http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Drgnęło w funduszach regionalnych

Konrad Niklewicz, współpraca: Maciej Piaszczyński, Szczecin, Przemysław Jedlecki, Katowice, Tomek Ciechoński, Michał Kokot, Wrocław, Marcin Behrandt, Toruń, Mirosława Dulat, Zielona Góra, Bartosz Piłat, Krajków, Arkadiusz Kuglarz, Opole
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-26 21:49

Jest przyspieszenie. Regiony lepiej radzą sobie z wydawaniem unijnych pieniędzy - wynika z raportu "Gazety".

Na razie wydawanie eurofunduszy idzie nam nieźle, ale liczy się bilans końcowy.
Na razie wydawanie eurofunduszy idzie nam nieźle, ale liczy się bilans końcowy.
 0,08MB
0,08MB
Już drugi raz sprawdzaliśmy, jak województwa wydają pieniądze z UE. Tym razem wnioski są nieco bardziej optymistyczne.

W ramach regionalnych programów operacyjnych, którymi województwa zarządzają same, Polska ma wydać w 2009 r. aż 6,6 mld zł. Dwa miesiące temu alarmowaliśmy w "Gazecie", że niektóre regiony bardzo słabo radzą sobie z wydawaniem unijnych pieniędzy. Najlepsze z ocenianych województw zrealizowało wówczas tylko 38 proc. rocznego celu. Większość regionów była w dużo gorszej sytuacji - z wydatkami rzędu 9 proc. planu na cały rok. To wróżyło kłopoty.

Na szczęście przez ostatnie dwa miesiące wiele się zmieniło. Na korzyść. Większość województw przyspieszyła wydatki. Te, które tego nie zrobiły, wyjaśniają, w jaki sposób odrobią straty w drugim półroczu. Najwyraźniej zadziałała marchewka - dodatkowe 500 mln zł, które Ministerstwo Rozwoju Regionalnego chce wypłacić, najpewniej pod koniec 2010 r., pięciu najlepszym regionom.

Liderzy pozostają liderami

Regiony, które w poprzednim raporcie "Gazety" wypadały bardzo dobrze, nadal świecą przykładem. Choćby Małopolska: do 17 lipca wartość rozliczonych wniosków o płatność przekroczyła tu 175 mln zł, a wartość wszystkich wydatków kwalifikowanych - ponad 249 mln zł. Podpisano umowy o wartości miliarda złotych, czyli ok. 17 proc. całej kwoty, jaką region ma do wydania w okresie 2007-13. Za chwilę ta suma jeszcze urośnie, bo na ocenę czeka osiem dużych projektów, które starają się o 407 mln zł dofinansowania. - W zeszłym roku zaryzykowaliśmy i ogłosiliśmy o wiele więcej konkursów niż inne województwa, nie czekając na zmianę ustaw środowiskowych [przepisy blokowały unijne pieniądze na drogi i część województw wstrzymała ogłaszanie konkursów w tej części funduszy]. Zaraz po wejściu w życie nowego prawa mogliśmy podpisywać umowy wstępne, teraz co kilka tygodni podpisujemy już umowę na realizację - komentuje Roman Ciepiela, wicemarszałek małopolski.

Żadnych powodów do wstydu nie ma też woj. opolskie. W maju było liderem tabeli, dziś wciąż jest w czołówce. Według najnowszych danych MRR do 30 czerwca w opolskim RPO wydano 87 mln zł, czyli 115 proc. planu na I półrocze. Władze województwa wymyśliły, jak jeszcze przyspieszyć wydatki. - Zarząd województwa podjął decyzję o specjalnym konkursie dla przedsiębiorców. Mogli starać się o zwrot części nakładów na zakup maszyn i urządzeń, które nabywali od stycznia 2007 r. Mamy kryzys, więc każda forma wsparcia firm jest dobra - mówi wicemarszałek Józef Kotyś.

Nadrabianie straconego czasu

W majowym rankingu województw lubuskie było na szarym końcu. Urzędnicy marszałka zapewniali jednak, że mają plan nadrobienia strat. Dziś lubuskie z wynikiem 27 mln zł (97 proc. planu na I półrocze) plasuje się w środku stawki. - Uprościliśmy procedury przyjmowania wniosków. Na etapie ich składania nie są już potrzebne wszystkie dokumenty. Można je dostarczyć dopiero w momencie podpisywania umowy. Skróciliśmy procedurę konkursową - relacjonuje wicemarszałek Elżbieta Polak. Urzędnicy zaczęli też wypłacać beneficjentom zaliczki na projekty. Samorządy i firmy nie muszą już czekać na pieniądze miesiącami, w momencie podpisywania umowy mogą dostać 95 proc. wnioskowanej kwoty.

Niektóre regiony, żeby przyspieszyć wydawanie pieniędzy, sięgają po specyficzne metody. Na Śląsku (47 mln zł wydanych funduszy do 30 marca - pierwsza piątka w kraju) marszałek województwa Bogusław Śmigielski straszy: - Są samorządy, które wygrały konkursy o dotacje, a potem przychodzą do mnie, żeby zmienić harmonogram wydatków. Zgody na to nie będzie! Jeśli gminy nie dotrzymają terminów, odbierzemy im pieniądze.

Z kolei Podlaskie, które wydało 29,6 mln zł i nie zrealizowało własnego celu na pierwsze półrocze, chce poprawić swoje statystyki dzięki kilku dużym projektom. - Najbliższy realizacji jest ogromny projekt dotyczący Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Białymstoku, który opiewa na kwotę 55 mln zł. Do rozliczenia i refundacji pójdzie on natychmiast po podpisaniu umowy, a to kwestia zaledwie kilku tygodni - mówi Jarosław Dworzański, marszałek województwa podlaskiego. - W związku z tym suma wydanych unijnych pieniędzy w trzecim kwartale powinna być zgodna z naszym planem - dodaje.

Powodów do niepokoju nie ma woj. kujawsko-pomorskie, które w pierwszym półroczu zapisało po stronie wydatków 53 mln zł (jeden z najlepszych wyników w kraju). - Obecnie powinniśmy skoncentrować się na tym, by zawrzeć jak najwięcej umów. Bo te podpisane w 2009 i 2010 r. będą "procentowały" fakturami [czyli faktycznymi wydatkami] później - mówi dyrektor marszałkowskiego departamentu polityki regionalnej Michał Korolko.

Wielkie manewry księgowe

Do liderów dołączają województwa, które w poprzedniej edycji raportu nie wypadły najlepiej. Choćby Wielkopolska. Jeszcze w maju statystyki MRR pokazywały, że region ma wydatki na poziomie 1 proc. Teraz wynoszą 251 mln zł, czyli... 1188 proc. celu na pierwsze półrocze. Cud? Nie. Wielkopolska dokonała jednorazowej, gigantycznej płatności - przekazała pieniądze na fundusz gwarancyjny JESSICA.

Skromniejszymi sukcesami może pochwalić się województwo dolnośląskie - w pierwszym półroczu region wydał tylko ok. 5 proc. z 490 mln zł, jakie ma w RPO. W urzędzie słaby wynik zrzucają na poprzedni zarząd. - 80 proc. środków RPO zagwarantował on z góry na konkretne projekty, zamiast przeznaczyć na konkursy. Później okazało się, że te wnioski nie są przygotowane. Musieliśmy zmienić harmonogram ogłaszania konkursów, przyśpieszając nabory i zwiększając dostępne kwoty - tłumaczy Marek Łapiński, marszałek dolnośląski. Obiecuje, że w III kwartale Dolny Śląsk potężnie przyspieszy wydawanie pieniędzy. Region chce skorzystać z podobnego "księgowego triku" co Wielkopolska - zarząd województwa postanowił uruchomić aż 100 mln euro (ok. 420 mln zł) z funduszu pożyczkowego JEREMIE przeznaczonego na wsparcie przedsiębiorców. Pieniądze trafią do firm (w postaci pożyczek) dopiero w przyszłym roku, ale urząd będzie mógł je jednak zaksięgować po stronie wydatków już w 2009 r. - bo wtedy zostaną wybrane banki, które funduszem będą dysponować.

Regiony zażarcie dyskutują ze sobą i z resortem rozwoju regionalnego, jak traktować takie księgowe zabiegi. - Nie zgadzam się, żeby takie jednorazowe wydatki miały decydować o tym, że jakieś województwo wygrało konkurs o dodatkowe pieniądze - mówi "Gazecie" szefowa resortu Elżbieta Bieńkowska.

Ale marszałek Łapiński tłumaczy: - Podjęliśmy taką decyzję z powodu kryzysu gospodarczego. Pożyczki i poręczenia ułatwią przedsiębiorcom działanie w sytuacji, gdy trudny jest dostęp do kredytów bankowych.

Ostatni pozostał ostatnim

W drugiej edycji raportu "Gazety" ostatnie miejsce w rankingu znów okupuje woj. zachodniopomorskie. Region wydał tylko 7,3 mln zł, czyli 4,47 proc. swojego półrocznego planu. Wszystko przez to, że zachowało się odwrotnie niż Małopolska. Wstrzymało konkursy w oczekiwaniu, aż polskie prawo środowiskowe zostanie dostosowane do przepisów unijnych. Teraz zarząd województwa zapewnia: - Nie ma zagrożenia, żeby choćby jedno euro zostało zwrócone do Brukseli. W 2009 r. wydamy 385 mln zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':