http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja - Gruzja. Rocznicowa wojna nerwów

ricz, pap, reuters
2009-08-02, ostatnia aktualizacja 2009-08-02 17:50

W przededniu pierwszej rocznicy sierpniowej wojny na Kaukazie Gruzja i Rosja oskarżają się wzajemnie o prowokacje i eskalowanie napięcia

Kolumna wojsk rosyjskich
Fot. Musa Sadulayev AP
Kolumna wojsk rosyjskich
SERWISY
W sobotę Ministerstwo Obrony Rosji ostrzegło, że rezerwuje sobie prawo użycia siły, jeżeli Gruzja będzie kontynuować prowokacje wobec Osetii Południowej, zbuntowanej prowincji gruzińskiej, która w wyniku ubiegłorocznej wojny została zajęta przez armię rosyjską i ogłosiła niepodległość. Zdaniem generałów z ministerstwa Gruzini od środy ostrzeliwali z moździerzy Cchinwali, stolicę samozwańczej republiki.

W odpowiedzi Tbilisi oskarżyło Moskwę, że próbuje realizować na Kaukazie niebezpieczny scenariusz i destabilizować sytuację w regionie. Ekaterina Tkeczelaszwili, szefowa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Gruzji, zaprzeczyła oskarżeniom Rosji i przypomniała, że Moskwa postępuje dziś tak samo jak przed rokiem, kiedy dzięki prowokacjom doprowadziła do wojny z sąsiadem. Tkeczelaszwili zaapelowała do wspólnoty międzynarodowej o wysłanie Rosji jasnego sygnału, który pomoże uniknąć wypadków sprzed roku.

Natomiast prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili wzrost napięcia tłumaczy tym, że Rosja nie rezygnuje z planów pozbawienia go stanowiska głowy państwa. I przypomina, że Władimir Putin "przysięgał, że powiesi go za pewne miejsce".

Taką obietnicę premier Rosji miał ponoć złożyć w czasie spotkania z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym, kiedy ten w sierpniu 2008 r. przyjechał do Moskwy, by doprowadzić do zawieszenia broni między Rosją a Gruzją.

Saakaszwili zapewnia, że Gruzja nie dąży do nowej wojny z Rosją.

Członkowie misji obserwacyjnej OBWE w Gruzji nie mogą być arbitrami w dzisiejszym sporze Rosji i Gruzji oskarżających się o prowokacje. Są w stanie potwierdzić jedynie to, że w ostatnich dniach doszło do eksplozji w okolicach Cchinwali, ale nie wiedzą, kto i skąd strzelał, bo władze Osetii i armia rosyjska zabroniły im wstępu do regionu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':