- Dziś każdy resort oddzielnie zleca remonty, zamawia papier czy spinacze. Chcemy, by zakupami zajęła się agencja rządowa, która będzie robić wspólne przetargi dla wszystkich ministerstw. Będzie taniej - mówi "Gazecie" szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.
Arabski chce, by przetargi odbywały się w internecie z pomocą specjalnej elektronicznej platformy.
- Przetarg będzie prowadzony w formie aukcji. Wygra ten, kto zaoferuje najniższą cenę - mówi.
W zeszłym roku kancelaria premiera zrobiła jeden przetarg na telefony komórkowe dla wszystkich resortów i urzędów centralnych. Dzięki temu, że administracja funkcjonuje jako jeden klient kluczowy, pracownicy rozmawiają ze sobą za darmo. A koszty rozmów spadną w ciągu czterech lat z 33,5 mln zł do 9,4 mln.
Od kilku lat z elektronicznej platformy przetargowej korzysta
Ministerstwo Obrony Narodowej. Według Marcina Idzika, koordynatora w pionie uzbrojenia i modernizacji
MON, udało się w ten sposób zaoszczędzić od 2005 do 2009 roku ponad 53 mln zł.
- Gdy ogłaszaliśmy przetarg na remont okrętów, udało się wylicytować o 10 mln niższą cenę od pierwotnej oferty - mówi Idzik. - Ponad 9 mln zaoszczędziliśmy podczas aukcji na zakup radiostacji cyfrowych, a 4 mln dzięki licytacji na remonty śmigłowców.
Aukcja wygląda tak, że pracownicy MON wysyłają e-mailem informację o licytacji do firm, które złożyły ofertę przetargową. Przedstawiciele firm logują się na platformie i przez kilkadziesiąt minut licytują cenę. Wygrywa ten, kto zaoferuje najniższą.
Elektroniczne platformy przetargowe prowadzą dziś Urząd Zamówień Publicznych (UZP) i Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW). MON korzysta z platformy PWPW, bo pozwala ona określić więcej parametrów niż platforma UZP. Na platformie wytwórni papierów wartościowych oprócz ceny można też wpisać do zamówienia ilość sprzętu i czas realizacji zlecenia.
- To istotne, bo zupełnie inne parametry są ważne przy dostawie sprzętu, a inne przy remontach - mówi Marcin Idzik. - Platforma w PWPW daje też możliwość stosowania podpisu elektronicznego. Podpisując umowę, mamy większą pewność, że oferent się z niej wywiąże.
Na razie nie wiadomo, którą platformę wybierze kancelaria premiera. Tomasz Arabski ma przedstawić gotowy projekt zmian w sierpniu.
Pomysł popiera
PiS. - To dobre rozwiązanie. W czasie, gdy prezydentem Warszawy był
Lech Kaczyński, też były organizowane wspólne zakupy dla urzędów dzielnicowych i jednostek podległych. To przynosiło oszczędności - mówi rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. - Gdy byłem szefem kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, też się do tego przymierzałem, ale nie zdążyłem - dodaje.