http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

A jeśli mój syn będzie gejem...

Magda Żakowska
2009-07-30, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 18:27

Po raz pierwszy się nad tym zastanowiłam. Wszystko jedno. Ważne, żeby był szczęśliwy. A czego trzeba, żeby gej mógł być szczęśliwy?

Okładka angielskojęzycznego wydania
Fot. AP
Okładka angielskojęzycznego wydania "Z Tangiem jest nas troje"
Magdalena Żakowska z mężem i synkiem
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Magdalena Żakowska z mężem i synkiem
ZOBACZ TAKŻE
"Fe" - rzucił mój syn (wtedy 1,5 roku), gdy po raz pierwszy zobaczył na basenie czarnoskórego chłopca. Podszedł i próbował zetrzeć z jego skóry kolor, jakby to był brud. Było mi wstyd, że tak zareagował, ale skąd miał wiedzieć, że nie wszyscy ludzie są biali tak jak on, ja i każdy, kogo dotąd widział?

To ja byłam winna, bo nie pokazałam mu, że skóra może mieć różne kolory. Tego samego dnia kupiłam klocki Duplo - wóz strażacki i trzech strażaków, w tym dwóch czarnoskórych. Od tamtej pory zamiast "fe" wołał: "mama, stlazak!". Potem byliśmy na wakacjach w Afryce i po kilku dniach kolor skóry przestał mieć dla niego znaczenie. Problem uprzedzeń rasowych mieliśmy za sobą.

Potem pojawiła się kwestia równouprawnienia. Dlaczego to zawsze mnie przynosi brudny kubek? Dlaczego woła: "MAMA, bałagan", kiedy rozgniata na podłodze maliny? W tej sprawie pomocny okazał się Bob Budowniczy (w wersji książkowej i na DVD), a właściwie jego żona Marta, która jest bardziej od Boba rozgarnięta i potrafi szybciej niż on wyremontować mieszkanie - zwłaszcza cement rozrabia w lepszych proporcjach.

Odkryliśmy jeszcze Gryzikruszkę z "Dwóch niegrzecznych myszy" Beatrix Potter. Gryzikruszka jest dużo bardziej niegrzeczna od swojego męża Wścibka, łobuzowanie sprawia jej większą przyjemność i w ogóle ma lepsze pomysły. Czytając synowi tę bajkę, pomijam tylko ostatnią stronę: "A każdego ranka, bardzo wcześnie - zanim ktokolwiek się obudzi - Gryzikruszka zjawia się ze śmietniczką i miotłą, by pozamiatać w domu lalek!". Wyrwać strony się nie da. Takie wydanie.

Nabrałam wprawy. Kiedy mój syn na ulicy wytknął palcem starszego człowieka poruszającego się o lasce, zaaplikowałam mu serię książek o żółwiu Franklinie. Jeden z jego najlepszych kumpli, borsuk, ma usztywnioną nogę (nie wiadomo, czy to chwilowy uraz, czy sprawa poważniejsza) i nie rozstaje się z kulami.

A potem w ciążę zaszła moja przyjaciółka. Kiedy zadałam jej idiotyczne, ale odruchowe pytanie - czy chciałaby chłopca, czy dziewczynkę? Odpowiedziała: "Marzę o chłopcu i żeby był gejem, bo do końca życia będzie miał ze mną silną emocjonalną więź, jak w filmach Almodóvara". Była to odpowiedź szczera, ale nie takiej się spodziewałam. Poprawna brzmi przecież: "Wszystko jedno, ważne, żeby dziecko było zdrowe". Okolicznością łagodzącą może być to, że przyjaciółka jest pół-Francuzką, a więc wychowała się w kraju, w którym słowo "homofobia" wyszło już w zasadzie z użycia.

A jeśli mój syn będzie gejem? - po raz pierwszy się nad tym zastanowiłam. Wszystko jedno. Ważne, żeby był szczęśliwy (i to jest poprawna odpowiedź!). A czego trzeba, żeby gej mógł być szczęśliwy?

Szczęśliwy gej nie musi ukrywać ani wstydzić się tego, że jest gejem. Gdy się zakocha, może związać się z partnerem, także w obliczu prawa. Jeśli będzie chciał mieć dziecko - czemu nie mógłby go adoptować? Przecież staram się wychować syna na dobrego ojca.

Teraz, gdy wchodzimy do sklepu z zabawkami, nie narzucam synowi, w którą ma iść stronę - z reguły wybiera dział z samochodami, ale ostatnio poprosił o wózek (tak - różowy!) z działu dla dziewczynek i wozi w nim ulubionego pluszowego królika. Na razie nie mam pewności, jakiej jest orientacji.

Jedno wiem na pewno - homofobem nie będzie. Na jesieni ukaże się polskie wydanie bajki "Z Tangiem jest nas troje" o parze pingwinów gejów wychowujących małego pingwina. Kupimy ją na pewno.

Śledziłam zamieszanie medialne związane z publikacją tej książki. Większość głosów była przewidywalna: homofob miał podejście homofobiczne itd. Jeden głos mnie zaskoczył - Grzegorza Napieralskiego z SLD. Kiedy "Dziennik" zapytał go, czy kupiłby swoim dzieciom książkę o pingwinach gejach, szef lewicowej partii odpowiedział, że "jego dzieci wolą klasyczne bajki".

Dzieci, panie pośle, wolą takie bajki, jakimi rodzice potrafią ich zaciekawić. Klasyczne bajki - konserwatywne poglądy - pomylił pan partie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 114 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    125 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':