Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Stołeczny ratusz ogłosił w środę, że organizatorzy koncertu Madonny nie zgromadzili kompletu zgód, które są podstawą do wydania pozwolenia przez miasto. Na biurkach urzędników dokumenty muszą być najpóźniej dziś. Organizatorzy od miesiąca nie są w stanie spełnić warunków, które postawili im stołeczni strażacy. Główny to dokumentacja techniczna sceny i widowni, o których bezpieczeństwie ma zaświadczyć podpis architekta.
- Mamy już ten dokument, wprawdzie w wersji niemieckiej, ale z podpisem uprawnionego architekta - mówi Marcin Wejdelek, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej. - Wyszło jednak, że fachowiec podpisał się tylko na pierwszej stronie. Brakuje podpisu na kolejnych stronach, gdzie znajdują się szczegóły techniczne.
Po naradzie strażacy postanowili odesłać papiery na Bemowo do urzędu dzielnicy. - Jak tam powiedzą, że jest bezpiecznie, nie będę stawał okoniem - deklaruje komendant. - Teraz z kolegami rysujemy drogi ewakuacyjne. Pan z Live Nation, organizatora koncertu, który powinien to zrobić, pilnuje spraw na koncercie U2. Będzie w Warszawie dopiero w piątek.
Komendant Wejdelek podkreśla, że "wszystko dzieje się po terminach". Uważa, że rozmowy poszłyby szybciej, gdyby organizatorzy byli staranniejsi. Opowiada: - Gdy w stosie dokumentów odkryliśmy, że Live Nation przyniosło nam opisy standardów dla karuzel, kolejek górskich i pociągów z duchami w wesołych miasteczkach, zapytałem: "Panowie, po co to?". Usłyszałem coś o normach europejskich. Jeśli myśleli, że skoro mają wielką gwiazdę, to nas obłatwią, to się mylili.
Jest nerwowo, bo warszawska ekipa PO obawia się oskarżeń, że ulega niechętnym koncertowi środowiskom katolickim. Te od miesiąca prowadzą krucjatę przeciwko występowi Madonny w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i rocznicy cudu nad Wisłą. Gdy wyszły na jaw problemy organizatorów, ambasada
USA apelowała, by stołeczny ratusz "nie ulegał naciskom politycznym". Koncert poparło także środowisko Opus Dei, które odcina się od krucjaty. Marian Brudzyński, lider Komitetu Wiary i Tradycji Narodowych, który planował msze protestacyjne w intencji odwołania koncertu, oświadczył: - To dopiero początek drugiego cudu nad Wisłą. Wiedziałem, że nasza jasnogórska Madonna pokaże, na co ją stać! Pan komendant straży pożarnej wyrasta na naszego bohatera i wybawcę. Mamy poważne obawy, że dla korzyści politycznych rządząca Warszawą koalicja PO-
SLD będzie naciskać na pana komendanta, aby wydał korzystną dla fanów Madonny decyzję.
Wczoraj w sprawy koncertu włączyli się działacze Unum Principium, które zasłynęło utrąceniem projektu musicalu w Bydgoszczy, którego publiczność miała zadecydować SMS-ami o losie Jezusa Chrystusa. W oświadczeniu wzywa do krucjaty przeciwko "bezkarnym bluźniercom, kryjącym się pod sztandarami sztuki, która fałszywie zdefiniowana stanowi dziś awangardę duchowej i moralnej dywersji". - W sferze publicznej za mało jest patriotów - twierdzi Krzysztof Zagozda, rzecznik stowarzyszenia.
Tę lukę 15 sierpnia zamierza wypełnić setkami narodowych flag z "Maryjnym błękitem" wywieszonych z okien "katolików i patriotów" z Bemowa. Na razie, jak przyznaje rzecznik Zagozda, sygnałów z Bemowa nie ma, gotowość zgłosiły za to "środowiska patriotycznej emigracji" ze Stanów, z Kanady i Niemiec. Ale projekt się rozwija. Zagozda: - Dajemy impuls, budzimy duchowość. Niech maryjne flagi zawisną na antenach samochodów, niech wielka flaga maryjna faluje na trybunach podczas rozgrywek ekstraklasy 15 sierpnia. Faluje w zadumie - mówi.