http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ostatni skok AHE na kasę

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2009-08-10, ostatnia aktualizacja 2009-08-10 11:01

Rektor AHE w Łodzi do studentów: - Rekrutacja trwa. Szef PKA: - Na miejscu studentów szukałbym innej uczelni

AHE nielegalne zajęcia prowadzi w 61 miastach i miasteczkach w całej Polsce. Na zdjęciu punkt rekrutacyjny szkoły w Kartuzach
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
AHE nielegalne zajęcia prowadzi w 61 miastach i miasteczkach w całej Polsce. Na...

A co Ty o tym sądzisz? Może byłeś lub jesteś studentem, wykładowcą tej uczelni? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Wyraźnie zdenerwowany rektor prof. Andrzej Nowakowski przemówił w czwartek do studentów zgromadzonych w łódzkiej siedzibie Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej i przed monitorami w kilku spośród 61 rozsianych po Polsce filii.

- Jubileusz 15-lecia największej niepublicznej szkoły wyższej w Polsce został brutalnie zakłócony przez dwóch dziennikarzy "Gazety Wyborczej", którzy szkalują 70 tys. studentów i absolwentów AHE... - zaczął rektor. A skończył słowami: - Drodzy studenci! Wszystko na dzisiaj jest dobrze i będzie dobrze.

Główny zarzut wobec uczelni - prowadzenie nielegalnych zajęć w punktach informacyjno-rekrutacyjnych - profesor skwitował tak: - Adam Mickiewicz chciał, by księgi trafiły pod strzechy, i my to robimy. Dajemy szansę każdemu, by mógł, tam, na miejscu, zdobywać wykształcenie.

Rektor nie zaprzeczył, że Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wdrożyło proces likwidacji szkoły właśnie z powodu "bezprawnego prowadzenia zajęć poza siedzibą", jednak zapowiedział, że dzikie filie nie będą zamykane, zaś nabór na flagowe kierunki - informatykę i zarządzanie - wciąż trwa.

- To ostatni skok naszych władz na czesne - komentuje w jednym z dziesiątków listów nadchodzących od tygodnia do "Gazety" aktualna pracownica AHE.

Czego rektor nie powiedział

Informatyka dostała dwukrotną negatywna opinię Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Podsumowując kontrolę, Komisja stwierdziła, że Akademia: •  nie spełnia warunków kształcenia (brak minimum kadrowego nauczycieli akademickich), •  nie ma programu nauczania, •  nie wiadomo, ilu studentów informatyków kształci, •  nie wiadomo, kto w ogóle tam uczy, •  „nie sposób uzyskać dokładnych informacji odnośnie różnych dokumentów, co daje obraz chęci ukrycia czegoś, co jest znane jedynie gospodarzom Uczelni”.

Zarządzanie również oceniono negatywnie, dlatego że: •  brak kadry profesorskiej, nie wiadomo, co konkretnie robią wpisani „na stan” wykładowcy, •  „istotna część studentów nie miała ani jednego przedmiotu prowadzonego przez samodzielnego pracownika naukowego”, •  profesorowie i doktorzy habilitowani prowadzą niecały jeden procent (!) zajęć, pozostali naukowcy z „minimum kadrowego” - niecałe siedem proc.

Kto więc wykłada resztę? "Analiza harmonogramów zajęć wskazuje, że zajęcia dydaktyczne prowadzone są przez osoby niebędące w ogóle pracownikami Uczelni. Część nauczania, która winna się (wedle deklaracji AHE) odbywać on-line, faktycznie nie istnieje. Słuchacze realizują mniej niż połowę programu. Tematyka zdecydowanej większości prac dyplomowych jest niezgodna z kierunkiem studiów. Przy ocenie prac występuje zjawisko zawyżania ocen" - czytamy w raporcie PKA.

Co może się teraz stać?

Negatywna ocena informatyki przez Komisję jest ostateczna. Co do zarządzania uczelnia może się jeszcze odwołać - znów do PKA. Ale - biorąc pod uwagę miażdżący raport - to tylko formalność.

- Gdybym był kandydatem na zarządzanie lub informatykę, poszukałbym sobie innego miejsca do studiowania niż AHE - mówi prof. Marek Rocki, przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

Czy Akademia może jeszcze w jakikolwiek sposób ratować, choćby informatykę, przed zamknięciem?

Prof. Rocki: - Najlepsze wyjście to skompletowanie kadry dydaktycznej i staranie się o pozwolenie otwarcia kierunku na nowo.

Pytamy, jak ocenia zapowiedź tegorocznego naboru? - AHE nie powinna go robić wcale. Ale administracyjnie może im tego zakazać tylko ministerstwo. Moim zdaniem tak się z wielkim prawdopodobieństwem stanie - mówi prof. Rocki.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka jest na urlopie. Wraca w drugiej połowie miesiąca i wtedy należy się spodziewać decyzji. Kontrolerzy ministerstwa sporządzili już kilka raportów o AHE. Na razie dokumenty znają tylko resort i uczelnia. Po pierwszych publikacjach "Gazety" władze Akademii ujawniły w internecie dwie (korzystne dla siebie) strony spośród 300. Ministerstwo zareagowało ostrym komunikatem na swojej stronie: to działanie "nieetyczne" i "nakierowane wyłącznie na wprowadzenie w błąd opinii publicznej".

W"Gazecie" ujawniliśmy, że studenci w krajowych i zagranicznych filiach uczelni uczą się nielegalnie. Brak zgody ministerstwa AHE próbuje omijać, nazywając studia "kursami" i zlecając nauczanie zewnętrznej firmie. Gdy przyjeżdża kontrola z PKA, pracownicy Akademii ukrywają dzikich studentów-kursantów przed kontrolerami. Postępowania w sprawie uczelni prowadziły i prowadzą CBŚ, ABW, policja i prokuratura.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 241 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':