http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Proszę państwa, to nie miś (odcinek 3)

Adam Wajrak
2009-07-29, ostatnia aktualizacja 2009-07-29 14:30

- Boże, ona zje Andrzeja! - szepnął Jacek. - Niech on stamtąd ucieka! - zdążyło mi się wyrwać, ale było już za późno. Niedźwiedzica z ciapowatego misia zamieniła się w potwora.


Fot. Adam Wajrak
To było jesienią 2005 r. Razem z ekipą Animal Planet kręciłem film o porach roku w życiu zwierząt. Jesień najbardziej kojarzyła nam się z obżarstwem poprzedzającym zimowy głód. A które zwierzę kojarzy się z obżartuchem?

Niedźwiedź, a właściwie jego wcielenie zwane misiem. Poczciwe misie, z beczką miodu, które oblizują sobie łapkę, siedzą w głowie każdego z nas. Dlatego w naszym filmie o obżarstwie musiał wystąpić niedźwiedź.

A jedynym miejscem w Polsce, gdzie można go zobaczyć bez trudu, są Tatry.

W rejonie Hali Gąsienicowej nakryliśmy niedźwiedzicę wciągającą borówki jak odkurzacz. Towarzyszyła jej dwójka rocznych niedźwiadków, które nie tylko jadły, ale też bawiły się w trawie. Olbrzymia, spasiona mamuśka i jej tłuściutkie maluchy pasowały do stereotypu misia idealnie.

Cieszyliśmy się z ich widoku jak dzieci. Zapomnieliśmy, że to nie misie pluszaki, ale dzikie zwierzęta. Że mogą być groźne. I popełniliśmy błahy z pozoru błąd - rozdzieliliśmy się. Nasz operator Krzysiek, dźwiękowiec Jacek i ja filmowaliśmy niedźwiedzie, a nasz reżyser Andrzej został sam z plecakami za niewielką górką.

My byliśmy doskonale widoczni, głośno rozmawialiśmy - niedźwiedzica, rozsądna jak każde zwierzę, oddalała się powoli od nas. Za matką podążały dzieci. I nim się zorientowaliśmy, zbliżyli się wszyscy do górki, za którą stał cichutko Andrzej.

Nagle usłyszeliśmy syk. Taki, po którym zimny pot pojawia się na czole. Zjeżona jak kot niedźwiedzica uniosła się na tylnych łapach i z nieporadnego tłuściocha zamieniła się w rączego drapieżnika. W trzech susach doskoczyła do miejsca, gdzie leżały nasze plecaki.

Pomyślałem, że już po Andrzeju.

Na szczęście i Andrzej, i niedźwiedzica zachowali zimną krew. Ona nagle stanęła w miejscu i choć mogła, to nie zaatakowała. On natomiast nie rzucił się do ucieczki, co mogłoby sprowokować ją do pogoni, ale powoli - krok za krokiem - się wycofał.

Niedźwiedzica ruszyła w przeciwnym kierunku.

Drapieżnik wypasiony na łące

Mogę napisać, że niedźwiedzie najłatwiej spotkać na Hali Gąsienicowej i w Dolinie Kondratowej. Znaczy to tylko tyle, że ja je tam widywałem.

- Oj szkoda, że pana nie było o dwunastej - mówił mi juhas z Kościeliskiej - Taki niedźwiedź tu był przed panem. Skrajem lasu szedł. Na owieczki popatrzył, ale ja mam psy dobre - wskazał ręką na staruszkę owczarka podhalańskiego.

Bo tak naprawdę niedźwiedzia można zobaczyć w dzikich, wysokich partiach gór, ale też na polanie w Kuźnicach, zaraz za pomnikiem zrobionym przez Hasiora. Turyści pędzący do kolejki na Kasprowy Wierch nawet nie zauważają, że mijają niedźwiedzie. Nie patrzą na łąkę, bo cóż tam może być ciekawego.

Niedźwiedź potrafi jednego dnia przejść kilkanaście kilometrów, a jak się uprze, to nawet i kilkadziesiąt. Niestraszne mu kosodrzewiny i skały. Zwierzę widziane rano w Dolinie Chochołowskiej wieczorem może być już na Hali Gąsienicowej.

Stuprocentowo pewnych miejsc więc nie ma, ale oczywiście większe szanse na spotkanie mamy tam, gdzie rosną borówki zwane czarnymi jagodami. Zawierają one dużo cukru, co pozwala niedźwiedziom utyć przed zimowym snem - zwykle przybierają na wadze o jedną trzecią. A dorosłe i bez tego ważą do 300 kg.

Moment - wielu z was pewnie myśli, że coś pokręciłem. Niedźwiedź to przecież drapieżnik, a ja opisuję, jak to pasie się na łące albo objada borówkami. Wszystko się zgadza - to drapieżnik, bo może i potrafi polować. Lubi padlinę. Ale tak naprawdę rośliny stanowią większość jego pokarmu. W ciągu doby zwierz zjada nawet 15 kg roślin, czyli - jak piszą w monografii o tatrzańskich niedźwiedziach Filip Zięba i Tomek Zwijacz-Kozica - w sumie dwie tony rocznie.

Niedźwiedź nie gardzi też owadami - gdy w Tatrach zobaczycie wydartą ziemię, porozrzucane kamienie i usłyszycie wściekłe brzęczenie os, lepiej się tam nie zbliżajcie, bo mogą wziąć na was odwet za to, co zrobił im niedźwiedź.

Modliłem się pod samochodem

Niedźwiedzie są mądre i szybko kalkulują, co im się opłaca. Wystarczy jedna kanapka, ciastko, czekoladka, a już nigdy nie zapomną tego smaku. Zapamiętają też, że wiąże się on z człowiekiem.

  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':