wiersz o leżeniu w łóżku razem rozpoczyna się
w gdańsku na dworcu głównym. jest późno,
właściwie rano, i dopiero teraz widać,
jak niewiele się od wczoraj zmieniło.
gołębie, dworskie obsrajduchy, ganiają się po gzymsach
jak dzieci, czerwona cegła nadal jest czarna
i kruszeje, jakby była z węgla.
sokiści po raz ostatni proszą pana, by nie niszczyć
własności spółki, bo gdzie się wszyscy podziejemy. i ja też
się boję, więc wracam do gołębi, a ty, a ciebie
jeszcze nie ma i czuję się całkiem jak kot z tego wiersza,
bo nawet nie wiem, czy będziesz.
przychodzi mi do głowy pomysł, oba pomysły.
wkładam czapkę i kręcę się jeszcze chwilę.
* Jakobe Mansztajn - ur. 1982, poeta, bloger, zastępca redaktora naczelnego kwartalnika „Korespondencja z ojcem”. Autor książki poetyckiej „Wiedeński high life” (2009)
Rubrykę prowadzi Joanna Wajs
Źródło: Gazeta Wyborcza