Pęcice, przy południowo-zachodnich granicach Warszawy, są malutkie, ale mają swoją powstańczą kartę. Tędy drugiego dnia Powstania cofały się ochockie oddziały po bezskutecznym szturmie na pozycje Niemców. W kolumnie ok. 700 osób byli też cywile i trzy plutony harcerskie z Ochoty. W Pęcicach natknęli się na Niemców - w ich ręce wpadło ok. 80 powstańców i harcerzy. Kilkudziesięciu z nich rozstrzelano w parku. Najmłodsi mieli po 14 lat. Po wojnie w miejscu zbrodni stanął pomnik, przy którym co roku odbywają się rocznicowe uroczystości.
Tak było i w ostatnią niedzielę. Ale pozostał po niej niesmak. Stało się tak za sprawą proboszcza parafii w Pęcicach ks. Grzegorza Jasińskiego, który podczas mszy wygłosił "chwytające za serce" kazanie. - Popsuł je jednak ostatnim słowem - ocenia Marian Szczęśniak, w czasie wojny harcerz ochockich Szarych Szeregów, który w Pęcicach stracił kilku kolegów.
Co oburzyło kombatantów? Opowiadają, że ks. Jasiński zakończył kazanie słowami: "Tu w pęcickim dworku stacjonował Wehrmacht. A dziś wnukowie Wehrmachtu prowadzą Polskę na zatracenie". To słabo zawoalowana aluzja do enuncjacji Jacka Kurskiego z kampanii prezydenckiej w 2005 r., który zasugerował, że dziadek obecnego premiera miał wstąpić ochotniczo do Wehrmachtu (w rzeczywistości został wcielony przymusowo i zdezerterował).
- Rozmawiałam z mnóstwem osób. Wszyscy byli wzburzeni - mówi Władysława Marcinkiewicz, która brała udział w obchodach.
- Jak można tak wykorzystywać ambonę? - dodają inni.
Czesław Cywiński, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK, o słowach proboszcza mówi: - Nieprzemyślane, niewłaściwe, niegodne. Nie można obrażać ludzi i demokratycznie wybranych władz.
Ks. Grzegorz Jasiński: - Nic takiego nie powiedziałem. Owszem, mówiłem o Wehrmachcie, że dziś nam zagraża, ale w postaci liberalizmu. W kazaniach trzeba nawiązywać do współczesności.
W uroczystościach w Pęcicach wzięli też udział m.in. była europosłanka
Ewa Tomaszewska, minister Janusz Krupski z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych i wójt Bolesław Kuss. - Nie słyszałem tych słów. Jeśli padły, są niedopuszczalne. Mogły mi umknąć, bo siedziałem w czwartym rzędzie - twierdzi min. Krupski.
Ale na zdjęciach widać, że minister siedział w pierwszym rzędzie, obok wójta.
Posłanka Ewa Tomaszewska: - To sprawa między księdzem a kombatantami. Nie wchodzę w ten spór.
Wciąż nie milkną apele o odpolitycznienie obchodów 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. O wycofanie się z nich polityków proszą m.in.
Władysław Bartoszewski, marszałek sejmu Bronisław Komorowski i sami powstańcy.