- Nie było porozumienia z PiS. To byłby gruby błąd polityczny - mówi "Gazecie" wicemarszałek Sejmu, członek zarządu
SLD Jerzy Szmajdziński. Jest na wakacjach i twierdzi, że jest zaskoczony decyzją Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
W czwartek w nocy
KRRiT wybrała nowe rady nadzorcze
TVP i Polskiego Radia (po jednym członku musi jeszcze wskazać minister skarbu). Połowę miejsc dostało PiS, połowę - ludzie wskazani przez Tomasza Borysiuka. Formalnie wszystkich kandydatów zgłosił szef KRRiT Witold Kołodziejski (z rekomendacji PiS).
Borysiuk w 2006 r. trafił do KRRiT z rekomendacji Samoobrony, ale wcześniej pracował w TVP za prezesury lewicowego Roberta Kwiatkowskiego. Teraz podkreśla, że nie jest już człowiekiem Andrzeja Leppera. Ale czyim? Borysiuk odmawia komentarzy.
Wskazani przez niego członkowie nowych rad to w większości b. współpracownicy Włodzimierza Czarzastego, b. sekretarza KRRiT oraz Kwiatkowskiego, b. szefa TVP. Obaj do niedawna doradzali szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu podczas prac nad ustawą medialną. Tropy tych nominacji prowadzą więc i do SLD.
Ale jeżeli to nie Sojusz, to kto zagwarantował b. bliskim współpracownikom Czarzastego i Kwiatkowskiego miejsca w radach nadzorczych?
- To koalicja PiS-u z samym Tomaszem Borysiukiem - mówią w TVP. - PiS nie miał innego wyjścia. Od kiedy w TVP rządził
Piotr Farfał, PiS ciągle kombinował, jak odzyskać władzę.
Faktycznie, PiS chcąc wyrzucić Farfała i znów rządzić na Woronicza, musiał się dogadać z Borysiukiem, bo w pięcioosobowej KRRiT PiS ma trzy głosy, a do podjęcia decyzji potrzebne są cztery. O dogadaniu się z piątym członkiem Lechem Haydukiewiczem (LPR) nie było mowy, bo ten nie ma interesu, by obalić Farfała.
"Gazeta" zapytała Kołodziejskiego, dlaczego zawarł sojusz z Lewicą, którą PiS tak się brzydzi?
Kołodziejski: - Nie zawarłem żadnego sojuszu z Lewicą. Zawarłem kompromis z czterema członkami Krajowej Rady.
Dlatego aż połowę miejsc dostali ludzie związani z Kwiatkowskim i Czarzastym? - To efekt tego kompromisu. Znaleźliśmy kompetentnych ludzi, którzy będą dobrze działać w mediach publicznych. Oni dają gwarancję fachowości, jeśli przyjrzeć się ich życiorysom.
Fakt, że współpracowali z Kwiatkowskim i Czarzastym, którzy media publicznie upartyjniali, to dobra rekomendacja? - Część z nich ma duże doświadczenie medialne i bardzo dobre rekomendacje. Dziękuję bardzo, spieszę się.
- To bezwstydny sojusz - mówi o nocnej decyzji KRRiT szefowa sejmowej komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO).
- TVP rządzona przez PiS i Lewicę będzie w trakcie kampanii prezydenckiej antyrządowa. To PO nie mobilizuje, by coś z tym zrobić? - pytamy ją.
Katarasińska: - Tak, to smutna okoliczność. TVP po tym, co się stało w nocy, straciła wiarygodność. Będziemy musieli porozumiewać się z wyborcami bezpośrednio albo przy pomocy innych mediów. A co możemy zrobić? Potrzebna jest nowa ustawa. Ale proszę mi wskazać większość, która ją obroni przed prezydenckim wetem. Zresztą teraz jest jasne, w czyim interesie prezydent ustawę medialną zawetował. W interesie PiS. Może w tej sytuacji uda nam się dogadać ze środowiskami twórczymi, które już chyba nie mają złudzeń, że prezydent chce ratować media publiczne.
Wczoraj Senat odrzucił sprawozdanie KRRiT. Jeśli odrzuciłby je także Sejm i prezydent, KRRiT zostałaby rozwiązana. Ale prezydent raczej sprawozdania nie odrzuci.