowych wczorajsza potyczka to była zasadzka, atak talibów został bardzo dobrze przygotowany. Przypuszcza się, że kilkudziesięciu talibów czekało na polsko-afgański patrol w wąwozie, i z góry ostrzelało żołnierzy.
Kpt. Daniel Ambroziński w Afganistanie pełnił obowiązki specjalisty w Zespole Doradczo-Łącznikowym. Na co dzień służył w 1. batalionie Kawalerii Powietrznej w Leźnicy Wielkiej, miał 32 lata. Pozostawił żonę i córkę.
Ciało żołnierza przewieziono do bazy w Ghazni, gdzie zaplanowano uroczystość pożegnania poległego. Stamtąd zostanie przewiezione do bazy Bagram, a później do Polski.
Dystrykt Adżiristan do niedawna był jednym z siedlisk talibów w prowincji Ghazni, za którą odpowiadają polscy żołnierze. W połowie lipca - w wyniku operacji "Over the Top" - Polacy oczyścili teren z części rebeliantów. Mieszkańcy tego regionu otrzymali też pomoc humanitarną.
Kpt Ambroziński jest dziesiątym polskim żołnierzem, który zginął w Afganistanie. W ramach prowadzonej przez NATO misji ISAF w tym kraju służy ok. 2 tys. polskich żołnierzy. W ostatnim czasie nasiliły się ataki talibów na wojska koalicji, co jest wiązane z zaplanowanymi na koniec sierpnia wyborami.
Źródło: Gazeta Wyborcza