PIU to organizacja zrzeszająca wszystkie firmy ubezpieczeniowe działające w Polsce. Casus - Dochodzenie Roszczeń Ubezpieczeniowych to jedna z ponad 300 kancelarii odszkodowawczych zajmujących się reprezentowaniem ofiar wypadków komunikacyjnych wobec towarzystw ubezpieczeniowych.
O nieetycznych metodach pracy niektórych kancelarii "Gazeta" pisze od kilku dni - ich agenci nagabują rannych i ich rodziny w szpitalach, kostnicach, na cmentarzach. Aby zdobyć dane osobowe, korumpują lekarzy, pielęgniarki, policjantów, przedsiębiorców pogrzebowych. W umowach gwarantują sobie ogromne, często nieadekwatne do nakładów pracy prowizje. Mogą wynosić one nawet 40 proc. przyznanego odszkodowania. Kancelarie odszkodowawcze reklamują się w m.in. w szpitalach, sanatoriach, a przede wszystkim w mediach.
- Firma Casus - Dochodzenie Roszczeń Ubezpieczeniowych z Warszawy próbuje za pomocą swoich reklam straszyć ofiary wypadków drogowych i skłonić je w ten sposób do skorzystania ze swoich usług - mówi Marcin Tarczyński, analityk PIU. - W swoich reklamach wprowadzała ludzi w błąd, podając nieprawdziwe informacje o zakładach ubezpieczeń. Dlatego wczoraj Izba skierowała pozew przeciwko Casusowi do Sądu Okręgowego w Warszawie i powiadomiła Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o podejrzeniu naruszenia zbiorowego interesu klientów.
Na czym według PIU polega straszenie i wprowadzanie klientów w błąd?
Pod koniec czerwca w prasie i na billboardach pojawiły się reklamy Casusa. Obok ludzika z ręką na temblaku i obandażowaną głową napis: "W ponad 99 procentach przypadków firmy ubezpieczeniowe zaniżają wysokość wypłacanych odszkodowań". O to zadanie właśnie chodzi.
- W Polsce wzrasta liczba wypadków. Bardzo łatwo ofiary, ludzi chorych i w stresie straszyć tym, że ubezpieczyciel nie wypłaci im należnych pieniędzy - dodaje Tarczyński.
Dla PIU to rodzaj czarnego PR.
- A nie jest tak, że to firmy ubezpieczeniowe same są winne, że ugruntowały się takie opinie? Czy PIU wystąpiła przeciwko Casusowi w obronie klientów, czy swojego wizerunku? - pytamy.
- W obronie klientów - mówi analityk. - My nie chcemy zamykania kancelarii odszkodowawczych. Ich pomoc prawna jest potrzebna, bo klient ma prawo dochodzić roszczeń, jak chce. Protestujemy jedynie przeciwko złym praktykom. Każda firma ubezpieczeniowa ma procedurę reklamacyjną, a na końcu jest sąd.
Według szacunków PIU tylko 16 tys. spraw trafia na wokandę. Połowę wygrywają klienci. Umów ubezpieczeniowych jest 60 mln.
W pozwie Izba domaga się zakazu publikowania reklamy Casusa. Chce też sprostowania informacji w największych polskich dziennikach na koszt kancelarii. Żąda również, by kancelaria przeprosiła klientów za wprowadzenie w błąd, a towarzystwa ubezpieczeniowe - za naruszenie ich dobrego imienia.
- Mamy też nadzieję, że przy okazji tej skargi UOKiK przyjrzy się całościowo branży firm odszkodowawczych - dodaje przedstawiciel PIU.
W oświadczeniu przesłanym "Gazecie" i PAP firma Casus podkreśla, że nie nadużyła niczyjego dobrego imienia i cieszy się dobrą opinią na rynku. Czytamy m.in.: "Z pełną odpowiedzialnością zmierzymy się z zarzutami PIU o ile przedstawi nam dokładne dane, że mylimy się, co do oceny dotyczącej wypłat odszkodowawczych poniżej żądań poszkodowanych".
Źródło: Gazeta Wyborcza