http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co łączy posłankę Sikorę z KDT

Renata Grochal, Dominik Uhlig
2009-07-23, ostatnia aktualizacja 2009-07-23 10:50

Minister Julia Pitera zarzuca konflikt interesów posłance PiS Annie Sikorze, bo ta zaciekle broniła kupców z KDT, choć wcześniej była członkiem zarządu spółki.

Anna Sikora
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Anna Sikora
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- Do Niemczech na szparagi pojedziecie! Wstydźcie się, że jesteście Polakami, wy gnoje! Buraki! - krzyczała we wtorek warszawska posłanka PiS Anna Sikora do strażników miejskich i ochroniarzy pod halą KDT.

Później na konferencji w Sejmie mówiła, że "kupcy bronią swojej hali". I razem z kolegami z PiS zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury w związku z "bestialskimi" działaniami ochrony.

- Pani poseł nie powinna się angażować w obronę kupców, bo jest w konflikcie interesów - mówi minister Julia Pitera, pełnomocnik ds. walki z korupcją w rządzie Tuska. - W 2007 roku była w zarządzie Kupieckich Domów Towarowych, czego nie wykazała w oświadczeniu majątkowym. Pamiętam, gdy jako radna wojewódzka agresywnie lobbowała za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie za przyjęciem przez radę miejską niekorzystnej uchwały o przekazaniu kupcom tego gruntu w użytkowanie na 30 lat - opowiada Pitera.

W sprawie oświadczenia Pitera ma rację, ale nie do końca. Sikora nie wykazała w odpowiedniej rubryce, że była członkiem zarządu KDT. Napisała w niej: "nie dotyczy". W innym miejscu wpisała jednak skrupulatnie, że zarobiła, pracując w KDT Sp. z o.o. od 1 stycznia 2007 r. do 31 października 2007 r., 127 tys. 173 zł i 92 gr brutto.

Z posłanką Sikorą nie udało nam się skontaktować. Ale rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak powiedział nam, że Sikora wystąpi do sądu przeciw Piterze. - Pani minister skłamała, że poseł Sikora nie ujawniła w oświadczeniu swoich zarobków w KDT. A to poważny zarzut. Gdyby tak naprawdę było, pani poseł Sikorze groziłaby przecież odpowiedzialność karna.

Błaszczak usprawiedliwia też zachowanie Sikory. - Składam to na karb emocji. Pod halą działo się bardzo dużo, prezydent Warszawy dopuściła do eskalacji konfliktu i emocje przeważyły - mówi. Jego zdaniem udziału posłanki w obronie kupców KDT nie można określić jako konfliktu interesów. - Pani poseł pracowała wcześniej w KDT, znała tych ludzi. To naturalne, że stanęła w ich obronie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':