http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szmajdziński: Policja i miasto źle się przygotowali do eksmisji kupców

Rozmawiała Aleksandra Pezda
2009-07-21, ostatnia aktualizacja 2009-07-22 13:16

Od dwóch lat było wiadomo, że kupcy po dobroci hali nie opuszczą. Należało więc zrobić rozpoznanie: ilu ludzi jest zaangażowanych po stronie kupców, kogo jeszcze mogą do swojej ewentualnej obrony wciągnąć

Policja na ul. Marszałkowskiej
Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Policja na ul. Marszałkowskiej
Po kilku godzinach starć na miejscu pojawili się policjanci z psami
Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
Po kilku godzinach starć na miejscu pojawili się policjanci z psami
Policja przed KDT
Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Policja przed KDT
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Czy policja zrobiła wszystko, żeby zapobiec starciu z kupcami?

Podinsp. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji: - Policja może interweniować podczas egzekucji komorniczej wtedy, gdy dochodzi do zagrożenia zdrowia lub życia komornika.

- Policja na wezwanie komornika udziela mu zarówno asysty [ochrony osobistej], jak i pomocy, np. kiedy nie może się dostać na miejsce wykonywania czynności. Ja w tej akcji widziałem tylko ten pierwszy punkt - mówił w TVN 24 Andrzej Kulągowski, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Były oficer KGP mówi "Gazecie": - Policja niestety nie przygotowała się do akcji. Powinni byli ściągnąć posiłki z sąsiednich miast jeszcze przed próbą wejścia komornika. Komuś zabrakło wyobraźni.

Aleksandra Pezda: Kupiecka obrona KDT przerodziła się w kilkugodzinną bitwę w centrum Warszawy. Czy policja mogła temu jakoś zapobiec?

Jerzy Szmajdziński: Wystarczyło potraktować tę egzekucję komorniczą jako zdarzenie o szczególnym stopniu ryzyka i przygotować się do niej. Przecież od dwóch lat było wiadomo, że kupcy po dobroci hali nie opuszczą. Należało więc zrobić rozpoznanie: ilu ludzi jest zaangażowanych po stronie kupców, kogo jeszcze mogą do swojej ewentualnej obrony wciągnąć? A potem plan, przygotowanie i ściągnięcie z kraju odpowiednich sił. Tak jak to się robi np. przed ważnymi meczami piłkarskimi. I obstawić KDT, nie dopuszczać do środka nikogo z zewnątrz oraz patrolować sąsiednie ulice.

Policja ma prawo do takiej interwencji, kiedy chodzi o działania komornika?

- To była spektakularna, zupełnie wyjątkowa egzekucja, w dodatku w spektakularnym miejscu, bo w samym centrum stolicy i wobec setek zaangażowanych w sprawę kupców! A policja ma obowiązek, na wniosek komornika, umożliwić mu wykonanie czynności, które on w imieniu skarbu państwa ma wykonać. Tu było wiadomo, że może dojść do zamieszek z wyrywaniem płyt chodnikowych. Wiadomo było, że dołączy się do akcji chuliganeria, bo zawsze tak jest. Co to oznacza, zwłaszcza w centrum zatłoczonego miasta? Zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zagrożenie dla ruchu. Nie trzeba więcej argumentów.

Czekanie z interwencją na moment, aż coś się stanie, uważam za ewidentny błąd w sztuce. Ktoś z Komendy Stołecznej Policji powinien za to ponieść konsekwencje. Ale to błąd również warszawskiego samorządu, który powinien tę akcję skoordynować. No, ale ja rozumiem - jak się robi oszczędności w policji, to właśnie braku profesjonalizmu można spodziewać...

Pamięta pan podobne zdarzenia ze swojej kadencji?

- My mieliśmy europejski szczyt ekonomiczny, było zagrożenie protestami alterglobalistów, ale nic się nie stało. Ale przecież głośna eksmisja betanek dwa lata temu odbyła się w asyście sporych sił policyjnych. To co - wtedy można było przewidywać problemy, a tym razem nie?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':