- Wiemy o SMS-ach, którymi kupcy z KDT zwoływali pod halę kiboli Legii Warszawa - mówiła wczoraj prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz dzień po jednej z największej w ostatnich latach miasta ulicznej zadymy.
We wtorek od rana do późnego popołudnia w hali Kupieckich Domów Towarowych i okolicach w ścisłym centrum Warszawy trwały zamieszki. Najpierw kupców, a później chuliganów i pseudokibiców z policją. Tak zakończyła się próba egzekucji komorniczej spółki KDT z zajmowanej przez nią bezprawnie działki przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Policja zatrzymała 22 osoby.
Mimo że kupcy lamentowali, że zamknięcie hali pozostawi ich bez pracy, miasto było nieugięte i podało spółkę do sądu, który wyznaczył komornika. Agresję kupców i wielogodzinną bijatykę wywołała próba wejścia do hali wynajętych przez niego ochroniarzy firmy Zubrzycki. Bilans - 22 osoby zatrzymane, wszystkie mają zarzuty czynnej napaści na policjanta lub naruszenia nietykalności cielesnej ochroniarzy. Dodatkowo cztery osoby oskarżamy o niszczenie mienia - mówi Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
Ale oskarżonych może być więcej, bo policja i służby miejskie analizują nagrania kamer monitoringu, miejskich i
policyjnych. Na pewno pomogą w wyjaśnianiu sposobu organizacji egzekucji komorniczej i przebiegu zajść. Mariusz Błaszczak (
PiS) złożył już zapytanie poselskie do ministra spraw wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Jego zdaniem policja weszła do akcji zbyt późno i dopuściła do awantury postronne osoby. - Policja wkroczyła wtedy, kiedy miała wkroczyć, to znaczy, kiedy został zaatakowany urzędnik państwowy, urzędnik publiczny - komornik, który realizował decyzję sądu - odpowiadał przebywający we Lwowie Schetyna.
Jeden ze znajdujących w szpitalu ochroniarzy Zubrzyckiego zarzuca firmie, że wysłała ich na akcję w bawełnianych koszulkach i bez wyposażenia np. w tarcze ochronne. Ochroniarze dostali je dopiero po dwóch godzinach szturmu.
Wczoraj do południa pomocy medycznej udzielono 70 osobom, a 36 hospitalizowano.
Stołeczny ratusz kończy szacowanie strat po awanturze. Ustalono też zasady zwrotu kupcom majątku zostawionego w hali. Prawnicy miasta rozważają też zawiadomienie prokuratury o przestępstwie "sprawstwa kierowniczego" dokonanego przez zarząd KDT. - Mogłoby chodzić o dopuszczenie do zamieszek i koordynowanie działań kupców opierających się komornikowi - wyjaśnia Tomasz Andryszczyk, rzecznik prezydent Warszawy.
Po południu prokuratura wszczęła śledztwo z urzędu o utrudnianie egzekucji komorniczej.
Kupcy zarzucają zaś miastu fabrykowanie dokumentów mających wykazać winę KDT w doprowadzeniu do rozruchów.