Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Kobiety ze spotkania z premierem wyszły przekonane, że mają premiera po swojej stronie. - Szef rządu zadeklarował poparcie dla ustawy wprowadzającej parytety - powiedziała dziennikarzom Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" i jedna z inicjatorek czerwcowego Kongresu Kobiet Polskich.
Wprowadzenie parytetu i powołanie niezależnego rzecznika ds. kobiet i równości to główne postulaty Kongresu. Obywatelski projekt ustawy o parytecie jesienią ma być złożony w Sejmie. - Premier popiera 50-proc. parytet. Natomiast, jeśli miałoby być tak, jak proponują niektóre partie, czyli 30 proc. miejsc dla kobiet na listach, premier uważa, że nie jest to dobre rozwiązanie - powiedziała Bochniarz. We wtorek poparcie 30 proc. parytetu zapowiedział prezydent
Lech Kaczyński. Takiego rozwiązania chce też
SLD.
- Tusk zapowiedział, że jeśli do Sejmu trafi ustawa o parytecie, będzie ją wspierał. Jednak zaznaczył, że wolałby, żeby partie same zobowiązały się do przestrzegania parytetów na listach wyborczych - mówiła nam Anna Karaszewska, jedna z uczestniczek spotkania.
Jednak komunikat Centrum Informacyjnego Rządu wcale powodów do entuzjazmu nie dawał. "Według premiera wciąż zbyt mała liczba kobiet jest aktywna politycznie. Jego zdaniem trudna będzie szybka regulacja ustawowa parytetu. Najszybszym sposobem wprowadzenia większej liczby kobiet do aktywnego życia politycznego są wewnętrzne regulacje poszczególnych partii. Zależy to od decyzji szefów ugrupowań" - czytamy w komunikacie CIR.
Rzecznik rządu Paweł Graś przyznaje, że nie wiadomo, czy premier poprze parytet. - Liczymy, że w następnej kadencji Sejmu uda się wprowadzić okręgi jednomandatowe, a ordynacja większościowa nie daje możliwości stosowania parytetu - mówi "Gazecie" Graś. Dodaje, że w PO toczy się dyskusja o parytecie. - Część posłów i posłanek jest za, a część przeciw.
Wczoraj parytet poparły w specjalnym oświadczeniu europosłanka PO Lena Kolarska-Bobińska, posłanka Platformy Joanna Mucha i wicewojewoda lubelska Henryka Strojnowska. "Zwiększenie udziału kobiet w polityce i życiu publicznym powinno być wspierane zarówno przez rozwiązania dotyczące polityki społecznej, jak i parytet" - napisały.
Rzecznik rządu zapewnia, że Platforma już dziś układa listy z zachowaniem parytetu. - Na każdej liście wyborczej w pierwszej trójce musi być kobieta - podkreśla Graś. Premier Tusk zadeklarował podczas spotkania z kobietami, że w najbliższych wyborach parlamentarnych PO odda połowę miejsc na listach kobietom.
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski przyznał w środę, że gdyby projekt w sprawie parytetu był dziś głosowany w Sejmie, to zwolennicy parytetu w klubie PO byliby w mniejszości. Przeciw parytetom jest też
PSL. Nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie
PiS.
Premier powiedział wczoraj, że jest przeciw powołaniu rzecznika ds. kobiet i równości, bo nie chce powoływać kolejnego urzędu.