Dlatego stać nas też, by bogaci farmerzy, gospodarząc na 300 hektarach, mając kilkadziesiąt tysięcy złotych dochodów miesięcznie, płacili na emeryturę dziesięć razy mniej niż fryzjer, który ma pecha, bo mieszka w mieście.
Mamy kryzys, 10-proc. bezrobocie, problemy z załataniem 27 mld zł deficytu budżetowego. Przyszły rok zdaniem ministra finansów ma być jeszcze gorszy - najtrudniejszy od 20 lat. To ciągle za mało, by rząd dokończył reformę emerytur.
Co musi się zdarzyć, by uznał, że nie stać nas na dopłacanie rocznie do
KRUS ponad 10 mld zł, do górniczych emerytur 4,5 mld zł, a do służb mundurowych 9 mld?