http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Beton zaleje Krynicę

Aneta Zadroga, Jarosław Sidorowicz, Kraków
2009-08-06, ostatnia aktualizacja 2009-08-05 20:16

Unikalne w skali światowej źródła wód mineralnych w Krynicy Górskiej są zagrożone! - biją na alarm naukowcy. Burmistrz się nie przejmuje, bo woli tor dla sanek

Krynica - budowa toru saneczkowego na Górze Parkowej
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Krynica - budowa toru saneczkowego na Górze Parkowej
Krynica, Góra Parkowa - pozostałości po dawnym torze saneczkowym
fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Krynica, Góra Parkowa - pozostałości po dawnym torze saneczkowym
Na krynickiej Górze Parkowej istniał zabytkowy drewniany tor saneczkowy z lat 30. Władze Krynicy do listopada 2010 r. chcą go zastąpić dwukilometrowym, sztucznie mrożonym torem. Ma powstać betonowa rynna na setkach mikropali wbitych w ziemię na głębokość kilku metrów dla sanek i bobslejów.

Góra Parkowa leży w samym centrum uzdrowiska. To teren zasilania wód leczniczych skupionych wokół niej, ale też park uzdrowiskowy.

Ogromną budową i wycinką kilku hektarów lasu przerażeni są naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Apelują o powstrzymanie inwestycji. W obronie wód leczniczych wystosowali list otwarty do polityków i urzędników.

- Jeżeli na Górze Parkowej powstanie tor, skończą się wody mineralne i lecznicze. A to śmierć Krynicy jako uzdrowiska - mówi dr Lucyna Rajchel z Katedry Geologii w AGH, jedna z sygnatariuszek listu. Budowa może zakłócić obieg wody i powstawanie wód leczniczych, cement z mikropali - zanieczyścić źródła. Nie mówiąc o ryzyku osuwania się gruntu.

Władze Krynicy wprowadziły już jednak zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, mają pozwolenie na budowę wydane przez starostwo. Nawet rozpoczęły inwestycję - wybudowano most, który połączy drogi prowadzące do toru.

Walczcie jak o Rospudę!

Naukowców z AGH wsparli ich koledzy z Politechniki Wrocławskiej, którzy też wykonywali ekspertyzy na zlecenie Uzdrowiska Krynica-Żegiestów.

- O Rospudę walczyła cała Polska. Krynica jest równie ważna. Tu chodzi o los wód, które piją miliony Polaków - podkreśla dr Rajchel.

- Nie jesteśmy przeciwko torowi, ale nie w tym miejscu. Niech zostanie wybudowany na jakiejkolwiek innej górze okalającej Krynicę - dodaje dr Mariusz Czop z AGH.

Władze gminy lekceważą te opinie. - Będzie tor i będą wody! - upiera się burmistrz Emil Bodziony. - Najlepsze zbocze, centrum Krynicy, najbardziej optymalna ekonomika eksploatacji - wylicza. I rozmarza się: - Z dzieciństwa pamiętam, jak w całej Krynicy słychać było spikera zapowiadającego zawody na starym torze.

O budowie toru na Górze Parkowej mówiło się w Krynicy już w 2000 r. Ale poprzedni burmistrz Jan Golba, choć entuzjasta toru, chciał zarzucić ten pomysł: - Wstępne opinie geologiczne sugerowały, że góra to teren osuwiskowy. Dlatego pomyśleliśmy o Słotwinach, gdzie nie ma takiego problemu. Potem odszedłem z urzędu.

Wybory, PiS i pieniądze na tor

Do lokalizacji na Górze Parkowej wrócił obecny burmistrz. W Krynicy mówi się, że chce mieć pomnik - jak poprzednik, który jest kojarzony z budową kolejki gondolowej na Jaworzynę.

Mocno wsparł go rząd PiS. Nic dziwnego: Bodziony w 2006 r. w wyborach do rady powiatu nowosądeckiego startował z pierwszego miejsca listy PiS. Jego pełnomocnikiem w sądowych utarczkach z oponentami był adwokat i sądecki poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

Rok później minister sportu Tomasz Lipiec przekazał na budowę toru 30 mln zł z budżetu - połowę kosztów inwestycji! To jedyne pieniądze, jakie gmina ma na tor.

Bodziony dziś odżegnuje się od związków z PiS. - Nie łączcie mnie z nimi - irytuje się na pytanie, czy to posłowie PiS przekonali Lipca do takiej hojności. - Mularczyk chciał, bym wstąpił do tej partii, ale powiedziałem, że chcę jak prezydent Narutowicz być bezpartyjny - zapiera się. I twierdzi, że szuka pozostałych pieniędzy.

Nie wiedziałem o takiej rzezi

Protestem naukowców burmistrz się nie przejmuje. Mówi, że ma własną ekspertyzę. Ma nią być opinia prof. Andrzeja Szczepańskiego, także z AGH, który dla firmy projektującej tor wykonał wstępną ekspertyzę hydrologiczną.

Zapytaliśmy prof. Szczepańskiego, czy podtrzymuje swoje stanowisko. - Jeśli wszystko zostanie dobrze wykonane, to inwestycja nie zagrozi jakości wód - przekonuje prof. Szczepański. Kiedy mówimy mu o planowanej wycince ponad 4 hektarów lasu porastającego zbocze, nie kryje jednak zdziwienia. - Nic o tym nie wiem. Mówiło się co najwyżej o 10-12 drzewach pod drogę pożarową. Gdyby miało dojść do takiej rzezi, byłbym absolutnie temu przeciwny, bo to rzeczywiście mogłoby zaszkodzić krążeniu wód.

Protestujący naukowcy zwrócili się też o opinię prawną do znanej krakowskiej kancelarii Studnicki Płeszka Ćwiąkalski Górski, czy taka inwestycja jest w ogóle możliwa na terenie uzdrowiska. Prawnicy nie mają wątpliwości - tor zaplanowano z naruszeniem prawa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':