http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Harry Potter traci niewinność

Małgorzata I. Niemczyńska
2009-07-23, ostatnia aktualizacja 2009-07-23 18:08

Harry Potter i Książę Półkrwi/plakat filmowy
Harry Potter i Książę Półkrwi/plakat filmowy
Harry Potter i Książę Półkrwi/plakat filmowy

Nawet czarodzieje, gdy wejdą w okres dojrzewania, muszą się zakochać. Najlepszy na to dowód, czyli "Harry Potter i Książę Półkrwi", od godz.00.01 w nocy z czwartku na piątek już w naszych kinach!

1: Harry Potter i Książę Półkrwi, czyli szósta odsłona przygód sławnego czarodzieja. Producenci dochodowej serii nie mają chwili odpoczynku: już przygotowują część siódmą. Film
1: Harry Potter i Książę Półkrwi, czyli szósta odsłona przygód sławnego...
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Film Davida Yatesa to ekranizacja szóstego tomu bestsellerowej książki Joanne K. Rowling. Każda z części opowiada o jednym roku szkolnym w magicznym Hogwarcie. To właśnie tutaj Harry Potter wraz z serdecznymi przyjaciółmi - Hermioną Granger i Ronem Weasley - uczy się czarodziejstwa. Bohaterowie stają się coraz starsi, a to dostarcza im całkiem nowych problemów.

W "Księciu Półkrwi" muszą się zmierzyć już nie tylko siłami zła, ale też własnymi rozterkami uczuciowymi. Zapewne dzięki temu jest to najbardziej zabawna ze wszystkich dotychczasowych ekranizacji popularnej powieści.



- Filmy o Harrym Potterze zawsze były dla mnie opowieścią o utracie niewinności - wyjaśnia Daniel Radcliffe, odtwórca tytułowej roli. - Kiedy Harry wszedł do świata czarodziejów, wszystko było wspaniałe i niewinne. Jednak wraz z kolejnymi filmami wartości te znikają. Harry uświadamia sobie, że świat czarodziejów stawia tyle samo wyzwań co świat, w którym wcześniej dorastał, a może więcej.

- Ta część historii jest dla granej przeze mnie Ginny Weasley wyjątkowa, bo zmieniają się relacje pomiędzy nią a Harrym Potterem - opowiada Bonnie Wright. - "Książę Półkrwi" jest tym filmem, w którym bohaterowie tak naprawdę stają się sobą. Każdy z nich ewoluuje, a widz przez kolejne części ekranizacji obserwuje proces ich dojrzewania.

Bonnie Wright i Matthew Lewis wzięli udział w uroczystej premierze, jaka miała miejsce w Krakowie już w miniony poniedziałek. Według literackiego pierwowzoru grane przez nich postacie - Ginny Weasley i Neville Longbottom - mają odegrać kluczowe role w ostatniej części cyklu. W ekranizacji "Księcia Półkrwi" pojawiają się jednak na drugim planie.

Mimo to fani byli zachwyceni obecnością młodych aktorów i przed wejściem do krakowskiego Kijów.Centrum długo walczyli o autografy. Gorącą atmosferę za wszelką cenę próbowali jeszcze dodatkowo podniecić organizatorzy z Warner Bros. Enertaiment Polska. Nie zabrakło więc czerwonego dywanu, armii ubranych w garnitury ochroniarzy, godzinnego spóźnienia seansu czy z nadmierną dbałością przestrzeganego zakazu rejestrowania rozmowy z aktorami.

Sam film krakowska publiczność przyjęła bardzo ciepło. Harry Potter odkrywa w tej części tajemnicę niepokonanej siły Czarnego Pana. Zanim to jednak nastąpi, młody adept sztuki magicznej zapozna się z nowym nauczycielem eliksirów - Horacym Slughorn (gra go zdobywca Oscara za rolę w filmie "Iris" Jim Broadbent, który - uwaga - debiutował u Polaka Jerzego Skolimowskiego). Na pierwszej lekcji właśnie tego pedagoga Harry wchodzi w posiadanie podręcznika niemal w całości pokrytego odręcznymi notatkami niejakiego Księcia Półkrwi. Kto kryje się za owym pseudonimem? Odpowiedź na to pytanie zaskoczy nie tylko samego bohatera, ale też widzów (jeśli tylko nie czytali wcześniej książki). Podobnie jak i smutne pożegnanie z jedną z ważniejszych postaci.

"Harry Potter i Książę Półkrwi" jest filmem bardzo efektownym i bez wątpienia przyjemnym w odbiorze, choć nieco naiwnym (wieści o tym, że będzie równie pasjonujący dla dorosłych, co dla dzieci i młodzieży, mogą się jednak wydawać lekko przesadzone). Fabuła nosi też znamiona ostrych cięć, jakim musiał zostać poddany opasły pierwowzór literacki, aby jego ekranizację dało się zmieścić w niespełna dwóch i pół godzinie (niektóre wątki urywają się za szybko, inne zaczynają się zbyt nagle). Tego problemu na pewno uda się uniknąć przy przenoszeniu na ekran ostatniego tomu serii, ma on bowiem zostać rozbity na dwa filmy.

David Yates nie jest jedynym reżyserem, któremu została dotąd powierzona ekranizacja popularnego cyklu. Przed "Harrym Potterem i Księciem Półkrwi" zrealizował tylko jego piątą część - "Harry Potter i Zakon Feniksa". Aktorzy jednak bardzo go chwalą. - Jest naprawdę świetny - zapewniał w Krakowie Matthew Lewis. - To dobrze, że reżyserzy kolejnych części się zmieniają, bo każdy z nich dzięki świeżości spojrzenia wnosi coś nowego do serii.

Sam Yates przyznaje: - Bardzo dobrze wspominam pracę nad poprzednim filmem i naprawdę się ucieszyłem, gdy zaproszono mnie do pracy nad kolejnym. Szósta część bardzo mi się podobała. Jest naprawdę zabawna, wnosi do Hogwartu więcej uczuć niż poprzednie. Ponadto odkrywamy w niej intrygującą przeszłość Voldemorta, co ma ogromne znaczenie dla dalszego ciągu opowieści. Ten rok przynosi nowe wyzwania dla Harry'ego, Rona i Hermiony, bo z wiekiem stają się ludźmi o coraz bardziej złożonych osobowościach. Naprawdę cieszyła mnie możliwość odkrywania wraz z odtwórcami tych ról coraz głębszych cech postaci przez nich granych - zaznacza reżyser.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':