http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Będą kolejne burze, ale już słabsze

Justyna Tokarska, Karolina Drogowska, Wrocław
2009-07-25, ostatnia aktualizacja 2009-07-24 19:56

- Burze, gradobicia czy nawałnice są elementem klimatu Polski. Ale ich intensywność w Polsce i na świecie się nasila - mówi prof. Halina Lorenc z IMiGW

Legnica, ul. Jaworzyńska 8. Czwartkowa wichura, która przeszła nad miastem, zerwała dach posesji
Fot. Maciej Swierczynski / Agencja Gazeta
Legnica, ul. Jaworzyńska 8. Czwartkowa wichura, która przeszła nad miastem...
Gwałtowne burze, które w czwartek wieczorem przeszły przez Polskę, spowodowały śmierć siedmiu osób. Kilkadziesiąt zostało rannych, a straż pożarna interweniowała ponad 5 tysięcy razy. Większość ofiar zginęła przygnieciona drzewami.

Najbardziej ucierpiała Legnica. Wiatr osiągał tam prędkość do 130 km/h: łamał drzewa, zrywał dachy z domów, niszczył słupy trakcyjne i wysokiego napięcia.

- Tak wiało, że nie mogłam domknąć okna - opowiada Halina Kochańska mieszkająca na czwartym piętrze kamienicy w Legnicy. - Potem nie było widać nic poza latającymi gałęziami, dachówkami i antenami satelitarnymi. Padały drzewa. Zerwało dach nad mieszkaniem sąsiadów z góry i spływająca po ścianach woda zalała nam mieszkanie.

Huragan powalił tysiące drzew, zniszczył dziesiątki samochodów. Zablokowanych zostało kilka linii kolejowych, w tym Wrocław - Poznań w okolicy Żmigrodu.

Front burzowy przeszedł też nad woj. lubuskim, Wielkopolską i ziemią łódzką. Około 22.30 dotarł do Warszawy, jednak tu burza nie była już tak niebezpieczna jak na Dolnym Śląsku.

Dwie osoby zginęły w województwie dolnośląskim, podobnie w woj. wielkopolskim, a trzy w województwie łódzkim.

Czy służby państwowe zrobiły wszystko, żeby zminimalizować straty? W czwartek Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przekazywał wiadomości o nadciągających nawałnicach do sztabów kryzysowych w całej Polsce. Według wicedyrektora IMiGW Romana Skąpskiego to wojewódzkie służby antykryzysowe powinny informować ludzi o zagrożeniu. Ostrzeżenia, które docierały do ośrodków lokalnych, mówiły o zagrożeniu drugiego stopnia (w trzystopniowej skali).

Skąpski dodał, że informacje o zagrożeniu zostały wysłane także do mediów publicznych, m.in. do Polskiego Radia, TVP i Polskiej Agencji Prasowej. Potem okazało się, że PAP nie otrzymała jednak żadnych ostrzeżeń IMiGW o burzach.

O nawałnicach mówił wczoraj na konferencji prasowej premier. - Służby państwowe, w tym wojewodowie, administracja państwowa, a w szczególności strażacy, policja, pracowali przez całą noc, tak jak tego wymagała sytuacja - ocenił Donald Tusk. - Nie formułowałbym pretensji, że ktoś zawiódł i z tego powodu doszło do dramatu. Niestety, kiedy zdarzają się takie nawałnice, żadna prognoza nie wykluczy groźby nieszczęścia - dodał Tusk.

Pytany, czy będzie specjalna pomoc rządowa, odparł: - W tej chwili mamy raczej do czynienia z tragedią, ze śmiercią ludzi niż ze zniszczeniami. Jeśli ktoś bez pomocy państwa nie da rady, to oczywiście będziemy tam obecni i postaramy się pomóc.

Premier ogłosił, że w przyszłym roku wzmocnione zostanie finansowanie instytucji zajmujących się ostrzeganiem przed zagrożeniami.

Front chłodny opuścił już Polskę. Według prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej dziś w całym kraju mogą występować przelotne opady, możliwe są także miejscowe burze. Najbliższy tydzień będzie pogodny, poza wtorkiem, gdy przez Polskę przejdzie kolejny front chłodny. Jak zapowiadają eksperci IMiGW, opady i burze będą jednak mniej intensywne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':