- Pochylamy głowy nad dramatem dwustu tysięcy ofiar, zabitych, zamordowanych, pogrzebanych w gruzach domów, szpitali, kościołów - mówił prezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Ścibor-Rylski w piątek, podczas apelu poległych przed pomnikiem Powstania w Warszawie.
W uroczystości wzięli udział: prezydent
Lech Kaczyński, premier
Donald Tusk, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- Bohaterstwo powstańców podziwiali nawet ich wrogowie -mówił prezydent Kaczyński. Dodał, że Powstanie to moralna podstawa naszej niepodległości. A choć jego oceny są różne, "w jednej sprawie jest zgoda: było to wy darzenie -nawet na tle naszej historii, pełnej narodowych zrywów -niezwykłe". Przed apelem mszę odprawił metropolita warszawski abp
Kazimierz Nycz.
Świętowanie 65. rocznicy wybuchu Powstania trwa w stolicy od kilku dni. W piątek można było kupić powstańczą opaskę, Muzeum Powstania Warszawskiego zaprosiło warszawiaków do
gry miejskiej śladami powstańców. Wieczór zakończyło oratorium "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" na podstawie prozy Mirona Białoszewskiego.
W sobotę o godz. 17 dla upamiętnienia historycznej Godziny W w całej Warszawie zostaną włączone syreny alarmowe. Miasto prosi warszawiaków i cały kraj, żeby o tej godzinie minutą ciszy oddać hołd powstańcom.