Kolacje z grzybami zjadły we wtorek mama z dwójką dzieci oraz jej bratowa. Myśleli, że zebrali gąski i zrobili z nich hamburgery. Następnego dnia wszyscy z objawami ciężkiego zatrucia znaleźli się w szpitalu w Sosnowcu. W najcięższym stanie była matka i jej 14-letni syn. Kobieta pojechała na transplantację wątroby do Szczecina. Chłopak od piątku jest w Centrum Zdrowia Dziecka i czeka na pilny przeszczep. Jego stan jest bardzo ciężki. Leży na oddziale intensywnej terapii, nie oddycha samodzielnie.
- Muchomor sromotnikowy to jeden z najbardziej trujących grzybów w Polsce - mówi Jacek Graliński, zastępca dyrektora ds. klinicznych CZD. - Ma kilkanaście toksyn, z czego dwie są szczególnie groźne dla człowieka. Wystarczy zjeść jednego, żeby umrzeć.
Czternastolatek twierdził, że wziął tylko kęs bułki z grzybami. Ma całkowicie zniszczoną wątrobę. Ten organ działa jak filtr organizmu, musiał się uporać z groźnymi toksynami.
Przeszczep to jedyny ratunek.
Lekarze apelują o rozwagę przy zbieraniu grzybów. - Najważniejsze, to nie jeść grzybów, których kapelusze pod spodem mają blaszki - podkreśla Graliński.
Z powodu zatrucia grzybami rocznie w Polsce umiera od 30 do 60 osób, a od 500 do tysiąca osób leży w szpitalach z objawami silnego zatrucia.
Jeśli mamy wątpliwości, czy grzyb jest jadalny, możemy z nim zgłosić się do stacji sanepidu.