To reakcja na nasz sobotni artykuł. Napisaliśmy, że prezes
NFZ Jacek Paszkiewicz nieoczekiwanie skreślił z listy tzw. świadczeń nielimitowanych balonikowanie chorych z zawałem serca. Ta decyzja oznacza, że zawałowcy stracą nieograniczony dotąd dostęp do udrażniania zatkanej tętnicy wieńcowej.
Za procedury z listy nielimitowanych świadczeń NFZ płaci bez względu na kontrakt, jaki ma ze szpitalem. Teraz są to tylko porody, opieka i leczenie noworodków oraz przeszczepy.
Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka NFZ, tłumaczyła, że zmiana wynika z konieczności zwiększenia kontroli wydawania pieniędzy na leczenie.
Kardiologów decyzja NFZ zszokowała. - Jestem przekonany, że będzie miała poważne konsekwencje dla pacjentów, nie tylko z zawałem, ale wszystkich dotkniętych chorobami układu krążenia - mówił prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant kardiologii.
Spośród 100 specjalistycznych pracowni w całym kraju, w których wykonuje się dziś balonikowanie, część wstrzyma przyjęcia chorych ponad wyznaczony przez NFZ w kontrakcie limit. W pozostałych nieograniczone przyjmowanie pacjentów z zawałem sprawi, że wydłużą się kolejki chorych do planowych zabiegów, np. wszczepienia stymulatorów serca.
Ministerstwo Zdrowia też jest zaskoczone. W piątek nikt nie chciał decyzji komentować. Dopiero wczoraj szef biura prasy Krzysztof Suszek poinformował, że NFZ nie dostarczył jeszcze zarządzenia do resortu (ma na to trzy dni). Jak tylko to się stanie, ministerstwo sprawdzi, czy jest ono zgodne z prawem. - Artykuł 19 ustawy zdrowotnej gwarantuje nieograniczony dostęp do leczenia wszystkim pacjentom w stanach nagłych, dlatego będziemy musieli zbadać, czy to zarządzenie go nie łamie - mówi Suszek.