Z kolejnymi solidarnościowymi rocznicami są coraz większe kłopoty - od trzech lat
Lech Wałęsa nie chce brać udziału w oficjalnych obchodach z okazji powstania "S" w Gdańsku, a zebrani pod pomnikiem Poległych Stoczniowców gwiżdżą i buczą na Platformę Obywatelską, oklaskując przy tym
PiS.
W wywiadzie dla "Wprost" prezydent
Lech Kaczyński powiedział o przyszłorocznej 30. rocznicy powstania "Solidarności": - Mam nadzieję, że będziemy świętować ją wspólnie, także z Lechem Wałęsą, ponad wszelkimi podziałami.
Wałęsa przyjmuje propozycję niechętnie: - Owszem, zgodzę się i przyjdę na 30. rocznicę, ale w dobre intencje nie wierzę, bo jest przede wszystkim paskudna i ohydna
gra o wybory prezydenckie, której Kaczyńskiemu nie wolno dać wygrać - komentuje.
A jak będzie teraz? Uroczystości odbędą się 30 sierpnia w Szczecinie i dzień później w Gdańsku, gdzie zaplanowana jest msza św. w bazylice św. Brygidy, wystąpienia pod stoczniową bramą nr 2 i spotkanie w siedzibie "Solidarności".
Władze "S" w połowie lipca wysłały zaproszenia do obecnego i byłego prezydenta, członków rządu, parlamentarzystów, sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych.
- Mamy nadzieję, że będą i Lech Kaczyński, i Lech Wałęsa - mówi Wojciech Książek z zarządu regionu gdańskiej "S". - To niezwykle istotne, żeby o jednej godzinie spotkać się w jednym miejscu i uczcić tamto zwycięstwo.
"Solidarność" liczy, że prezydent Kaczyński wręczy w Gdańsku odznaczenia państwowe grupie działaczy związku oraz osobom rannym w masakrze robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. Ale czy Kaczyński przyjedzie? Jego kancelaria nie odpowiedziała na to pytanie.
Czy będzie Wałęsa? Do udziału w święcie namawiał go już prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO), ale nic nie wskórał.