http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stalowa Wola nie uczci rocznicy Powstania Warszawskiego

Agata Kulczycka, Rzeszów
2009-07-31, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 18:56

Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak oprotestował zarządzenie wojewody podkarpackiego o włączeniu syren 1 sierpnia w rocznicę Powstania Warszawskiego. Uznał to za zmuszanie do "czczenia katastrofy militarnej i politycznej".

Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak
Fot. Bartosz Frydrych /AG
Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak
"Który normalny naród buduje swoją tożsamość na klęskach?" - pyta Szlęzak w liście wysłanym wczoraj do mediów. W środę wojewoda podkarpacki zarządził, że 1 sierpnia o godz. 17 mają zostać sprawdzone systemy alarmowe. Ich test jest połączony z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. - To decyzja, która zapadła na prośbę dyrektora IPN Janusza Kurtyki i MSWiA - tłumaczy Wiesław Bek, rzecznik prasowy wojewody.

Tymczasem prezydent Szlęzak tak argumentuje swoje wystąpienie: - Powstanie Warszawskie to jedna z największych klęsk w dziejach naszego narodu. Tożsamość narodową powinno się budować na sukcesach, na tym, że jako naród jesteśmy zdolni do wielkich czynów, takich jak np. powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego, z którym związana jest Stalowa Wola, a nie demonstracyjnie chlubić się klęskami.

W swoim piśmie wydanie administracyjnej decyzji w tej sprawie przez wojewodę nazywa "manipulacją rodem z PRL".

- To znieważanie pamięci poległych poprzez zmuszanie administracyjne do oddawania im w taki sposób hołdu - uważa Andrzej Szlęzak.

- Zbliżają się wybory samorządowe i samorządowcy coraz częściej będą chcieli zwrócić na siebie uwagę. Tylko w ten sposób potrafię sobie wytłumaczyć zachowanie prezydenta Szlęzaka - komentuje wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta.

Jeżeli Szlęzak ani zastosuje się do zarządzenia wojewody, nie poniesie żadnych konsekwencji. - Nie ma regulacji prawnych, które by to przewidywały - mówi Bek.

Prezydent Stalowej Woli znany jest ze swoich kontrowersyjnych wystąpień. W maju zapowiedział, że nie da ani złotówki na drużynę koszykarską ze Stalowej Woli, jeśli będę w niej grali obcokrajowcy. Ostatecznie się z tego wycofał. Ale zapowiedział, że pieniądze przyznaje tylko na jeden sezon, a potem znowu będzie oczekiwał zrealizowania swoich żądań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':