To, kiedy związany z narodowcami Farfał przestanie rządzić telewizją publiczną, zależy od tego, kiedy zbierze się nowa rada nadzorcza
TVP.
Przypomnijmy: w nocy z czwartku na piątek wybrała ją
KRRiT.
PiS dogadał się z lewicą i po połowie podzielili się miejscami w dwu radach nadzorczych: TVP i Polskiego Radia. Teraz w radach zasiadają ludzie związani z partią braci Kaczyńskich ręka w rękę z dawnymi współpracownikami Włodzimierza Czarzastego i Roberta Kwiatkowskiego.
Rady nie są jeszcze w komplecie. Czekają na dziewiątego członka, którego wskazuje minister skarbu. W piątek Aleksander Grad zakończył przyjmowanie kandydatów. Ma 35 chętnych. Deklaruje, że nie będzie zwlekał z wyborem nowych członków.
- Trzeba ministrowi dać czas na decyzję - mówi Wawrzeński - żeby nie było żadnych niedomówień.
Wawrzeński wszedł do rady z rekomendacji Tomasza Borysiuka (kiedyś
Samoobrona, dziś kojarzony z lewicą). Zasiadał w starej radzie nadzorczej.
Prawnicy nie są zgodni, czy rada może obradować bez dziewiątego członka wskazanego przez ministra skarbu. Ministerstwo Skarbu uważa, że tak, ale Farfał - że nie. Chce w ten sposób odwlec moment odwołania.
Pomóc chce mu członek KRRiT Lech Haydukiewicz (z rekomendacji
LPR). Twierdzi, że wybór nowej rady nadzorczej jest niezgodny z prawem, bo złamano regulamin Krajowej Rady (pomiędzy obradami była bardzo długa przerwa i Haydukiewicz nie został powiadomiony, kiedy się zakończy). Wczoraj zgłosił sprawę do prokuratury.
Wawrzeński deklaruje, że rada na decyzję Grada może czekać do końca tygodnia. Jeżeli do tego czasu minister nie wskaże swoich przedstawicieli, rada może się zebrać w osiem osób. Powinien ją zwołać szef starej rady Łukasz Moczydłowski (z rekomendacji LPR), ale on jak Farfał uważa, że rada może obradować tylko w pełnym dziewięcioosobowym składzie. Może więc zwlekać ze zwołaniem posiedzenia rady. Ale i na to jest sposób. W takiej sytuacji radę może zwołać każdy z jej członków, ale cała procedura trwa trzy tygodnie.
- Wstępnie szacując, Farfał wedle wariantu pesymistycznego może porządzić na Woronicza jeszcze dwa miesiące - mówi Wawrzeński - wedle optymistycznego - tydzień.
- Jeśli taka będzie wola legalnie wybranej rady nadzorczej, przyjmę tę decyzję - mówi Farfał -
Nie przyspawałem się do stołka.
Kto zastąpi Farfała? Na pewno nie Andrzej Urbański, którego w fotelu prezesa TVP nie chce już widzieć PiS. Reszta to czyste spekulacje. Nieoficjalnie mówi się, że w zarządzie mogliby zostać dwaj dziś zawieszeni członkowie zarządu związani z PiS Sławomir Siwek i Marcin Bochenek. Bo ich kadencja wygasa dopiero za rok. Wówczas prezesem zostałby ktoś wskazany przez część rady "Kwiatkowsko-Czarzastą".
Ale są też głosy, że prezydent Lech Kaczyński forsuje na prezesa TVP Janusza Pietkiewicza. Pietkiewicz razem z Kaczyńskim pracował w warszawskim ratuszu, był dyrektorem biura teatrów, potem szefem Teatru Wielkiego. Mówi się też, że PiS na prezesa forsuje Amelię Łukasik, kiedyś dziennikarkę, m.in. "Newsweeka", potem TV Puls, teraz dziennika "Polska". Pada też nazwisko Mirosława Chojeckiego (b. działacz opozycyjny, członek KOR, założyciel działającej poza cenzurą Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOW-a, szef firmy produkującej filmy Media Kontakt i prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa).
Wawrzeński pytany, kto zostanie prezesem TVP, odpowiada: - Nowy prezes zostanie wybrany w drodze konkursu, bo teraz mamy taki obowiązek. Kto nim zostanie? Rada istnieje od kilku dni, jeszcze się nie spotkaliśmy, nie rozmawialiśmy o tym.