Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Gdy politycy kłócili się o ustawę medialną i o to, jak finansować media publiczne, "Gazeta" spytała Polaków, czy media publiczne powinny być wspierane w wypełnianiu misji.
Okazuje się, że zdania są mocno podzielone: 54 proc. Polaków jest za jakąś formą ich wspierania, 46 proc. woli, żeby utrzymywały się wyłącznie z reklam.
- Mamy liberalne społeczeństwo - mówi ze smutkiem wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński z
SLD.
Abonament (17 zł miesięcznie za
radio i telewizję) ma tylko 17 proc. zwolenników. Czy to dlatego, że od dwóch lat Platforma zapowiada zniesienie tego parapodatku? To właśnie od objęcia władzy przez PO w 2007 r. wpływy z abonamentu zaczęły się kurczyć (patrz tabela). A może dlatego, że upartyjnienie mediów publicznych jest coraz większe, a poziom coraz niższy i nie chcemy za to płacić?
Abonament podoba się najbardziej - ale i tak nieprzesadnie - wyborcom PiS: popiera go 27 proc. z nich. Za wsparciem dla mediów publicznych nieco częściej niż inni opowiadają się ludzie z wyższym wykształceniem (w sumie - za abonamentem albo gwarancją budżetową) jest 61 proc. ankietowanych.
- Polacy trafnie zauważyli, że
TVP nie wypełnia już żadnej misji. Z programów edukacyjnych zostało niewiele poza nauką gotowania - komentuje Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera. - Nie ma więc powodu, żeby TVP otrzymywała dodatkowe pieniądze.
Sondaż inaczej odczytuje wiceprezes PiS Adam Lipiński: - Nie dziwię się tym wynikom, bo jak się ludzi zapytać, czy lepiej płacić, czy nie płacić, to powiedzą, że nie płacić. Ale to wynika z niezrozumienia tego, jak działają media publiczne. Są niszowe, ale ważne programy, jak TVP Kultura, które służą misji publicznej i które należy wspierać.
Prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca, autor pierwszego projektu ustawy medialnej, jest zasmucony wynikami sondażu. - Nie ma etosu mediów publicznych. Nie ma zrozumienia, czym te media różnią się, a raczej powinny różnić się od innych. Ludzie uważają, że skoro media publiczne są takie same jak komercyjne, to po co mają na nie płacić abonament.
Platforma abonament chciała zastąpić finansowanym z budżetu Funduszem Zadań Publicznych. I takie właśnie rozwiązanie popiera 37 proc. To znaczy, że PO przebiła się do opinii publicznej z przesłaniem, że abonament to zbędna danina. Ale ustawę znoszącą abonament zawetował prezydent Lech Kaczyński i jej przyszłość jest niepewna.
Sejm wetem zajmie się po wakacjach. Niepewne jest poparcie SLD, bo w ostatniej chwili premier Donald Tusk złamał porozumienie zawarte z lewicą. Nie zgodził się, by w projekcie budżetu na media publiczne zapisać 938 mln zł (tyle, ile było abonamentu, zanim zaczął spadać, czyli w 2007 r.). Argumentował, że w kryzysie budżetowe pieniądze bardziej potrzebne są na szpitale, szkoły, drogi.
To, czy w przyszłym roku abonament jeszcze będzie, zależy od lewicy. Szef SLD Grzegorz Napieralski namawiał Kaczyńskiego, by ustawę podpisał.
- Czy zatem teraz konsekwentnie będzie przeciwko wetu? - pytamy wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego (SLD), który negocjował z PO i
PSL ostateczny kształt ustawy medialnej.
Szmajdziński: - Teraz to przede wszystkim zależy od tego, co zrobi KRRiT. Jeżeli wybierze nowe rady nadzorcze TVP i Polskiego Radia, to trzeba będzie weto odrzucić, bo tylko ta ustawa daje możliwość odwołania tych rad. A jeśli tego nie zrobimy, to PiS,
Samoobrona i LPR przejmą kontrolę nad mediami publicznymi na kolejne trzy lata. Czyli trzeba będzie wybierać mniejsze zło.