Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Czy
policja zrobiła wszystko, żeby zapobiec starciu z kupcami?
Podinsp. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji: - Policja może interweniować podczas egzekucji komorniczej wtedy, gdy dochodzi do zagrożenia zdrowia lub życia komornika.
- Policja na wezwanie komornika udziela mu zarówno asysty [ochrony osobistej], jak i pomocy, np. kiedy nie może się dostać na miejsce wykonywania czynności. Ja w tej akcji widziałem tylko ten pierwszy punkt - mówił w
TVN 24 Andrzej Kulągowski, prezes Krajowej Rady Komorniczej.
Były oficer KGP mówi "Gazecie": - Policja niestety nie przygotowała się do akcji. Powinni byli ściągnąć posiłki z sąsiednich miast jeszcze przed próbą wejścia komornika. Komuś zabrakło wyobraźni.
Aleksandra Pezda: Kupiecka obrona KDT przerodziła się w kilkugodzinną bitwę w centrum Warszawy. Czy policja mogła temu jakoś zapobiec? Jerzy Szmajdziński: Wystarczyło potraktować tę egzekucję komorniczą jako zdarzenie o szczególnym stopniu ryzyka i przygotować się do niej. Przecież od dwóch lat było wiadomo, że kupcy po dobroci hali nie opuszczą. Należało więc zrobić rozpoznanie: ilu ludzi jest zaangażowanych po stronie kupców, kogo jeszcze mogą do swojej ewentualnej obrony wciągnąć? A potem plan, przygotowanie i ściągnięcie z kraju odpowiednich sił. Tak jak to się robi np. przed ważnymi meczami piłkarskimi. I obstawić KDT, nie dopuszczać do środka nikogo z zewnątrz oraz patrolować sąsiednie ulice.
Policja ma prawo do takiej interwencji, kiedy chodzi o działania komornika? - To była spektakularna, zupełnie wyjątkowa egzekucja, w dodatku w spektakularnym miejscu, bo w samym centrum stolicy i wobec setek zaangażowanych w sprawę kupców! A policja ma obowiązek, na wniosek komornika, umożliwić mu wykonanie czynności, które on w imieniu skarbu państwa ma wykonać. Tu było wiadomo, że może dojść do zamieszek z wyrywaniem płyt chodnikowych. Wiadomo było, że dołączy się do akcji chuliganeria, bo zawsze tak jest. Co to oznacza, zwłaszcza w centrum zatłoczonego miasta? Zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zagrożenie dla ruchu. Nie trzeba więcej argumentów.
Czekanie z interwencją na moment, aż coś się stanie, uważam za ewidentny błąd w sztuce. Ktoś z Komendy Stołecznej Policji powinien za to ponieść konsekwencje. Ale to błąd również warszawskiego samorządu, który powinien tę akcję skoordynować. No, ale ja rozumiem - jak się robi oszczędności w policji, to właśnie braku profesjonalizmu można spodziewać...
Pamięta pan podobne zdarzenia ze swojej kadencji? - My mieliśmy europejski szczyt ekonomiczny, było zagrożenie protestami alterglobalistów, ale nic się nie stało. Ale przecież głośna eksmisja betanek dwa lata temu odbyła się w asyście sporych sił
policyjnych. To co - wtedy można było przewidywać problemy, a tym razem nie?