Chodzi o rozmowę z Borysiukiem, którą opublikowaliśmy wczoraj. Borysiuk pytany, z kim konsultował się w sprawie wyboru nowych rad nadzorczych, wymienił Szmajdzińskiego. Dociskany, czy to z nim ustalał skład rad, odparł: - Poproszę o następne pytanie.
Borysiuka w
KRRiT znalazł się z rekomendacji
Samoobrona, z którą już nie współpracuje.
Tydzień temu dogadał się w Krajowej Radzie z PiS. KRRiT wybrała nowe rady nadzorcze
TVP i Polskiego Radia. Wśród 16 nowych członków PiS ma ośmiu swoich ludzi. Tyle samo ma Borysiuk. Do rad wprowadził dawnych współpracowników dwóch lewicowych ludzi mediów - Włodzimierza Czarzastego (byłego sekretarz KRRiT) i Roberta Kwiatkowskiego (byłego prezes TVP).
Zewsząd padało pytanie: kogo Borysiuk reprezentuje:
SLD, lewicę czy tylko Czarzastego i Kwiatkowskiego?
Szmajdziński: - Pan Borysiuk, sugerując, że ja miałem coś wspólnego z wyborem rad nadzorczych, chce ochronić tych, którzy naprawdę podpowiedzieli mu kandydatury ludzi związanych z Kwiatkowskim i Czarzastym. Pan Borysiuk po prostu kłamie. Od kiedy jest członkiem KRRiT, ani z nim się nie spotkałem, ani nie rozmawiałem. Być może nawet robi to za ich podpuszczeniem. Znam go, bo pracował kiedyś w naszym klubie parlamentarnym, więc wiem, że jest prostolinijny i sam nie wymyśliłby takiego kłamstwa.