http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Amerykanie: Rosjanom Opla nie oddamy

Andrzej Kublik
2009-08-04, ostatnia aktualizacja 2009-08-03 23:26

Niemieccy politycy: - Wesprzemy Opla, tylko jeśli General Motors zgodzi się na konsorcjum z udziałem Rosjan. - Prędzej Opel zbankrutuje, niż się na to zgodzimy - odpowiadają Amerykanie.

Szef niemieckiego Opla, czyli gałęzi koncernu General Motors Hans Demant za kierownicą swojego opla.
Fot. JOHANNES EISELE REUTERS
Szef niemieckiego Opla, czyli gałęzi koncernu General Motors Hans Demant za...
Dziś w Berlinie przedstawiciele rządu Niemiec będą rozmawiać z amerykańskim GM o przyszłości Opla, największej europejskiej firmy tego koncernu, która ma fabryki także w Polsce.

Niemcy opowiadają się za przejęciem Opla przez konsorcjum austriacko-kanadyjskiego producenta części samochodowych Magna z rosyjskim państwowym Sbierbankiem. Konsorcjum chce dostać 55 proc. akcji Opla za 350 mln euro gotówką oraz pożyczkę 150 mln euro. Chce też 4,5 mld euro pomocy publicznej od Berlina na utrzymanie miejsc pracy. W zamian obiecuje utrzymanie wszystkich fabryk Opla w Niemczech.

- To nie wchodzi w grę - ocenił John Smith, wiceprezes GM i główny negocjator. Smith stawia sprawę jasno: GM nie odstąpi Rosjanom patentów Opla opracowanych za pieniądze koncernu. Nie chce pozwolić na wykorzystanie ich przez konkurencję.

Nie ma też mowy, by GM zrezygnował z produkcji i sprzedaży aut na terenie byłego ZSRR, czego żąda Magna/Sbierbank. Zdaniem Johna Smitha lepszą ofertę złożyła firma RHJ należąca do amerykańskiego funduszu Rippelwood. Chce tylko 50,1 proc. akcji Opla, za które oferuje ok. 300 mln euro. I zabiega o mniejszą pomoc publiczną - tylko 3,8 mld euro.

Ale największa różnica polega na tym, że RHJ zgadza się zwrócić GM akcje Opla, kiedy firma znów stanie się rentowna.

A o tym niemieccy politycy nie chcą słyszeć. -Tylko plan Magny przewiduje przyszłość dla niemieckich fabryk Opla -powiedział w wywiadzie dla "Bild am Sonntag" Dieter Althaus, premier Turyngii zCDU, partii Angeli Merkel. Althaus zaczął nawet grozić, że konkurent Magny nie dostanie rządowych gwarancji kredytowych. Podobne groźby powtórzył premier Hesji Robert Koch.

Amerykanie są zirytowani. - Szefowie GM prędzej ogłoszą bankructwo Opla, niż sprzedadzą firmę konsorcjum Magna/Sbierbank - doniosła wczoraj agencja Bloomberg.

A może GM zrezygnuje ze sprzedaży Opla? Koncern zgodził się na to, by ochronić Opla przed skutkami swojego bankructwa, które ogłoszono 1 czerwca. Ale oddłużony GM błyskawicznie staje na nogi.

Pod koniec zeszłego tygodnia GM postanowił zainwestować 2,25 miliarda dolarów w swoją dawną spółkę Delphi, jednego z największych producentów części samochodowych w USA. Dzięki temu Delphi wyjdzie z bankructwa ogłoszonego cztery lata temu. Ani Magna, ani RHJ nie mówią, jaka przyszłość czeka zakłady Opla w Gliwicach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':