Organizatorzy przez miesiąc nie byli w stanie spełnić warunków, które postawiła im straż pożarna. - Powiem szczerze. W biurze bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego były gotowe dwa pisma: na "tak" i na "nie" - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Jak mówi Mariusz Wejderek, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej, podpisał zgodę na koncert "wyłącznie ze względu na warszawiaków": - Nie powinienem ani czekać na Live Nation, ani z nimi rozmawiać. Termin uzgodnień ze strażą minął 20 lipca.
Źródło: Gazeta Wyborcza