http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Chinach wykonuje się rocznie 13 milionów aborcji

Maria Kruczkowska
2009-07-31, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 17:40

W Chinach, gdzie rocznie rodzi się 20 mln dzieci, oficjalnie wykonuje się też 13 mln aborcji. Ich rzeczywista liczba jest znacznie wyższa, bo przecież robi się je też nielegalnie - pisze rządowy dziennik "China Daily".

Politykę jednego dziecka wprowadzono w Chinach  w 1979 r. Pekin broni jej do dziś...
Fot. Stock Photo
Politykę jednego dziecka wprowadzono w Chinach w 1979 r. Pekin broni jej do...
SERWISY
- Niemal połowa Chinek zgłaszających się do wykonania aborcji nie stosowała antykoncepcji - mówi "China Daily" Wu Shangchun z Państwowej Komisji ds. Ludności i Planowania Rodziny. Oficjalnie Chiny stawiają na edukację seksualną i antykoncepcję, ale - jak przyznaje Wu - zmniejszenie liczby aborcji będzie dużym wyzwaniem.

Jak wynika z danych rządowych, 62 proc. Chinek decydujących się na zabieg to kobiety niezamężne w wieku 20-29 lat.

Nie mają wielkiego wyboru, bo w Chinach pozycja samotnej matki jest wyjątkowo trudna. Społeczeństwo przeważnie ją odrzuca, a urzędy nie chcą nawet wydać dziecku karty rejestracyjnej, bez której nie ma prawa do darmowej szkoły i służby zdrowia. Dlatego samotne matki wolą zapłacić równowartość 88 dol. (czyli niemało!) za usunięcie ciąży w szpitalu. Co roku w Chinach sprzedaje się też 10 mln pigułek wczesnoporonnych.

Jak wynika z badań, mniej niż jedna trzecia Chińczyków wie, jak uniknąć ciąży, jedna piąta słyszała o chorobach wenerycznych, a aż 70 proc. nie wie, że HIV/AIDS rozprzestrzenia się głównie drogą płciową.

Tymczasem w Chinach trwa rewolucja seksualna. - Seks przestał być tabu wśród młodych. W szkołach nie ma jednak chętnych do prowadzenia lekcji wychowania seksualnego, a rodzice się wstydzą - mówi ginekolog Yu Dongyan.

Aborcja kwitnie zarówno w wielkich miastach, jak i na wsi, gdzie rodzice chcą mieć synów i kiedy USG pokaże, że dzieckiem jest dziewczynka, nie wahają się dokonać aborcji. W Chinach od 1980 r. obowiązuje polityka jednego dziecka, ale z ważnymi wyjątkami: na wsi można mieć dwójkę, o ile pierwsza urodzi się dziewczynka, a trójka dzieci przysługuje mniejszościom narodowych.

Władze liczących 1,5 mld ludności Chin szacują, że w wyniku różnych form kontroli urodzeń - od antykoncepcji po sterylizację - nie dopuszczono do 400 mln dodatkowych urodzeń. Twierdzą, że bez tego sukces ekonomiczny liczącego Państwa Środka byłby niemożliwy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 56 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':