"Który normalny naród buduje swoją tożsamość na klęskach?" - pyta Szlęzak w liście wysłanym wczoraj do mediów. W środę wojewoda podkarpacki zarządził, że 1 sierpnia o godz. 17 mają zostać sprawdzone systemy alarmowe. Ich test jest połączony z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. - To decyzja, która zapadła na prośbę dyrektora
IPN Janusza Kurtyki i
MSWiA - tłumaczy Wiesław Bek, rzecznik prasowy wojewody.
Tymczasem prezydent Szlęzak tak argumentuje swoje wystąpienie: - Powstanie Warszawskie to jedna z największych klęsk w dziejach naszego narodu. Tożsamość narodową powinno się budować na sukcesach, na tym, że jako naród jesteśmy zdolni do wielkich czynów, takich jak np. powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego, z którym związana jest Stalowa Wola, a nie demonstracyjnie chlubić się klęskami.
W swoim piśmie wydanie administracyjnej decyzji w tej sprawie przez wojewodę nazywa "manipulacją rodem z PRL".
- To znieważanie pamięci poległych poprzez zmuszanie administracyjne do oddawania im w taki sposób hołdu - uważa Andrzej Szlęzak.
- Zbliżają się wybory samorządowe i samorządowcy coraz częściej będą chcieli zwrócić na siebie uwagę. Tylko w ten sposób potrafię sobie wytłumaczyć zachowanie prezydenta Szlęzaka - komentuje wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta.
Jeżeli Szlęzak ani zastosuje się do zarządzenia wojewody, nie poniesie żadnych konsekwencji. - Nie ma regulacji prawnych, które by to przewidywały - mówi Bek.
Prezydent Stalowej Woli znany jest ze swoich kontrowersyjnych wystąpień. W maju zapowiedział, że nie da ani złotówki na drużynę koszykarską ze Stalowej Woli, jeśli będę w niej grali obcokrajowcy. Ostatecznie się z tego wycofał. Ale zapowiedział, że pieniądze przyznaje tylko na jeden sezon, a potem znowu będzie oczekiwał zrealizowania swoich żądań.