Półwysep Helski to jeden z najpopularniejszych miejsc letniego wypoczynku, mekka wind- i kitesurferów. Jednocześnie to wrażliwy przyrodniczo i wymagający szczególnej opieki teren. Półwysep jest częścią Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, z uwagi na cenne siedliska roślin i zwierząt - chroniony jest prawem unijnym jako obszar Natura 2000.
Jednak każdego roku
turystyka wygrywa z ochroną środowiska. Na półwysep prowadzi jedna droga - wojewódzka nr 216 nazywana "road to hell". Droga do piekła, bo wjazd i wyjazd z Półwyspu Helskiego, szczególnie w weekendy, to koszmar. Przez korki pokonanie niecałych 100 km z Gdańska zajmuje kilka godzin.
Jeszcze trudniej znaleźć miejsce
parkingowe. Turyści zostawiają więc auta na chronionych łąkach i wydmach między Władysławowem a Chałupami.
W budowanych pensjonatach czy hotelach na jeden pokój przypadać musi co najmniej jedno miejsce parkingowe. - Rzadko kiedy dostajemy do opiniowania projekt z odpowiednią ich liczbą. Inwestorzy chcą na działce mieć jak najwięcej miejsc noclegowych, ale już nie postojowych. My takie projekty opiniujemy negatywnie, ale budynki i tak stają - mówi Władysław Jaszewski, dyrektor Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. - Z roku na rok jest gorzej. Samochody niszczą roślinność, rozjeżdżają zwierzęta. Turyści dewastują wydmy, a właściciele kempingów nielegalnie je powiększają. Potrzebna jest spójna polityka ochrony walorów przyrodniczych, które są kapitałem finansowym nas wszystkich - ocenia dr Krzysztof Skóra, szef stacji morskiej UG w Helu.
Dlatego trójmiejska redakcja "Gazety" rozpoczęła kampanię: "Hel. Odpocznij od auta". Przygotowaliśmy "Dekalog dla półwyspu" - postulaty na najbliższe lata.
Od stref, gdzie egzekwuje się zakaz parkowania, przez tablice wyświetlające informacje o korkach na trasie Trójmiasto - Hel, po ograniczenie ruchu samochodowego. W zamian nowoczesna kolej, parking "parkuj i jedź". A konkretnie?
Pomorski urząd marszałkowski wraz z Polskimi Liniami Kolejowymi zlecił zrobienie planu modernizacji linii Reda - Hel. Jeden z rozważanych wariantów przewiduje ograniczenie ruchu samochodowego. Projektanci przewidują: • remont torów, by pociągi na Hel mogły jeździć 120 km/godz. (obecnie maksymalnie 80 km/godz., w praktyce wolniej), • budowę dodatkowych mijanek, by pociągi na jednotorowej linii mogły jeździć co 15 minut, • budowę dużych parkingów „parkuj i jedź” przy stacjach w Redzie i we Władysławowie, by za auta przechodzić do pociągu, • wydłużenie linii kolejowej do portu w Helu, by łatwo przesiąść się na pociąg z tramwaju wodnego.
Mierzeja to także kempingi i atrakcje z dala od portów czy stacji kolejowych. Dlatego kolej i tramwaj wodny powinny być uzupełnione elektrycznymi busami kursującymi między Władysławowem a Helem. Wszystko w jednym systemie biletowym.
Kto na Hel chciałby wwieźć przyczepę kempingową, deskę surfingową czy skuter, mógłby to robić w godzinach nocnych (np. od 22 do 6 rano) z zastrzeżeniem, że
auto musi potem wyjechać z półwyspu. Można by też wprowadzić opłaty za wjazd na półwysep.
Że takie pomysły są realne, przekonuje choćby przykład szwajcarskiego kurortu Zermett, gdzie
samochodem wjechać się nie da. Turyści zostawiają auto 5 km przed kurortem i jadą pociągiem.
- W końcu zaczęto głośno rozmawiać o tym, co dzieje się na półwyspie. Łatwiej będzie teraz rozwiązywać problemy - mówi Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego.