Choć aborcja jest legalna we Włoszech już od 1978 r., to debata o dopuszczeniu pigułki na włoski rynek trwała ponad trzy lata.
- Wreszcie przezwyciężyliśmy sprzeciw włoskich "talibów".
Aborcja farmakologiczna jest dopuszczalna w niemal całej Europie, więc dlaczego miałaby pozostać zakazana u nas? - triumfował wczoraj włoski ginekolog Silvio Viale, rzecznik legalizacji RU-486. Pigułka jest stosowana w większości krajów UE, a szans na szybką legalizację nie ma tylko w Polsce i Irlandii.
Włoska Agencja Leków zdecydowała, że pigułki nie będzie można kupić w zwykłych aptekach, a o jej użyciu powinni decydować lekarze. Oni też muszą nadzorować podanie pigułki (do 49. dnia ciąży) oraz kontrolować zdrowie kobiety po wywołanym sztucznie poronieniu. Przeciwnicy pigułki przekonują, że decyzja agencji jest w istocie otwarciem kolejnego sektora czarnego rynku we Włoszech, bo pigułki na pewno będą wyciekać z aptek szpitalnych na zewnątrz, a ich pełna dostępność zwiększy liczbę pochopnie podejmowanych decyzji o aborcji.
Naciskany przez
Kościół rząd Silvia Berlusconiego nie ingerował otwarcie w decyzję agencji o legalizacji pigułki, ale poszczególni ministrowie wyrażali swą dezaprobatę "przeciw tej truciźnie".
- Decyzję podjęto tak, jakby chodziło o lekarstwo na gorączkę, a nie o środek pozbawiający kogoś życia - komentował wczoraj wiceminister spraw wewnętrznych Alfredo Mantovano. Przeciwnicy legalizacji straszyli szkodliwością RU-486 i przytaczali czarne - zdaniem części mediów naciągane - statystyki zgonów kobiet po zażyciu pigułki.
W zeszłym roku we Włoszech przeprowadzono ok. 120 tys. aborcji. Przerywanie ciąży do końca trzeciego miesiąca powinno być dostępne w praktyce na życzenie kobiety (choć tylko w placówkach licencjonowanych przez państwo i po konsultacjach psychologicznych). Natomiast do 22.-24. tygodnia przeprowadza się tzw. aborcje terapeutyczne w wypadku zagrożenia zdrowia kobiety, w tym psychicznego - w razie ewentualnego urodzenia ciężko chorego dziecka.
Choć większość Włochów popiera prawo do aborcji, to w ostatnich latach gwałtownie rośnie liczba lekarzy odmawiających przeprowadzenia zabiegów. Wedle najnowszych statystyk na klauzulę sumienia powołuje się blisko 70 proc. włoskich ginekologów, a w niektórych południowych prowincjach aż 85 proc. Jednak to nie tylko kwestia poglądów. Zwłaszcza na południu ginekolog aborcjonista nie ma szans na dorabianie w wielu przychodniach lekarskich oraz poradniach rodzinnych powiązanych z Kościołem. Złe poglądy są też często przeszkodą w awansie w szpitalach zdominowanych przez przeciwników aborcji.