Jeszcze około godz. 14. wydawało się, że kolarze - dwoje dorosłych i dwóch nastolatków - spokojnie wjadą do Polski. Byli już po naszej stronie przejścia granicznego w Medyce. Wcześniej bez problemów odprawili ich celnicy ukraińscy.
W trakcie sprawdzania ich dokumentów polscy pogranicznicy dostali telefon z
MSWiA, że mają zabronić wjazdu. Niebawem MSWiA i
MSZ urządziły wspólny briefing.
Nie chodzi tylko o wizy Wiceszef MSWiA Tomasz Siemoniak przedstawił formalny powód zakazu. Po stronie organizatorów rajdu od początku "nie było dobrej woli" - powiedział - we wnioskach o wizy podali inne terminy pobytu w Polsce i inny cel. Świadczyć mają o tym dokumenty konsularne. - Te wizy zostały wyłudzone - stwierdził wiceminister.
"Gazeta" dowiedziała się, że ukraińscy kolarze jako "cel podróży" mieli wpisaną przejażdżkę rowerową po fortach w Przemyślu szlakami Szwejka na zaproszenie Bieszczadzkiego Towarzystwa Cyklistów.
Ale prezes towarzystwa Krzysztof Plamowski powiedział nam, że impreza ta odbyła się już dawno - 10 lipca. Wyjaśnił, że owszem, wysłał zaproszenie Ukraińcom, ale nie organizatorom rajdu Bandery, lecz lwowskiemu Klubowi Kolarzy Przyjaciół Przyrody "Ruch", z którym jego cykliści od maja spotykają się na różnych imprezach. Tym razem chodziło o zjazd rowerowy w Ustrzykach planowany na 18-23 sierpnia.
Prezes Bieszczadzkiego Towarzystwa Cyklistów nie wie, czy czwórka zatrzymanych na granicy należy do lwowskiego klubu. - Wmanewrowano nas w aferę polityczną - mówi "Gazecie" Plamowski. I zapowiada, że zawiesi współpracę z Ukrainą.
Czwórka ukraińskich rowerzystów przyznała podczas kontroli granicznej, że naprawdę jedzie do Monachium złożyć kwiaty na grobie Stepana Bandery.
Założyciel Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów jest dla wielu Ukraińców bohaterem narodowym zasłużonym w walce z Sowietami o niepodległość Ukrainy. Ale dla Polaków - przede wszystkim aliantem hitlerowskich Niemiec współodpowiedzialnym za dokonane przez UPA mordy na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-44.
Wiceminister Siemoniak mówił, że odmowa wjazdu dla ukraińskich kolarzy leży w interesie "uczciwej historii", "dobrych stosunków polsko-ukraińskich", a także "wyzwań przyszłości". To ostatnie nawiązuje do piłkarskich mistrzostw
Euro 2012, które Polska z Ukrainą wspólnie organizują.
Siemoniak ujawnił, że już w nocy szef MSWiA, wicepremier
Grzegorz Schetyna uprzedził ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenkę, że strona polska może zabronić wjazdu ukraińskim kolarzom.
- Obaj rozmówcy podkreślili, że zależy im na jak najlepszych stosunkach polsko-ukraińskich i unikaniu zbędnych napięć - mówił Siemoniak.
Wiceminister spraw zagranicznych Grażyna Bernatowicz nazwała rajd Bandery "drobnym incydentem". - Nie będzie on miał wpływu na wspieranie przez Polskę euroatlantyckich aspiracji Ukrainy - zapewniała.
„Banderowcy precz z Polski" Przeciwko rajdowi Bandery od wielu dni protestowali w Polsce Kresowiacy, w mediach szczególnie aktywny był związany z tym środowiskiem ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
W piątek w Medyce od rana demonstrowało kilkunastu działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i Stowarzyszenia Pamięci Orląt Przemyskich. Na transparentach były napisy: "Stop! Przemyśl pamięta zbrodnie Bandery". "Stop faszyzmowi Bandery", "Stop Tour de Bandera". "Banderowcy i ich zwolennicy precz z Polski". "Faszyści i ludobójcy spod znaku OUN-UPA są wychwalani przez Związek Ukraińców w Polsce". Niektóre z haseł były również po ukraińsku.
Związek Ukraińców w Polsce natychmiast oświadczył, że „w żadnym stopniu nie uczestniczy w międzynarodowym dziecięcym kolarskim rajdzie »Europejskimi śladami Stepana Bandery «. Wszelkie próby powiązywania Związku z tym przedsięwzięciem traktujemy jako dyskredytację społeczności ukraińskiej w Polsce".
Mirosław Kupicz ze Związku Ukraińców w Polsce powiedział "Gazecie": - Ten rajd jest pretekstem dla takich organizacji jak
Młodzież Wszechpolska do wywoływania w Polsce antyukraińskich nastrojów.
Stanisław Żółkiewicz, prezes Stowarzyszenia Pamięci Orląt Przemyskich, mówił w Medyce, że "zachodni Ukraińcy zachłysnęli się niepodległością". - Poczuli wolność i zaczęli się zwracać przeciwko Polakom - oskarżał.
Nie wiadomo, jaki będzie dalszy los rajdu. Zorganizowała go Ukraińska Fundacja Dobroczynna "Eko-Miłosierdzie", by uczcić stulecie urodzin Stepana Bandery.
Około 20 kolarzy rozpoczęło rajd 1 sierpnia od Czerwonogradu. W Polsce mieli jechać przez Sanok, Krosno, Biecz, Wieliczkę i Szczyrk. Dalej - przez Bratysławę, Wiedeń, Linz aż do Monachium, gdzie Bandera został zamordowany w 1959 r. Zakończenie planowano przy mogile Bandery w Monachium 24 sierpnia, w Dzień Niepodległości Ukrainy.
W Medyce zawrócono tylko czworo ukraińskich rowerzystów, gdyż większość zrezygnowała z udziału w rajdzie z powodu protestów w Polsce.