http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Godzina W - bez przepychanki!

Rozmawiał Marcin Wojciechowski
2009-07-29, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 23:25

1 sierpnia nie jest ani prezydencki, ani premierowski, ani sejmowy, ale społeczny - mówi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski

Uroczystości pod pomnikiem Gloria Victis na Powązkach Wojskowych w Warszawie w 2008  roku
Fot. Aleksander Prugar / AG
Uroczystości pod pomnikiem Gloria Victis na Powązkach Wojskowych w Warszawie w...
Marcin Wojciechowski: Weźmie pan udział w oficjalnych politycznych obchodach na Powązkach? Powstańcy wzywali do odpolitycznienia tych uroczystości...

Bronisław Komorowski: Co roku - w trybie i oficjalnym, i prywatnym - chodzę na Powązki 1 sierpnia. Ze względu na tradycję rodziny. W tym roku chcę być prywatnie jeszcze przed Godziną W na grobie dowódcy AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego wraz z jego synem Adamem, który jest moim kuzynem. Razem z ciotką Helą Wołłowicz będę na grobach pułku "Baszta", gdzie leżą jej koledzy, którzy są zresztą kolegami ojca braci Kaczyńskich. Wraz z dziećmi i przyjaciółmi z harcerstwa będę na grobach batalionu "Parasol", gdzie sam jako harcerz pełniłem wartę honorową w ramach szczepu noszącego dumne imię batalionu "Parasol". Będę także jak zawsze na grobie gen. "Wilka" Aleksandra Krzyżanowskiego, dowódcy wileńskiej AK. Wszyscy z mojej rodziny należeli na Wileńszczyźnie do AK. Jestem synem, wnukiem, siostrzeńcem i bratankiem ludzi z wileńskiej AK.

A co z apelem powstańców?

- Zastanawiam się, czy nie powstrzymać się od udziału w obchodach jako polityk. Byłby to rodzaj protestu wobec zawłaszczenia tradycji AK przez niektóre środowiska polityczne. Jest to sprzeczne z tradycją AK, Powązek i rocznicy 1 sierpnia. Armia Krajowa była pluralistyczna i wielonurtowa. Można tam było spotkać i skrajnych socjalistów, i skrajnych nacjonalistów. Od lat powojennych 1 sierpnia na Powązkach był spotkaniem ludzi o różnych poglądach, ale o wspólnej wrażliwości na przeszłość. Dziś tę tradycję próbuje się zawłaszczyć.

Upolitycznienie Godziny W również mnie boli. Pochodzę z warszawskiej rodziny, w której kilka osób przeżyło Powstanie, chodziłem na Powązki od dziecka, to część mojej tożsamości. A tu od pewnego czasu słyszę od ludzi związanych z PiS, że to nie moje miejsce. Bo mam inne poglądy polityczne.

- My, ludzie o tradycji akowskiej, ale o innych sympatiach niż PiS, na szczęście nie daliśmy sobie odebrać tradycji 1 sierpnia. Musimy zrobić wszystko, by PiS tego nie uczynił. Dlatego będę odbywał moje prywatne peregrynacje. Musimy powtarzać, że nie życzymy sobie, by ktokolwiek reglamentował polską tradycję czy używał jej do celów politycznych. Ja będę to powtarzał, ale cenniejsze byłyby tu głosy kombatantów, powstańców, konspiratorów i żołnierzy oraz ich rodzin. Apeluję o nie. Trzeba też pilnować, by obchody państwowe 1 sierpnia miały charakter ogólnonarodowy, by nie ograniczały się do jednego środowiska politycznego. Niestety, są z tym kłopoty.

Czy to dobrze, że politycy będą na Powązkach 1 sierpnia w Godzinie W?

- Racje są podzielone. Część kombatantów chce, by uroczystości były kameralne, a część - by były uroczyste i państwowe. Jedni i drudzy mają takie same zasługi. Minimum, którego można oczekiwać od polityków, to by nie upartyjniali uroczystości. Upaństwowienie to jednak co innego niż upartyjnienie. Państwo ma prawo, a wręcz obowiązek wziąć udział w tym święcie. AK była wszak armią podziemną państwa polskiego.

Wczoraj "Rzeczpospolita" komentowała, że poniedziałkowy wywiad Władysława Bartoszewskiego dla "Gazety", w którym apelował on o odpartyjnienie uroczystości 1 sierpnia, to tak naprawdę sposób na upolitycznienie obchodów przez PO, a także początek ataku na Muzeum Powstania Warszawskiego.

- Chore umysły. Autorzy tych komentarzy mają wielki udział w tym, co się wydarzyło na Powązkach rok temu, gdy wybuczano Władysława Bartoszewskiego.

Czy Muzeum Powstania powinno się pozbyć łatki, że jest przybudówką PiS? Potrzebna jest jakaś ingerencja z zewnątrz?

- Muzeum podlega samorządowi warszawskiemu i radzie powierniczej nadzorującej jego działalność. Ja oceniam je wyłącznie po efektach pracy wystawienniczej. I oceniam bardzo dobrze. Rozdzielałbym działalność Muzeum Powstania od tego, co się stało rok temu na Powązkach.

Złoży pan wieniec podczas uroczystości oficjalnych 1 sierpnia przed pomnikiem Gloria Victis?

- Będzie wieniec od Sejmu. Chciałbym, by składali go wicemarszałkowie ze wszystkich nurtów politycznych. A czy ja sam będę? Zależy od tego, czy moja obecność posłuży porozumieniu, czy przepychance politycznej. Jeśli przepychance, to ograniczę się do swojej prywatnej peregrynacji.

Powstanie ważne i niejednoznaczne



Aż 87 proc. Polaków uważa, że Powstanie było ważnym wydarzeniem - pokazuje sondaż CBOS, a 68 proc. jest zdania, że było ono potrzebne. Co ciekawe, warszawiacy znacznie częściej niż inni sądzą, że Powstanie było niepotrzebne. Taki pogląd wręcz przeważa wśród mieszkańców stolicy z wyższym wykształceniem. Warszawiacy częściej niż inni twierdzili, że znają fatalne konsekwencje Powstania - olbrzymie straty w ludziach i zniszczenie miasta. A także to, że skończyło się klęską.

68 proc. warszawiaków potrafiło prawidłowo odpowiedzieć na pytanie, kiedy Powstanie wybuchło. To dobry wynik w tego typu pytaniu o wiedzę historyczną.

CBOS, 2-8 lipca, próba reprezentatywna 1125 osób; sondaż w Warszawie: CBOS, czerwiec, próba losowa 1073 osób

wbs

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':